Autor Wątek: Zensho Nakiri 180mm - Recenzje  (Przeczytany 7536 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline bathonuk

  • Opinii: (1)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 1046
  • Płeć: Mężczyzna
    • Wa Bocho - Japanese knife sharpening and handle replacement service.
Zensho Nakiri 180mm - Recenzje
« dnia: 26-07-2012, 13:59:01 »
Ten wątek został stworzony na potrzeby wymiany zdań i opinii o nożach Zensho Nakiri 180mm przez użytkowników Pass Around , szczegóły akcji  http://www.knives.pl/forum/index.php/topic,133372.0.html



Witam wszystkich. Z braku czasu nie moglem zabrac sie za napisanie  paru slow na temat tego Nakiri, takze teraz w paru zdaniach:




Estetyka i pierwsze wrazenie:


Noz przyszedl do mnie zapakowany staranie razem z moimi innymi nozami. Samo ostrze bylo zapakowane w kartonowy blade safe, a zaraz obok byla piekna saya zrobiona przez Bienka. Nigdy wczesniej nie widzialem tego typu noza takze na poczatku wydal mi sie dziwny. Po chwili obcowania sie podjaralem i juz chcialem miec taki noz. Noz jest starannie wykonany i co rzucilo mi sie w oczy to to, ze Bieniek ladnie wypolerowal krawedz tnaca i przejechal wyzej fingerstonami co dalo fajny efekt. Na ostrzu jest wykuty bardzi fajny i klikatyczny znak kowala:


[

Ostrosc i agresja ciecia:

Pierwsze co zrobilem to ogolilem sobie reke (kawaleczek tylko:D) i naprawde byla to szybka akcja. Golenie bylo bardzo gladkie. Pierwsze wrazenie ostrosci wyszlo pozytywnie. Pozniej sprawdzilem na marchewce no i naprawde bylem w szoku. Nigdy nie widzialem zadnego noza, ktory by tak pokroil to warzywo.
Jako, ze nie dysponuje duza iloscia czasu w tygodniu to postanowilem sobie przygotowac warzywa stir fry na caly tydzien.





Praca z tym nozem to prawdzila przyjemnosc. Wszelkie warzywa szybko ulegaly temu ostrzu. Nie moglem sie powstrzymac i zrobilem sobie tez tatara. Wiem, ze to noz do warzyw, ale miesko kroilo sie rownie dobrze.



Jedna rzecz wpadla mi w oko. Gdy chcialem kroic cebule w poprzek to ostrze troszeczke sie blokowalo. Nie mialo to miejsca przy zadnym innym warzywie. Moze w Anglii sa jakies dziwne cebule??:D

Glownia - wykonczenie, szlif, profil:

Zapomnialem pomierzyc tego noza, takze mam nadzieje, ze ktos inny to zrobi. Glownia jes wykonana z Blue2. Spasowanie wszelkich elementow jest na bardzo wysokim poziomie i nic nie wpadlo mi w oko co by mnie razilo. Wypolerowanie krawedzi tnacej tez na abrdoz wysokim poziomie. Bieniek mi powiedzial, ze nie zrobil tam mikrobewela. Po jakims czasie mialem wrazenie, ze noz stracil troche swojej mocy, ale wydaje mi sie ze jest to wina deski na ktorej kroje, poniewaz wszystkie moje noze szybko traca moc. Noza nie ostrzylem, nie stropowalem i wyslalem go do Szuji. Zobaczymy co on powie. Na krawedzi bardzo szybko wytworzyla sie sliczna niebieska patyna. Noz jest obity w nierdzewke i zastanawialo mnie dlaczego patyna tez pojawila sie powyzej krawedzi tnacej.








Ergonomia:

Jedyne co mi nie pasowalo to zbyt duza wysokosc ostrza co przeszkadzalo mi przy Katsumaruke, ale jako ze jestem amatorem to moge se gadac... Moze tak musi byc. Noz raczej wygodny w uzytkowaniu.

Podsumowanie:

Nie mialem okazji dlugo pobawic sie tym cackiem, ale juz namawiam dziewczyne, zeby sprezentowala mi taki noz. Nie jest on bardzo potrzebny w  domu, bo wszystkie te rzeczy mozna zrobic normalnym nozem, ale jako fan japonskich nozy chcialbym go miec w swojej kolekcji. Pozdrawiam


« Ostatnia zmiana: 15-08-2012, 12:44:31 wysłana przez MichaelD »

Offline Szuja

  • Opinii: (8)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 1032
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zensho Nakiri 180mm - Recenzje
« Odpowiedź #1 dnia: 14-08-2012, 12:06:01 »
Estetyka i pierwsze wrażenie:
Saja po raz pierwszy rozpakowana, dotknięta i powąchana sprawiła że miałem ochotę ją głaskać - ciągle...
Nóż i pierwsze myśli: cięższy niż się spodziewałem, większy niż się spodziewałem, rączka bardzo wygodna, wysoka klinga
Moja żona stwierdziła że stal, z której wykonane są okładziny rdzenia jest piękna...
i faktycznie jest i ładna i przyjemnie gładka i delikatna w dotyku.




Ostrość i agresja ciecia:
Nóż po otrzymaniu naostrzyłem po swojemu, kamieniem KAI najpierw 1000 potem 6000 i tyle.
Nóż golił przez pierwsze 4-5 dni użytkowania a starałem się go męczyć o czym później.
Potem ostrość roboczą spokojnie trzymał do końca testu, wystarczającą żeby nikt z rodzinki nie chciał się go dotknąć ze strachu :)
Agresja jak to w stali Aogami była odpowiednia czyli nóż szedł przez warzywka pod ciężarem swobodnie, udając rasowego dzięcioła a przez mięsko niezależnie czy z błoną, ścięgnem etc. praktycznie tak samo

Głownia - wykończenie, szlif, profil:
Bardziej niż na technikaliach postanowiłem podejść do tego noża skupiając się na efekcie.
Dlatego też postaram się opisać co mi się podobało:
- do noża przywierają krojone produkty, natomiast nadrabia to przyjemność zsuwania takich resztek z klingi palcami bo jak napisałem wcześniej miękka warstwa jest bardzo przyjemna w dotyku
- wysoka klinga pozostawia sporo miejsca na palce pod rączką. O ile dobrze pamiętam wysokość klingi przy brodzie przekracza 5cm i świetnie sprawdza się jako łopatka do zgarniania / przenoszenia.
- wykończenie klingi jest wzorowe. Spasowanie skówki z rękojeścią nazwał bym poprawnym. Natomiast nie podobało mi się osadzenie tanga w rękojeści - mianowicie oprócz kleju w tym miejscu widać jeszcze dziurę... na użytkowanie to nie wpływa ale niesmak pozostał.

Ergonomia:

Nożem pracuje się rewelacyjnie.
Wcześniej wspomniana waga zaczyna być sprzymierzeńcem przy dłuższym użytkowaniu,
rączka nie męczy, i daje dużo pewności,
nóż ładnie docina czy to cienką skórkę pomidora czy to marchewkę,
i nie śmierdzi podczas użytkowania zdechłą rybą jak to czasami bywa z węglówkami.

Podsumowanie:
Dzień 1:
japońszczyzna w moim wydaniu:


Drugiego jak przystało na nóż do warzyw LECZO, czyli:
cukinia:



Marchew:

Cebula:

no i oczywiście papryka:



Kolejne dni:
Koperek:
przed:

i po:



pomidorki z mozarellą, bazylią, oliwkami, czosnkiem i oliwą


sałatka:


Podsumowując:
- nóż cieszący oko (ojjj i saja też)
- nóż dobrze tnący, bez dużego nakładu siły i dobrze trzymający ostrość roboczą
- nóż przyjemny i wygodny w użytkowaniu codziennym
- nóż łatwy do naostrzenia odpowiednimi metodami
- nóż nie pachnie
« Ostatnia zmiana: 14-08-2012, 12:09:01 wysłana przez Szuja »
" No, try not...do or do not, there is no try " (c) Yoda

Co i gdzie?

Offline paproch

  • Opinii: (39)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 2720
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mathu, wróć!
Odp: Zensho Nakiri 180mm - Recenzje
« Odpowiedź #2 dnia: 25-08-2012, 11:21:25 »
Zensho Nakiri vs. Mora Cook's Knife 4171PG Lime w konkurencji Kus-Kus Marokański



Roger Zelazny miał problem. Zobowiązał się do napisania opowiadań do antologii o saloonach i o jednorożcach - nie wyrabiał się z terminami. Z problemu zwierzył się Georgowi R. R. Martinowi. Ten zażartował, że właśnie trwa także „call for papers” do antologii o szachach i że wystarczy, gdy Zelazny napisze  jedno opowiadanie o tym jak sympatyczny rogacz w knajpie oddaje się królewskiej grze. Tak powstało słynne opowiadanie pt. „Wariant jednorożca”.

   Przypadkiem w tym samym czasie trafiły do mnie w trybie kuchennego Passaround dwa wspomniane w tytule noże. Nowoczesna, produkowana przemysłowo, „uniwersalna” Mora i tradycyjny, ręcznie robiony, wyspecjalizowany do przerobu warzyw Nakiri. Czy jest sens porównywać ze sobą dwa tak różne narzędzia? Poza oczywistym lenistwem piszącego te słowa, powodem porównania może być odpowiedź na pytanie o ewentualną przewagę jednego z noży, o to czy za znaczną różnicą w ich cenie idzie przewaga jakości i efektywności użytkowania?
   Nie znam się na nożach kuchennych. U mnie w domu królują pikutki sporadycznie wspierane przez nóż szefa Fiskarsa. Nie znam się także za bardzo na gotowaniu. Ta domena tradycyjnie przypada mojej żonie, której pikutki bardzo wystarczają.

   O pomoc porosiłem kolegę, który w kwestii kuchni jest mniej niekompetentny ode mnie. Przez rok pracował on w kuchni hotelu Hilton w UK, przy przyrządzaniu śniadań głównie.
-   Cześć. Mam dwa fajne noże do przetestowania. Jeden uniwersalny a drugi do warzyw. Wymyśl jakieś danie, gdzie jest dużo warzyw do cięcia?
-   Trochę tego jest: leczo, kus-kus…
-   Cokolwiek, przyjadę z rodzinką i z nożami, razem sobie przyrządzimy i potem zjemy.
-   Świetnie! Akurat mam wszystkie składniki na kus-kus marokański. Wpadajcie śmiało.

Test noży opiszę w formie przepisu na tytułowe danie. Mam nadzieję, że „sponsorom noży” taka nieortodoksyjna forma relacji z użytkowania nie będzie niemiła.


W moździerzu ubijamy ziarna kolendry.



Następnie prażymy je na patelni lub woku.



W dużej misce rozrabiamy ziarna kaszki dodając stopniowo ciepłej wody.



Obieramy cebule. Przed cięciem warto cebule zmoczyć zimną wodą. Będzie mniej łez. Cebulę siekamy w kostkę. Połowę wrzucamy do woka, drugą połowę do michy z kaszką.



A tak się cięło cebulę i czosnek. Zwróćcie uwagę na zbyt małą wysokość Mory i brak czubka w Nakiri. Choć w przypadku tego drugiego ma to taką zaletę, że nóż można użyć jako łopatki.




Odcinamy papryce „beret”, wygrzebujemy nasiona, tniemy. Pocięte wrzucamy do woka.



Cukinię siekamy w kostkę średniej wielkości.





Połowa warzyw grzeje się w woku, druga połowa surowa ląduje w kaszce.



Liście pietruszki oraz mięty odrywamy z łodyg. „Nie będziemy jeść gałęzi. Najwyżej do zupy” jak stwierdził kumpel. Posiekane listki ładujemy do michy.



Mieszamy zawartość woka z zawartością michy.



Dodajemy posiekane w połówki oliwki i wciskamy cytrynę wyłapując pestki.



Ostatni opcjonalny składnik i gotowe!



Podajemy na zimno. Najlepiej smakuje po kilku dniach w lodówce.
A jak z trzymaniem ostrości? Przed testem oba noże były naostrzone do poziomu swobodnego płynięcia przez papier od drukarki. Trzecim nożem na filmie był nóż szefa Clevales.



Na samym początku zabawy kumpel spytał, czy Morkę może naostrzyć. Byłem zdziwiony bo sam dobrze naostrzyłem ją przed testem. Okazało się, że ulubiony nóż kumpla tnie pomidorka tak samo jak Morka po robocie. Skąd więc jego subiektywne wrażenie braku ostrości Mory? Prawdopodobnie winny jest szlif, pełny lekki convex, który sprawiał, że Mora „zasysała się” w cukinii. Być może znakomity Nakiri wytworzył taki kontekst porównawczy, że po nim wszystko wydawało się tępe.

Podsumowując:

Nakiri

Nóż „estetycznie obojętny”. Ani ładny, ani brzydki. Ma klimat. Poziom wykończenia nierówny. Rogowa skuwka spasowana jest idealnie ale już otwór na trzpień ma ogromne szpary. Brzydko to wygląda i rodzi obawę, że będzie tam właziła wilgoć.
Rękojeść jest bardzo wygodna i nie męczy ręki. Podczas zabawy używały go trzy osoby i żadna nie zwróciła uwagi na wyraźnie asymetryczną rękojeść. Byli trochę zdziwieni jak im to pokazałem. Stwierdzili zgodnie, że to niegłupie, bo karb każdemu idealnie wpasowywał się w anatomiczne zagięcie dłoni.
Nóż wywarł na nas znakomite wrażenie. Tnie bardzo agresywnie i dobrze trzyma ostrość. To najlepiej tnący warzywa nóż jaki miałem okazje używać. Prawdopodobnie to zasługa geometrii i dobrze obrobionej cieplnie stali. Gdybym potrzebował noża do przeróbki dużej ilości warzyw w profesjonalnej gastronomii – wybrałbym Zensho Nakiri. 
Saya bardzo ładnie wykonana. Nie znam się na tego rodzaju rozwiązaniach ale mam wrażenie, ze byłoby jeszcze lepiej, gdyby kołek stabilizował nóż na sztywno. Obecnie nóż umieszczony w sayi trochę lata i klekocze.

Mora

Nóż jest brzydki. Podobnie jak jej siostra 2000. Zarówno kształt, jak i kolorystyka kłuje w oczy. Rękojeść wydaje się być nieproporcjonalnie duża do głowni.
Rękojeść jest ergonomiczna. Nożem pracuje się dość wygodnie. Kumpel narzekał na zbyt niską wysokość ostrza utrudniającą mu siekanie. Nie przeszkadzało to zupełnie mojej żonie, która ma odpowiednio mniejszą dłoń:



Nóż trzyma ostrość podobnie jak inne Morki z tej samej stali, czyli „wystarczająco ale przydałoby się trochę lepiej”. Ostrzy się bardzo łatwo.
Nóż tnie mało agresywnie i ma tendencje do klinowania się w bardziej grubych warzywach i większych kawałkach mięsa. Do tego ostatniego jest on także nieco za krótki.
Ogólnie więcej spodziewałem się po tym nożu. Byłby lepszy, gdyby miał większą głownię – wyższą i dłuższą. Nie polecałbym kupna tego noża ani do domu ani do profesjonalnej kuchni. Popularne Morki (np. Clipper czy 2000) mają dwie podstawowe zalety – szlif i cenę. Mora Cook's Knife 4171PG Lime ich nie ma.

Serdeczne podziękowania dla sponsorów za możliwość udziału w zabawie!  :-*

Wybaczcie proszę słaby montaż filmów. Mam nadzieję, ze dialogi nikogo nie gorszą  ;).

By z krwi naszej życie wzięła Ta
Co jeszcze nie zginęła

Offline Ramrege

  • Opinii: (18)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 599
Odp: Zensho Nakiri 180mm - Recenzje
« Odpowiedź #3 dnia: 23-09-2012, 00:37:23 »
Nadszedł już „najwyższy” ;P :D  czas aby przekazać wrażenia z użytkowania całkiem ciekawego japończyka.

Pierwsze wrażenia:
Bardzo ładnie wykonana, wygodna, drewniana rękojeść świetnie leżąca w dłoni.
Ostrze jak to u nakiri dość specyficzne, pozbawione czubka. Posiada ciekawy kolor i wykończenie satyną nierdzewnych płazów i wychodzący blisko kt „niebieski” rdzeń tylko podkreślają oryginalny i piękny charakter tego noża.
Spasowanie wszystkich elementów jest dla mnie na bardzo dobrym poziomie a osadzenie tanga w rękojeści jest jedyną rzeczą do której można się przyczepić. Ale ja na pewno bym tego nawet nie zauważył ale miałem okazję przeczytać wrażenia moich szanownych kolegów testerów.



Muszę także docenić ubranko. Do tej pory nie miałem okazji oglądać na żywo żadnej sai natomiast ta zrobiona przez benka jest dla mnie na pewno wzorem świetnej drewnianej pochwy. Nie będę się również odnosił do minimalnych luzów całego złożonego zestawu które w tym wypadku zupełnie w niczym nie przeszkadzają w przenoszeniu całości.

Całość dzierżona w mojej ręce waży więcej niż mój 19cm santoku Kanetsune więc musiałem się do niego chwilę przyzwyczajać. Wyważenie jest też zgoła odmienne. Nakiri jest zbalansowane na ostrze a to przekłada się na trochę inną niż jestem przyzwyczajony pracę jak w przypadku Santoku ubranego w rękojeść w stylu western.

Pierwsze cięcie i ostrzenie
Nożyk podczas pierwszych prób nie zrobił na mnie dużego wrażenia ale tylko dlatego, że nie był po prostu ostry. Postanowiłem poprawić jego ostrość na moim Kingu. Czynność ta była zaskakująco łatwa i szybka poza tym wygodna przez specyficzną jego formę.





Użytkowanie:
Przez wiele dni sprawdzałem japońca na różnych warzywach i mogę spokojnie powiedzieć, sprawdzał się znakomicie. Wysokość ostrza (czyli bezpieczeństwo paluchów) i kształt rękojeści bardzo pozytywnie wpływają na ergonomię pracy. Można długo i wyjątkowo wygodnie pracować w kuchni nie przemęczając swojego ramienia. W samych superlatywach mogę się wyrażać nad pracą z np. porami, ogórkiem czy cukinią. Tutaj nakiri jest w swoim żywiole. Z wielką gracją kroił w plasterki i drobną kostkę wymienione warzywa.
Zauważyłem także fakt braku specyficznego zapachu który myślałem, że będzie towarzyszył użytkowaniu tego noża.
Przez te parę dni nóż stracił swoje właściwości golenia przedramienia, natomiast do końca mojego testu utrzymał ostrość użytkową oraz łatwość cięcia wszystkich warzyw.

A teraz łyżeczka dziegciu w beczce miodu:
Kiedyś myślałem nad zakupem takiego stworka kuchennego dla siebie. Dla mnie konstrukcja taka miała same plusy. Wygoda oraz wysokość ostrza są dla mnie dość istotne ale nigdy nie miałem okazji sprawdzić nakiri w akcji aż do teraz. Wielokrotnie brakowało mi w pracy tym nożem po prostu czubka (tak wiem są do tego inne noże ale nie zawsze mamy czas i ochotę zmieniać w trakcie pracy noże) przy krojeniu np. cebuli i papryki.   
Przygotowanie wstępne do krojenia w kostkę czyli „nad”krojenie połówek cebuli czasami powoduje jej rozpadanie (rozłażenie) większe niż to ma miejsce w innych konstrukcjach. Początkowo myślałem, że przyczyną jest może geometria nakiri. Nie mierzyłem ile ma mm ale do grubasów to nakiri raczej nie należy. Natomiast np. mój Santoku jest jeszcze szczuplejszy. Czyli może jednak dwa czynniki się na to składają (geometria plus brak kissaki). Trudno mi to jednoznacznie określić.
Dodatkowo czasami zabrakło paru centymetrów klingi do ogarnięcia ułożonej podłużnie w paski porcji warzyw. Już wiem, że wolę konstrukcję z czubkiem (santoku, gyuto). może być o przygotowania  wstępnego do krojenia w kostkę. Piszę pewnie same oczywistości ale może będące dla kogoś przydatne.






Podsumowując muszę przyznać, że test tego noża był dla dobrą zabawą połączoną dodatkowo z nauka. Na pewno wiem już, że może niekoniecznie muszę mieć w domowej kuchnie nóż o takim kształcie klingi. Bardzo doceniam fakt wygodnej pracy plasterkowania i kostkowania warzyw zwłaszcza jak chcemy to zrobić szybko i bezpiecznie. ;)



Przepraszam za jakość zdjęć ale niestety byłem zmuszony do korzystania z telefonu :mad:

Offline bieniek

  • Opinii: (0)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 507
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zensho Nakiri 180mm - Recenzje
« Odpowiedź #4 dnia: 23-09-2012, 21:57:25 »
 :)

Sawasdee,
bieniek

Offline MichaelD

  • Opinii: (49)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 3509
  • Płeć: Mężczyzna
  • Pluję jadem, sieję nienawiść i pożeram dzieci ;)
    • Mój kanał z nożami na YT
Odp: Zensho Nakiri 180mm - Recenzje
« Odpowiedź #5 dnia: 28-09-2012, 23:41:51 »
Pierwsze wrażenia:
....auć, skaleczyłem się i to dość mocno w kciuk.  Nie spodziewałem się, iż osobno będzie zapakowane ostrze i osobno saya.  Tak się spieszyłem z rozpakowaniem noże, że po chwili radośnie trysnęła strużka krwi...no cóż nawet debeściakom się to zdarza :winky:

Ostrze:
Nie ukrywam iż jest to moje pierwsze spotkanie z Nakiri i szczerze mówiąc nie przekonała mnie ta wąska specjalizacja tego ostrza. Nóż używałem do wszystkiego co ostrze mogłoby znieść. Szatkowanie warzyw, plasterkowanie cytrusów, krojenie mięsa drobiowego czy siekanie ziół i czekolady, wszystko bardzo dobrze; nóż gładko przechodzi przez większość krojonych produktów. Natomiast w wielu przypadkach brakowało mi czubka czy większej krzywizny ostrza...ale to chyba przyzwyczajenia z noża szefa kuchni. Po 20 minutach namiętnego krojenia ananasa nie mogłem wyczuć tego charakterystycznego  smrodu węglówki, a w dodatku brak odbarwień... później mi się dopiero przypomniało, iż nóż ma płazy z stali nierdzewnej. Niewątpliwą zaletą tak szerokiego ostrza, jest  łatwość przenoszenia pociętych już artykułów o ile taką technikę stosujemy.

Rękojeść:
Wszystko poprawnie, bez wodotrysków.


Saya:
Ładnie i z smakiem zrobiona, lecz nie wiem czy pod względem łatwości czyszczenia czy bezpieczeństwa przechowywania lepszym nie jest Victorinox BladeSafe. Ostrze w 4 miejscach trzymają gumki (zero szans na rysowanie ostrza i  tępienie krawędzi tnącej), a całość można wymyć pod bieżącą wodą lub zmywarce.

Nóż ciekawostka, ale jeśli nie jesteś zawodowcem który na codzien przerabia ogromne ilości warzyw to moim zdaniem lepszym wyborem będize nóż szefa kuchni/ gyuto czy santoku.
http://www.youtube.com/watch?v=4NPhG0nLSHM&feature=player_embedded
« Ostatnia zmiana: 24-04-2013, 10:23:04 wysłana przez MichaelD »
www.youtube.com/user/710HS

Proszę o nie wysyłanie wiadomości prywatnych z pytaniem "jaki nóż kuchenny wybrać". Nie jestem alfą i omegą, a inni koledzy z forum mają tak samo obszerną  wiedzę. Najlepiej utwórz nową wiadomość tak aby wszyscy mogli się wypowiedzieć w zadanym przez Ciebie pytaniu.

Offline bieniek

  • Opinii: (0)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 507
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zensho Nakiri 180mm - Recenzje
« Odpowiedź #6 dnia: 29-09-2012, 11:27:10 »
Świetnie.

Czekam na ostatniego w szeregu, później wstawię swoją.
Sawasdee,
bieniek

Offline Ramrege

  • Opinii: (18)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 599
Odp: Zensho Nakiri 180mm - Recenzje
« Odpowiedź #7 dnia: 29-09-2012, 15:50:11 »
Pierwsze wrażenia:
....auć, skaleczyłem się dość mocno w kciuk.  Nie spodziewałem się, iż osobno będzie zapakowane ostrze i osobno saya, w efekcie czego pospieszyłem się z rozpakowaniem i radośnie trysnęła strużka krwi...
Zapakowałem dokładnie tak jak do mnie przyszedł, w sumie też się zdziwiłem jak go rozpakowywałem ale postanowiłem tego nie zmieniać :dodge:

Offline bieniek

  • Opinii: (0)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 507
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zensho Nakiri 180mm - Recenzje
« Odpowiedź #8 dnia: 29-09-2012, 20:48:52 »
Przecież to normalne do transportu paczkowanego. po pierwsze wilgoć po drugie obijanie się.

Robicie wielkie halo ale nóż nie jest od tego żeby był non stop ostry. Stępił się?

Naostrz k... ;P
« Ostatnia zmiana: 30-09-2012, 07:15:18 wysłana przez PiotrB. »
Sawasdee,
bieniek

Offline Ramrege

  • Opinii: (18)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 599
Odp: Zensho Nakiri 180mm - Recenzje
« Odpowiedź #9 dnia: 29-09-2012, 22:18:30 »
Ta uwaga o ostrzeniu to do czego/kogo?

Offline bieniek

  • Opinii: (0)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 507
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zensho Nakiri 180mm - Recenzje
« Odpowiedź #10 dnia: 30-09-2012, 07:19:19 »
Do każdego w zasadzie. Co drugi pisze że albo nóż nieostry albo ostry tak jakby to miało świadczyć o jakości noża, już nie chce mi sie przytaczać cytatów, ale rozumiesz o co chodzi?

Chyba lepiej skupić się na sprawdzeniu jak ostra pozwala być ta stal? Cały sens posiadania japońskiego noża dla mnie to ku***ska ostrość i cięcie. Niezbyt martwię się zużywaniem kamieni :)

Po prawdzie to jak wysyłałem to kosę do batona, [z jego yanagi] to sie obudziłem dzień wcześniej gdzieś o 18 że nie ma pokrowca na nakiri...Więc prawie że na kolanie wydłubałem drewno, skleiłem, 15 minut w piecu i ogień z heblem. Wyheblowałem, wyszlifowałem ale też nie do połysku, chyba tylko 400 papieru, utopiłem w oleju i do paczki. Knypek to robiłem siedząc i pijąc piwko po 22 i nie zajęło to więcej niż 15 minut, a tu ochy i achy :rotfl: ;P
A co do dopasowania, to japończycy w ogóle sie tym nie martwią. Każda fabryczna saya którą posiadam jest ze 3 cm dłuższa niż nóz z do 5mm za wysoka hehe

Jeszcze nikt nie napisał, jaką ostrość osiągnął porównując do innych swoich noży i czym...
Sawasdee,
bieniek

Offline Szuja

  • Opinii: (8)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 1032
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zensho Nakiri 180mm - Recenzje
« Odpowiedź #11 dnia: 30-09-2012, 09:36:18 »
Foch normalnie...
Pisałem o ostrości i czym ostrzyłem  :cry:
" No, try not...do or do not, there is no try " (c) Yoda

Co i gdzie?

Offline Ramrege

  • Opinii: (18)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 599
Odp: Zensho Nakiri 180mm - Recenzje
« Odpowiedź #12 dnia: 30-09-2012, 09:48:21 »
...Postanowiłem poprawić jego ostrość na moim Kingu. Czynność ta była zaskakująco łatwa i szybka poza tym wygodna przez specyficzną jego formę....
...Przez te parę dni nóż stracił swoje właściwości golenia przedramienia, natomiast do końca mojego testu utrzymał ostrość użytkową oraz łatwość cięcia wszystkich warzyw...
Choć pisałem, że King to doprecyzuje- King 1000-6000

...Jeszcze nikt nie napisał, jaką ostrość osiągnął porównując do innych swoich noży i czym...
Porównywałem do santoku Kanetsune (którego w tym czasie też ostrzyłem) z VG-10 ale różnicy w ostrości i goleniu przedramienia nie zauważyłem.


Edit
Mam wrażenie, że chyba szybciej się ostrzył nakiri niż santoku Vg-10 więc rewelacja. :D
« Ostatnia zmiana: 30-09-2012, 10:02:52 wysłana przez Ramrege »

Offline sawim

  • Pauper Comiliton
  • Szef działu
  • Opinii: (94)
  • *
  • Wiadomości: 3064
  • Non nobis, non nobis ...
Odp: Zensho Nakiri 180mm - Recenzje
« Odpowiedź #13 dnia: 30-09-2012, 09:54:29 »
Jego nóż, jego foch. IMO ma prawo  :D
"Cofnij do tyłu..."

Offline PiotrB.

  • Szef działu
  • Opinii: (2)
  • *
  • Wiadomości: 2477
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zensho Nakiri 180mm - Recenzje
« Odpowiedź #14 dnia: 30-09-2012, 13:37:27 »
[Nóż ciekawostka, ale jeśli nie jesteś zawodowcem który na codzien przerabia ogromne ilości warzyw to moim zdaniem lepszym wyborem będize nóż szefa kuchni/ gyuto czy santoku.
Nakiri nie jest nozem profesjonalnym, to popularny obok Santoku, noz kuchenny do domu.
To bedzie chyba, nastepne moje nowe hobby

Offline bieniek

  • Opinii: (0)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 507
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zensho Nakiri 180mm - Recenzje
« Odpowiedź #15 dnia: 02-10-2012, 20:38:57 »
Mojego recenzja już nie zdążę dodać.

Tak czy inaczej, od dzisiaj jeśli masz interes, ramrege, mój mail masz :)
Sawasdee,
bieniek

Offline rubicon

  • Opinii: (0)
  • Użytkownik knives.pl
  • ***
  • Wiadomości: 320
Odp: Zensho Nakiri 180mm - Recenzje
« Odpowiedź #16 dnia: 21-10-2012, 12:01:36 »
Jakoś mam dziś historyczne konotacje więc zacznę od formuły : wypełniając zobowiązania sojusznicze / forumowe / ;) wpisuję swoją opinię na temat Nakiri udostępnionego nam przez Bieńka. Postaram się unikać powtórzeń sądów czy ocen zamieszczanych powyżej, choć jako ostatni w kolejce do recenzji utrudnia mi to popełnienie obszernego merytorycznie opisu.



Nóż przesłany przez Michała dotarł po prawie tygodniu, co źle świadczy o sprawności InPost jako tańszej alternatywy Poczty Polskiej i potwierdza że słowo "tanio" czasem jest zaprzeczeniem słowa dobrze. Ale taki teraz "wicie rozumicie, momy trynd" jak mawiał kiedyś "nieodżałowany" towarzysz Grudzień w czasach słusznie minionych, za którymi cholera czasem się zatęskni, widząc ku czemu to zmierza teraz.

Pierwsze co mnie ujęło, kiedy otwarłem przesyłkę, była saja. Prosta, z nie selekcjonowanego drewna, co skutkowało sporym sękiem dokładnie na środku jednej płaszczyzny, co ciekawe po drugiej stronie niż wszystkie prezentowane tutaj zdjęcia  ;). Chyba że "poeta"-wykonawca specjalnie chciał umieścić ten sęk jako alegorię natury, co potrafił bym zrozumieć, akceptować i popierać w pełni, choćby już dla takiego już trochę naciąganego "wydumanego" wyrafinowania :).
Ale dla mnie, który z tymi ręcznie robionymi "pochewkami" nie miał do tej pory za dużo do czynienia, jest to element nadający sporo duszy i indywidualizmu nożowi i podnosi w moich oczach ocenę właściciela, który chce i umie włożyć w nóż dodatkową swoją pracę.

Omijam teraz opisy wagi, kształtu itd. wspomniane już obszernie u poprzedników i skupię się na subiektywnych ocenach.

Pięknie "czysta", lustrzana KT czyli prawdopodobnie efekt starannej pracy Michała przed przekazaniem w kolejne ręce. Więc kolejny raz mam okazję do wyrażenia uznania dla Niego.

Rękojeść typu tradycyjnego, niesymetryczna. Dość szorstka, nie polerowana co sprzyja kontroli a odbiera lekko wartość estetyczną. Widać że nóż miał być mułem roboczym w rękach profesjonalisty, a nie obiektem kolekcjonerskim.
Dla mnie rączka ma za mały obwód. Przy sporym ciężarze noża nie daje mi poczucia kontroli i skłania do chwytu z palcami na boku ostrza, czyli jak w Chinese Cleaver.
Ogólnie natychmiast po pierwszym użyciu zacząłem porównywać Nakiri do właśnie tego typu narzędzia kuchennego a nie np. noża szefa. Zresztą przeznaczenie noża do szatkowania dużej ilości warzyw stawia go bardziej koło cleaver'a niż noża uniwersalnego.

Pierwsza próba cięcia twardego warzywa i ...zaskoczenie. Wejście ostrza gładkie i nagle zwolnienie, zawahanie... to sprawa geometrii. KT i dobra stal dają dobry początek, ale potem daje o sobie znać grubość. Może gdyby nie porównanie z cleaverem, to uznał bym, że to naturalne i nie zauważył. Ale cleaver jest ciężki choć praktycznie bardzo podobnie wyprofilowany i ten ciężar / prawie pół kilograma metalu / robi swoje. Kiedy cleaver zacznie cięcie to go gładko kontynuuje pod swoim ciężarem do końca. Nakiri potrzebuje naciśnięcia, bo jest gruby i ... lekki.
Szerokie ostrze Nakiri chroni palce przy typowym ułożeniu, ale dwa razy szersze ostrze w tasaku powoduje, że w ogóle można zapomnieć o jakimś niebezpieczeństwie wejścia palca pod KT. Więc i tu już przyzwyczajenie do cleavera'a które już w sobie zacząłem wyrabiać, powodowało że musiałem nakiri poświęcać więcej uwagi i ostrożności.

Mógł bym tak dalej, ale jako że to ostatnia w kolejce recenzja więc szkoda czasu na powtórzenia a reszta to wszystko już bardzo subiektywne wnioski. Do ew. dyskusji na prv nie tutaj.

Na koniec serdecznie dziękuję Właścicielowi nakiri za udostępnienie tej "sztuki" dla Nas tutaj. Nie wielu Ludzi chce podjąć ryzyko dla dobra społeczności ;) więc kiedy się ujawniają, mam przyjemność, mogąc im podziękować.
I może komuś nie podobać się w moim ujęciu słowo elitarność, ale nie we chwaleniu się "kupiłem i posiadam" tak przecież pospolitym na Forum i zależnym jedynie od środków i zaawansowania naszej choroby-pasji, leży ona ale właśnie w przekazywaniu własnych i to nie tych ostatnich na półce noży np. do pass..
 
Aby nie być posadzonym kolejny raz o "pieprzenie jak potłuczony" i dla uwiarygodnienia moich powyższych odniesień Nakiri do Chinese Cleaver bardziej niż do gyuto...  Już tydzień po otrzymaniu od Kokiego z JCK Suien Chinese Cleaver'a, zaproponowałem Michałowi, że go przekażę w stanie jeszcze dziewiczym do kilkutygodniowego pass... Nie widząc podtrzymania propozycji ze strony Forum zaplanowałem teraz powierzenie go do tuningu w Dobre Ręce i tasak idzie do wysyłki w tym tygodniu. Ale jako że po pewnym czasie Michał nagle sam, jak rozumiem pod wpływem zgłaszanego mu zainteresowania przez Kolegów, zaproponował pass.. Cleavera na Forum, to podtrzymuję swoją pierwotną propozycję i kiedy Suien Cleaver wróci do mnie, to po kilku tygodniach testowania jego nowych właściwości, które mam nadzieję pojawią się po tuningu :), powrócę do mojej pierwotnej propozycji.

Pozdrawiam wszystkich.    







« Ostatnia zmiana: 21-10-2012, 15:01:18 wysłana przez rubicon »