Autor Wątek: Kershaw TG1  (Przeczytany 6359 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Ypoznan

  • Niemłody, niewykształcony, z wielkiego miasta
  • Szef działu
  • Opinii: (61)
  • *
  • Wiadomości: 12530
  • Płeć: Mężczyzna
  • WKMN, PSTNiBB
    • Navaja.pl
Kershaw TG1
« dnia: 26-01-2011, 17:04:54 »
Kershaw TG1

Autor: rotpin

Jak niektórzy już pewnie zauważyli mam słabość do Kershawów. Nic na to nie poradzę. Podoba mi się większość z ich produkcji a noży tej firmy mam najwięcej zachomikowanych w swoich zbiorach. Dlatego też ucieszyłem się, że mi przypadanie w udziale przedstawienie nowego, ponieważ z 2010 roku Kershawa TG1. Radość była tym większa, że podczas zeszłorocznego zlotu knives.pl miałem przyjemność obejrzeć pierwowzór TG1 a mianowicie oryginalnego Turbulence Tima Galyean'a.

Prototyp powstał i został pokazany na początku 2010 roku.


Więcej zdjęćTUTAJ

Późniejsza wersja produkcyjna customa czy raczej mid-techa wyglądała już nieco inaczej


Fotka Rybulek

A tak wygląda Turbulence w wersji dla Kershawa czyli TG1 :)



Kupując Kershawa możemy zrobić przymiarkę do droższego oryginału i sprawdzić czy to jest to czego szukamy w folderze. Co prawda TG1 jest jedynie namiastką Turbulence ponieważ mimo, że noże wyglądają podobnie tak naprawdę łączy je jedynie pierwotny projekt. A różnice są kolosalne. Wykonanie, rozmiar, materiały no i IKBS czyli łożyskowanie. Ale za to cena ponad pięciokrotnie niższa ;P  
Za cenę niespełna 380PLN w TOGO, któremu dziękuję za przekazanie noża do recenzji, dostajemy
125g stali zapakowanych w zamykane na suwak wyłożone futerkiem etui a całość w estetyczne pudełko :)

Wymiary:
długość głowni:        83 mm
grubość głowni:          3mm
długość rękojeśći:   114mm
długość całkowita: 197 mm
stal: Sandvik 14C28N
rękojeść:okładki z G-10

Po rozpakowaniu noża pierwsze co rzuca się w oczy to czerń. Czarne G-10  i głownia pokryta powłoką DLC. Taktical pełną gębą ;) Wrażenie to pogłębia po rozłożeniu noża jego głownia. Ma ona trudny do określenia profil. Ni to clip point, ni to spear point a i coś upswpet w niej jest. Ma niepełny wysoki płaski szlif z fałszywką na grzbiecie. Wszystko to łącznie sprawia, że nie sposób jej odmówić sporej dozy drapieżności. Mimo fałszywego ostrza czubek jest dość solidny ponieważ tuż przy końcu noża ma ponad 1mm grubości.



Szlify położone bardzo starannie i symetrycznie po obu stronach. Rozpoczęcie krawędzi tnącej poprzedza niewielki notch. Dzięki niemu nie ostrzenie jest wygodniejsze a i szlif KT rozpoczyna się od samego początku.



Na głowni umieszczony jest dwustronny frezowany kołek który jednocześnie a właściwie głównie pełni funkcję stop pina. Jest on stosunkowo mały i o ile ktoś uparłby się na otwieranie foldera za jego pomocą to mimo, że nie wystaje ponad okładziny  gołą dłonią to się da się to od biedy zrobić. Dłonią z ubraną rękawiczką już nie bardzo.



Tylko po co używać kołka, jeśli mamy do dyspozycji flipper i wspomaganie. Działa jak na Kershawa przystało doskonale. Płetwa flipera jest duża i wygodna. W zamkniętym nożu wystaje na ponad pół centymetra a po rozłożeniu tworzy jelec zapobiegający ześliźnięciu się palców na krawędź tnącą. Po jej pchnięciu palcem wskazującym i pokonaniu początkowego oporu torsion bara i deten ball'a klinga płynnie i energicznie wysuwa się do pozycji otwartej i głośnym szczeknięciem zapadającej blokady.  Po prostu lekki ruch palca wskazującego i nóż jest gotowy do użytku. Płynność ruchu głowni oprócz sprężyny zapewniają dwie podkładki z fosforobrązu.
Fabrycznie wszystko jest skręcone optymalnie. Mamy zachowaną płynność ruchu ostrza przy braku jakiegokolwiek blade play'a w którejkolwiek płaszczyźnie.
Z serwisowaniem noża też nie ma najmniejszych problemów. Śruba osi głównej mimo, że zaklejona daje się bez trudu rozkręcić ponieważ od swojej drugiej strony ma sześciokątną główkę zakotwiczoną w G10. Do tego odkręcenie dwóch torxów rękojeści i nóż leży rozłożony. Torsion bar umieszczony jest w zagłębieniu wyfrezowanym w G10 a z przeciwnej strony ogranicza go liner.







Noż wyposażony jest w blokadę liner lock spasowaną w opisywany egzemplarzu idealnie. Listek zapada na sam początek tanga. Nie to żeby mnie to dziwiło ;P  Blokada jest sztywna i sphinewhack o kant stołu nie robi na niej najmniejszego wrażenia. Umieszczona w niej detent ball plus torsion bar mocno utrzymują głownie w pozycji zamkniętej na tyle, że nie udało mi się rozłożyć noża poprzez wytrząsanie„ z nadgarstka”.



Ale i tu jest pierwszy problem z folderem. Spasowanie idealne ale zabrakło podcięcia w okładzinie i przeciwległym linerze do wygodniejszego zwalniania blokady. Lisek blokady wystaje na niepełen milimetr poza obrys okładzin. Aby zwolnić liner locka trzeba wcisnąć palec do wnętrza rękojeści inaczej palec ześlizguje się z blokady. W rękawiczkach to już poważny problem.



TG1 ma konstrukcję otwartą. Dwa stalowe linery z okładzinami z G10 połączone są ze sobą dwoma back spacerami (torx nr 6) i śrubą osi głównej (torx nr 8 ). Całość sprawia wrażenie solidnej konstrukcji i taka jest. Grubość okładzin w połączeniu z stalowymi linerami (które są nawiercane celem zmniejszenia masy) nadaje sztywność konstrukcji tak, że nic pod palcami przy ucisku się nie ugina.






Z drugiej strony taka spora grubość zapewnia lepszy, pełniejszy chwyt. Przy końcu noża otwór na linkę.
Chwyt jest pełen czteropalcowy a rękojeść jest dość dobrze wyprofilowana. Tylko nie do mojej, sporej, dłoni. W chwycie młotkowym w podcięciu na rękojeści układa się palec wskazujący a środkowy zaraz za nim na „garbie” co nie jest najwygodniejsze. Znacznie wygodniej jest w chwycie floretowym. W rewersie już bardzo dobrze.







Faktura G-10 przypomina tarkę. Zapewnia doskonałą pewność chwytu czy to w dłoni mokrej czy śliskiej. Niestety w połączeniu z fabrycznie „ciasnym” klipsem niszczy krawędzie kieszeni spodni. Przed pierwszym włożeniem noża do kieszeni noża zmuszony byłem klips nieco odgiąć aby w ogóle dało się go schować.



Klips przystosowany jest do noszenia noża tip up i tip down. Można go także przełożyć na drugą stronę dla leworęcznych. Wtedy możemy nosić folder wyłącznie tip up. Klips nie zapewnia zbyt dużej dyskrecji przenoszenia noża i jak na Kershaw przystało do najsubtelniejszych i najpiękniejszych nie należy. Po włożeniu do kieszeni nóż wystaje na ponad 1,5cm. Oprócz tego przy mocnym ściśnięciu noża wbija się wewnątrz dłoni ale już w lekkich pracach nie czuć żeby uwierał. Szkoda, że firma postawiła na praktyczność i że klips nie jest pokryty powłoką. Co prawda by się rysował ale nie odstawałby koncepcyjnie od całości.





A jak się EDC-uje TG1? Muszę powiedzieć, że bardzo dobrze. Po rozwiązaniu problemów ze zbytnio przylegającym do okładzin klipsem wkładanie i wyciąganie noża z kieszeni nie stwarzało problemów. Co prawda spodnie na tym nieco cierpią ale cóż zawsze można kupić nowe gacie jak stare się podrą ;P Nóż nie ciąży w kieszeni, nic nie ciśnie ani nie uwiera, i gdyby nie wystawał na taką długość byłoby idealnie.

Rozkładanie foldera ze wspomaganiem jest po pierwsze bajecznie proste a po drugie daje niesamowity fun. Gorzej jest z osobami postronnymi. Efektowne wyciągnięcie noża z kieszeni z jednoczesnym odpaleniem speed safe i głośnym szczeknięciem blokady wywołuje zainteresowanie. Kilkukrotnie dziwnie na mnie patrzono jak przy ludziach w sklepie wyciągałem nóż do aby coś przeciąć. Mimo, że starałem się to robić dyskretnie ukrywając nóż w dłoni głośne kliknięcie przyciągało uwagę. Cóż akceptacja społeczna noży automatycznych czy wspomaganych jest znacznie mniejsza niż scyzoryków.

Nóż przez okres testowania wykorzystywany był do wszystkiego do czego potrzebne było ostre narzędzie. Począwszy od kuchni poprzez prace biurowe a terenowych skończywszy. Prace biurowe typu rozpakowanie paczki, cięcie kartonów, zgrzewek, przecięcie taśmy, sznurka itp TG1 w 100% zaspokajał. Profil głowni, ostry jak igła a mimo to dość solidny czubek predysponuje nóż jako narzędzie do wbijania.  Niestety reguły testów nie pozwalały na ryzyko uszkodzeń więc jedyne wkłucia jakie folder zaliczył to były kartony. I tu muszę powiedzieć, że znacznie lepiej wchodził w karton niż BM710, Tenacious czy Mini CQC-15 Emersona .

W kuchni jak można się domyślić bez szaleństw ale dawał sobie radę. Tu najbardziej przeszkadzał flipper, który haczył się o deskę podczas krojenia wędliny czy pomidorka. Jeśli chodzi o samo cięcie, nóż mimo wysokiego szlifu ma dość grubą płaszczyznę nad krawędzią tnącą i zdarzało mu się łupać cięte owoce.
Ukształtowanie rękojeści w połączeniu z fakturą G10 zapewnia pewny chwyt nawet przy pracy nożem w mokrym środowisku czy po upapraniu okładzin tłuszczem.
Ogólnie nóż był w stanie poradzić sobie z większością czynności kuchennych z jaką przychodzi nam się zmierzyć.

Flipper przeszkadza także w struganiu. Ma ostre krawędzie które podczas ściśnięcia noża wbijały się w palec wskazujący. Tu zaostrzenie dużego pudełka kredek boleśnie się na palcu odcisnęło.

Podczas kilkutygodniowego noszenia i używania noża powłoka nic nie ucierpiała. Kiedyś w przypadku Blade Techa z DLC pokrycie zarysowało się od granulek suchej karmy. Tutaj nic takiego się nie stało. Po cięciu twardych materiałów pojawiało się co prawda swojego rodzaju rozjaśnienie na powłce ale po przetarciu wilgotną ściereczką znikało. Podobnie miała się sytuacja po kilkudniowym noszeniu w kieszeni z TG1 kilku monet. Powłoka nie została w najmniejszym stopniu uszkodzona  a powstające zdawałoby się rysy zostały usunięte gąbką z płynem do mycia naczyń. Ponadto luźno przenoszone monety nie zdołały wypchnąć ostrza i otworzyć noża tak jak zdarzyło mi się z Torrentem od BM.

Sandvik 14C28N z którego wykonana jest głownia jest bardzo przyjemną stalą. W zasadzie nierdzewna. W tym przypadku dodatkowo poprzez powłokę można uznać, że problemów z korozją nie będzie. Przy minimalnej dbałości o nóż nic nam nie zardzewieje. Stal stosunkowo szybko się tępi ale i szybko można ją doprowadzić z powrotem do ostrości golącej. Jeśli miałbym ją do czegoś porównywać to jest na poziomie AUS-8A z RAT-1 czy od Cold Steela. Wyraźnie słabsza niż 440C od BM. Sam proces ostrzenia znacznie ułatwia niewielki notch..

Podsumowując Kershaw TG1 mimo taktycznej otoczki jest bardzo dobrze wykonanym z co najmniej dobrych materiałów i dającym wiele frajdy folderem do użytku na co dzień. Jednak zanim go kupimy warto przymierzyć do dłoni.



Zapraszam do dyskusji:
http://www.knives.pl/forum/index.php/topic,106280.0.html
« Ostatnia zmiana: 26-01-2011, 17:07:05 wysłana przez Ypoznan »
Ponieważ "Ypoznan" w konwersacji brzmi tak jakoś bardzo oficjalnie, dopuszczam także: Januszku, Jasiu, Jachu i inne miłe określenia. ;)

http://www.navaja.pl/