Autor Wątek: moja kolekcja  (Przeczytany 104701 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline jelopano

  • Opinii: (3)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 590
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #800 dnia: 29-11-2019, 16:04:48 »
[url]PS- składana kosa/sierp zrobił/a na mnie spore wrażenie... :shades:


Mam taki lohar i wreszcie pełen opis - nazwy, pochodzenia, budowy i zastosowania - bez legend internetowych! Wkrótce będę zmieniał i uzupełniał opisy w moim muzeum!

Offline zukuri

  • Opinii: (1)
  • Użytkownik knives.pl
  • **
  • Wiadomości: 109
  • Płeć: Mężczyzna
    • Takie tak moje koziki ...
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #801 dnia: 30-11-2019, 16:27:48 »
Pozwolę sobie  z mojego skromnego zbiorku do wątku dodać coś afgańskiego i zarazem nietypowego:





Pozdrawiam,
                       Piotr
« Ostatnia zmiana: 30-11-2019, 16:36:11 wysłana przez zukuri »
Ech Kieleckie jakie cudne ...

Offline jelopano

  • Opinii: (3)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 590
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #802 dnia: 30-11-2019, 19:54:31 »
Oto przykład czegoś, co sam u siebie nazywam "szczęśliwym trafem" lub też intuicją :)
Wydawałoby się, że to typowy nepalski kukri, no może trochę brzydszy i jeszcze ta "paskudna śruba" na głowicy. Nic bardziej mylnego. Konia z rzędem kto jeszcze posiada taki egzemplarz w Polsce! Ale od początku:
Afgańczycy - naród nigdy do końca nie podbity, ścierający się z niezliczonymi armiami od czasów Aleksandra Wielkiego do dnia dzisiejszego, siłą rzeczy był dość praktyczny w doborze oręża. Przede wszystkim skuteczność i funkcjonalność. Afgańczycy ścierając się w walkach wręcz z brytyjskim "okupantem", który - równie praktycznie starał się wykorzystywać w podbojach kolonialnych żołnierzy/najemników wcześniej podbitych regionów - walczyli głównie z hindusami (Sikhami) i nepalskimi Gurkhami. W niezliczonych starciach wręcz szybko docenili skuteczność morderczych noży kukri, które  w bliskim kontakcie sprawiały się o wiele lepiej niż bagnety i brytyjskie szable (mówią o tym liczne zapisy brytyjskich żołnierzy). Co zrozumiałe - sami zaczęli wykorzystywać zdobyczne egzemplarze. Kukri przypominał im w sposobie uzycia Khyber, który wykorzystywano do silnych uderzen rąbiących a prawie nigdy do kłucia. W pewnych okolicznościach kukri sprawdzał się lepiej niż "przebijak" karud. Pod koniec XIX wieku - co jest charakterystyczne dla wielu regionów azjatyckich - miejscowe władze podjęły próbę ujednolicenia i skodyfikowania walecznych choć różnorodnie uzbrojonych wojowników i przekształcenia ich w regularną amię. Wprowadzono regulaminowe szable, szaszki i nawet khybery. Brakowało broni krótkiej. Pod koniec XIX wieku w fabryce "Maszyn Chana" w Kabulu zaprojektowano i wyprodukowano nowy, wojskowy wzór noża kukri. Istnieją informacje o 3 modelach takich kukri, które rózniły sie detalami, za to były bardzo długie (51-52 cm), miały podobny montaż rękojeści i charakterystyczną puncę "Maszyn Chana" na głowni. Kukri były długie i masywne, gdyż Afgańczycy przywykli do walki długimi i masywnymi Khyberami. Gdyby kolega Zukuri posiadał trzeci z zachowanych typów - byłby to prawdopodobnie jedyny kompletny zachowany egzemplarz na świecie (z pochwą). Niemniej jednak kolega Zukuri nabył i posiada niezwykle rzadki, doskonale zachowany egzemplarz typu drugiego!

Został wyprodukowany w zakładach/arsenale "Maszyn Chana" w Kabulu. Zachowało się mało egzemplarzy takich kukri. Najprawdopodobniej były to krótkie serie eksperymentalne! Na głowni znajduje się punca arsenału "Maszyn Chana" i data produkcji - 1895 (prawdopodobnie wtedy wtedy je produkowali bo przykładowe 2 egzemplarze mają tą samą datę).  Wymiary  egzemplarza -powinny być zgodne z wzorcem: długość w pochwie - 55 cm, bez pochwy - 52,5, długość głowni - 41 , szerokość głowni - 6,7 . Wygląda, że pochwa i elementy oprawy są oryginalne - zachowane w genialnym stanie (lepiej niż w przykładowych egzemplarzach). Afgańskie kukri noszono trochę inaczej niż w Nepalu i armiach brytyjskich do czego dostosowano pochwę. Np. szeroka obejma pochwy - żabka - została skopiowana ze sposobu noszenia karudów i nosi nazwę "Muffa".
Historii pochodzenia tego akurat egzemplarza nie będę opisywał - najlepiej zrobi to sam właściciel. Ja mogę jedynie pogratulować nabytku, tak jak i całej przepięknej kolekcji noży kukri :P

Offline zukuri

  • Opinii: (1)
  • Użytkownik knives.pl
  • **
  • Wiadomości: 109
  • Płeć: Mężczyzna
    • Takie tak moje koziki ...
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #803 dnia: 30-11-2019, 20:54:39 »
O historii pochodzenia tego „kozika’ niewiele wiem. Staram się zdobywać fanty do swojego zbiorku gdzie się tylko da. Tego znalazłem na najbardziej popularnym polskim (jak do tej pory) portalu aukcyjnym. Wygrałem go, ale nie pamiętam ile a niego zapłaciłem. Starałem się oczywiście poznać przeszłość fanta, ale ciężko to wydobyć od pośredników … Nóż został oddany w komis przez polskiego wyższego oficera, który otrzymał go w formie prezentu w Afganistanie właśnie…
Jeszcze kilka lat temu był bronią, która miała bronić jednej z ambasad. Żabka w typie brytyjskim wymusza noszenie noża na modłę brytyjską, czyli odwrotnie niż chcieli afgańscy producenci . Brytyjski sposób noszenia  tego kukri wystawia na widok publiczny prymitywne „zlepienie”  skórzanej powłoki pochwy – Afgańczycy nosili nóż „tyłem do przodu”.
 Może to właśnie brytyjska  ambasada ‘przytuliła” tą doskonale znaną sobie i sprawdzoną w boju  broń …
Pozdrawiam,
                            Piotr
« Ostatnia zmiana: 01-12-2019, 11:25:27 wysłana przez zukuri »
Ech Kieleckie jakie cudne ...

Offline jelopano

  • Opinii: (3)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 590
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #804 dnia: 03-12-2019, 13:41:20 »
Jakby ktoś był zainteresowany - uzupełniłem opisy egzemplarzy broni afgańskiej w moim muzeum - wg. ostatnio posiadanej wiedzy

Offline Somuowski

  • Opinii: (0)
  • Użytkownik knives.pl
  • **
  • Wiadomości: 195

Offline jelopano

  • Opinii: (3)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 590
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #806 dnia: 29-12-2019, 10:54:49 »
Dzięki za informację!
Zatem przesuwam datę powstania handżaru na lata 70 e, choć nie wykluczam, że oprawa mogła być wymieniana (taki ładny damast:)

ps. nabyłem parę bardzo ciekawych egzemplarzy, ale z przyczyn technicznych będę je mógł zaprezentować dopiero wiosną.

Offline hendaye

  • Opinii: (38)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 1719
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #807 dnia: 29-12-2019, 11:13:45 »
/.../zaprezentować dopiero wiosną.

wiosną... właśnie kilka dni temu zaczęła się zima. tego się nie robi kotu.

Offline swatch

  • Opinii: (13)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 1157
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #808 dnia: 29-12-2019, 21:05:26 »
wiosną... właśnie kilka dni temu zaczęła się zima. tego się nie robi kotu.

+1

Offline Bernard_Szkurat

  • Opinii: (2)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 548
  • Płeć: Mężczyzna
  • http://syriusztravel.blogspot.com/
    • Z nożami się łączy.
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #809 dnia: 30-01-2020, 07:46:56 »
Zapytam tutaj, bo z pewnoscia bedziesz wiedzial..

Zwrocilem uwage w filmach, czy literaturze, ze rycerz ''przenosil'' swoj miecz nie w pochwie na pasie a w jukach? Na grzbiecie konia. Zaraz pojawilo sie pytanie, a co jesli zostalby napadniety? Mial przy sobie cos poreczniejszego do wlasnie szybkiej reakcji, czy moze w ogole podrozowal nawet nie w zbroi, jak to pokazuja?

Online Ajron

  • Suma wszystkich błędów
  • Opinii: (113)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 3510
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszyscy jesteśmy piratami
    • Auto Pomoc Dzik
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #810 dnia: 30-01-2020, 09:11:31 »
Pewnie właściciel wątku powie więcej i ciekawiej ale zbroja nie nadawała się do dłuższego noszenia. Na co dzień jakaś przeszywnica ewentualnie kolczuga na to. Rycerz rzadko podróżował sam, zwykle miał jednak jakiś poczet zbrojnych. A co tam zwyczajowo w okolicznościach codziennych przy pasie dyndało to ja nie wiem ale na pewno coś. A co to pewnie zależy od regionu i okoliczności bo równie dobrze kord czy tasak co i jakiś kańczug, kuszę w zapasie.
"Złomiarz umysłów"

Transport maszyn, dźwig HDS do 10 ton, pomoc drogowa Zachodniopomorskie
 
http://autopomoc-dzik.pl/

Offline arekm001

  • Opinii: (18)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 687
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #811 dnia: 30-01-2020, 12:37:54 »
A to nie było zazwyczaj tak że miecz był raczej wyznacznikiem statusu społecznego i go się nosiło na co dzień, a w bitwie był bronią zapasową, podczas gdy bronią podstawową było coś innego typu topór, młotek rycerski, włócznia?
Noże są fajne! I proce też!

Gumy do proc Thera Band Gold!
https://forum.knives.pl/index.php/topic,206177.msg2670531.html#msg2670531

Offline jelopano

  • Opinii: (3)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 590
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #812 dnia: 30-01-2020, 15:09:35 »
Pytanie tak poważne, że szczerze mówiąc sam nie wiem, jak na nie odpowiedzieć:)
Osobiście uważam, że prawdziwy rycerz - tak jak prawdziwy Mandalorian - nigdy nie zdejmował swojej zbroi i nigdy nie odkładał oręża. Nawet jak szedł kupę zrobić.

Rycerz - tzn. X, XI, XII, XIII, XIV, XV, XVI wiek? A dokąd to jechał ? Na wojnę, do bitwy, do karczmy, do kościoła, na polowanie, w odwiedziny? Sami sobie odpowiedzcie na to pytanie. Selfie z tego okresu niestety się nie zachowały a stylizowane miniatury ukazują wyidealizowane scenki rodzajowe w których rycerz musi mieć miecz przypasany, żeby nie było wątpliwości kto zacz.

Offline Bernard_Szkurat

  • Opinii: (2)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 548
  • Płeć: Mężczyzna
  • http://syriusztravel.blogspot.com/
    • Z nożami się łączy.
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #813 dnia: 30-01-2020, 23:12:59 »
Na tych filmach to no, jechal.. Faktycznie nie pomyslalem o swicie, ale taki jadacy samopas?
Z tym bedac w zbroi nawet przy kupie, to kojarze historie, ze jak sie takiemu zachcialo, to musialy pacholy wode lac w zbroje, zeby wyplukac, bo nie bylo czasu sciagac. prawda to?

Offline Rocket

  • Opinii: (27)
  • Użytkownik knives.pl
  • ***
  • Wiadomości: 294
  • Płeć: Mężczyzna
  • nożolub
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #814 dnia: 31-01-2020, 14:23:47 »
@Bernard_Szkurat  takie i podobne jak twoje pytania, pchnęły mnie lata temu w szpony rekonstrukcji historycznej ;)
   O prawdziwości niektórych teorii najlepiej przekonać się na własnej skórze  ;P   Polecam spróbować. Ten rodzaj spędzania wolnego czasu na tyle zdążył się spopularyzować, że obecnie nie ma chyba w naszym kraju zakątka gdzie jakaś grupa lub grupka nie bawi się w odtwarzanie jakiejś wybranej lub nawet kilku różnych epok.
 A co do samego używania historycznej odzieży, broni i wyposażenia oraz tego jak to kiedyś mogło wyglądać, to temat jest tak obszerny że nie sposób do zawrzeć w kilku zdaniach. Jak będę miał trochę czasu to coś spróbuję skrobnąć.

Offline LordDisneyland

  • Opinii: (12)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 2390
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lord.
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #815 dnia: 31-01-2020, 16:25:04 »
@Rocket  , jaką epoką się zajmujesz?

@jelopano - zlituj się, wiosna coraz bliżej, u mnie owies kiełkuje na balkonie [szczera prawda], wrzuciłbyś jakieś zdjęcie :)
Tak stoimy i czekamy  ;>  https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/65/Group_of_Afridi_fighters_in_1878.jpg

Offline jelopano

  • Opinii: (3)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 590
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #816 dnia: 31-01-2020, 17:39:45 »
Kurcze no.. mam 4 nowe egzemplarze ( w tym Afganistan) ale czekają w Polsce na lekkie odświeżenie i zrobienie zdjęć. Chyba, że wrócę do czasów Rusi Kijowskiej i może coś pokażę/opiszę..?

Offline Radowid

  • knifemaker
  • Opinii: (27)
  • *
  • Wiadomości: 437
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #817 dnia: 31-01-2020, 22:07:49 »
Nawet się nie zastanawiaj, my tu wszyscy spragnieni wiedzy  ;-)
Robienie noży to tylko pretekst do picia piwa w warsztacie
                         
                                   Facebook
https://www.facebook.com/Radowidknives/?ref=setting

Offline Bernard_Szkurat

  • Opinii: (2)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 548
  • Płeć: Mężczyzna
  • http://syriusztravel.blogspot.com/
    • Z nożami się łączy.
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #818 dnia: 31-01-2020, 22:38:16 »
@Bernard_Szkurat  takie i podobne jak twoje pytania, pchnęły mnie lata temu w szpony rekonstrukcji historycznej ;)
   O prawdziwości niektórych teorii najlepiej przekonać się na własnej skórze  ;P   Polecam spróbować. Ten rodzaj spędzania wolnego czasu na tyle zdążył się spopularyzować, że obecnie nie ma chyba w naszym kraju zakątka gdzie jakaś grupa lub grupka nie bawi się w odtwarzanie jakiejś wybranej lub nawet kilku różnych epok.
 A co do samego używania historycznej odzieży, broni i wyposażenia oraz tego jak to kiedyś mogło wyglądać, to temat jest tak obszerny że nie sposób do zawrzeć w kilku zdaniach. Jak będę miał trochę czasu to coś spróbuję skrobnąć.

Zaczalem kiedys w Slowian sie bawic, ale wyjechalem i tyle z tego bylo.. Napisz, chetnie poczytalbym o takich rzeczach o ktorych zwyke sie nie mowi, a jakos najbardziej interesujace sa, jak to bylo kiedys..

Offline Rocket

  • Opinii: (27)
  • Użytkownik knives.pl
  • ***
  • Wiadomości: 294
  • Płeć: Mężczyzna
  • nożolub
Odp: moja kolekcja
« Odpowiedź #819 dnia: 04-03-2020, 14:36:09 »
Witajcie. W reko zajmuję się polskim XVII wiekiem, ale liznąłem też inne epoki. Postaram się maksymalnie krótko odpowiedzieć na powyższe pytania aby nie zaśmiecać tego wątku.
Można powiedzieć że główną zaletą odtwórstwa historycznego jest to że otwiera nasze oczy na fakt iż nasi przodkowie pod wieloma względami wiele się od nas nie różnili. Zwłaszcza prowadząc wojny wybierali rozwiązania najbardziej efektywne i wygodne. Choć byli ludźmi zahartowanymi w znoszeniu trudów i przyzwyczajonymi do dźwigania na grzbiecie całego potrzebnego im żelastwa, to gdy musieli pokonywać duże odległości nie obciążali się ponad konieczność. M.in. po to by zachować jak najwięcej sił w razie konieczności walki. Podróż w pełnej zbroi z bronią przy boku? Tak na pewno było na jakimś podjeździe/patrolu gdy w każdej chwili można było spotkać wroga. Natomiast wyjazd z wizytą do sąsiada odległego o 2-3 dni drogi, lub na jakąś pielgrzymkę już niekoniecznie. Po to rycerz miał wozy taborowe i konie juczne, by nie musieć zapieprzać w upale w pełnym uzbrojeniu. Oczywiście trzeba mieć na uwadze ówczesną obyczajowość i to że taki rycerz mógł się w ten sposób chcieć umartwiać spełniając jakiś ślub i specjalnie w tym celu się obciążał, chłostał czy pościł. Tak że nie ma jednej odpowiedzi że było tylko tak albo tak. Mogło być różnie. Oni się między sobą różnili tak jak my obecnie gdzie jeden popyla całe lato w klapkach a inny w największy upał glanów nie zdejmie.
W ogóle to przestrzegam przed słuchaniem różnego rodzaju internetowych mędrków którzy nadużywają słów: bzdura, na pewno, to niemożliwe. Takie sformułowania z ust ludzi niedysponujących „wehikułem czasu” każą ostrożnie podchodzić do ich rewelacji. Bo nawet cytując prawdziwe źródła można wyciągać z nich błędne wnioski. To co z ich ust słyszycie to są tylko ich opinie. Obojętnie czym się zajmują. Żeby było jasne, to co pisze to też tylko moja opinia wyciągnięta na podstawie ikonografii i źródeł pisanych z przeszłości oraz doświadczenia w używaniu i noszeniu sprzętu niekoniecznie dziś potrzebnego 😉
Co do załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych. Sranie i lanie we własne gacie lub zbroję ani kiedyś ani obecnie w warunkach wojennych nie budzi żadnych sensacji. Nawet w zabawie jaką jest rekonstrukcja historyczna zdarza się że ten i ów coś tam popuści na „polu bitwy”, gdy wcześniej pół dnia nie miała możliwości wyskoczyć za potrzebą. Świętej Pamięci rotmistrz Bernard Wasilewski (postać bardzo znana w moim regionie) mawiał do kolegów bawiących się w ułanów z czasów II RP: „nie jest prawdziwym ułanem, kto się choć raz nie zesrał we własne gacie”. Doświadczenie jazdy w siodle przez kilka godzin ze sprasowanym gównem w portkach jest niezapomniane. Nikt przecież nie zarządzi przerwy w walce, ani nie wstrzyma całego szwadronu bo jednemu ułanowi się srać zachciało. To tyle.