Autor Wątek: Cubix czyli Poltergeist Works Prayen  (Przeczytany 7390 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Mario

  • Rat Fan
  • Redaktor
  • Opinii: (225)
  • *
  • Wiadomości: 11373
  • Płeć: Mężczyzna
  • MTPN
Cubix czyli Poltergeist Works Prayen
« dnia: 30-09-2012, 17:34:07 »
Cubix czyli Poltergeist Works Prayen

Autor: Mariusz "Mario" Gutowski


Gdy trafiła się okazja niezwłocznie z niej skorzystałem. Okazją o której piszę była propozycja przeprowadzenia testu noża spod znaku Poltergeist Works. Byłem bardzo zadowolony bo miałem ochotę na to od dawna i nie raz zresztą prosiłem Cubixa by udostępnił choć jeden na testy. Jednak ten który otrzymałem nie pochodził od niego a od "anonimowego dobroczyńcy".
Nóż otrzymałem z samą pochewką, bez pudełka, metryczek i innych takich więc cała magiczna otoczka związana z tymi drobiazgami mnie minęła.
Jednocześnie jednak warto przypomnieć, że gdybym go tak kupił to zgodnie z zasadami sprzedaży i gwarancji Poltergeist Works żadne prawa gwarancyjne nie przysługują mi z powodu braku metryczki.



Podobnie jak w przypadku innych fixedów Cubixa tak i ten wykonany został ze stali D2. Hartowanie samodzielne, wykonane przez autora noża. Generalnie D2 to fajna stal i chyba nie tylko Kuba ją lubi.
D2 lubi sobie czasem złapać rudą więc zapewne w celu ochrony jak i w celu zwiększenia wartości wizualnych nóż pokryty jest powłoką GunKote stosowaną między innymi przez CRK.

Dane techniczne ze strony Poltergeist Works:
245mm dł. całkowitej
115mm ostrza
4.2mm D2
G10 contoured scales
Stainless Hardware
P.L.M.S.*

Hmm...

W kwestii wizualnej nie ma się do czego przyczepić. wykończenie jak to już standardowo u Cubixa niesamowite. Miałem okazję trzymać w dłoniach kilkanaście z jego noży i każdy dopieszczony był pod każdym względem. Tym razem też nie ma się do czego przyczepić. Wszystko wykończone doskonale i dopieszczone tak że aż ciężko uwierzyć że wyszło to spod ludzkiej ręki a nie z jakieś super precyzyjnej maszyny.
Ale wykończenie to nie wszystko. Przyznam szczerze że niemal wszystkie noże Cubixa po wzięciu w dłoń były dla mnie niewygodne i kiepsko się je trzymało ze względu na tak popularne u niego "łamanie" grzbietu rękojesci. Czy tym razem będzie inaczej?
W mojej niedużej dłoni nóż wygląda tak:




Okazuje się że mogło być dobrze. Ale tylko mogło bo łobuz zepsuł taki fajny nóż zbędnymi podcięciami pod palce. O ile pierwsze jeszcze dałoby się przeżyć to drugie moim zdaniem jest zbędne i zdecydowanie za wąskie. Ktoś powie, że takie podcięcia trzeba lubić. Nie, nie prawda. W moim Randallu podcięcia pasują mi idealnie. Ale są większe. W przypadku Prayena dla mnie podcięcia są za małe i uwierają mnie.



Niestety w kwestii rękojeści to nie wszystkie wady. Karbowanie zastosowane w tym przypadku od dołu rękojeści choć zapewne dla niektórych atrakcyjne to mnie jednak obciera i uwiera.



P.L.M.S. - skrót od Phantom Lanyard Mounting System, czyli system ukrytego mocowania linki występujący w tym przypadku również od dołu rękojeści mi problemów nie sprawiał ale znajomy o dużej dłoni miał linkę pod ostatnim palcem. Co go drażniło. Do tego zbyt mała i niska rękojeść sprawiała że bardzo narzekał.



A tak na zdrowy rozum to poza wrażeniami estetycznymi linka w tym nożu jest zbędna i niepotrzebnie majta się przy rękojeści. Za to oczywiście mamy tytanowy, anodyzowany koralik autorskiego projektu Cubixa.



Generalnie nie jest tak źle bo nóż jak to już bywa w większości noży taktycznych ma na grzbiecie głowni karbowanie pod kciuk. I to jest plus. Niestety w moim przypadku kciuka nie starcza by sięgnąć tego karbowania. Takie życie. Jedni mają kciuki krótsze inni dłuższe.



Jednak po zastanowieniu dochodzę do wniosku, że jeśli kciuk dłuższy to i pozostałe palce też. Jak dłuższe to i dłoń większa i palce grubsze więc opisane wyżej podcięcia pod palec czy stosunkowo mała rękojeść będzie dla takich osób jeszcze większym problemem.
Generalnie jak dla mnie rękojeść dostaje minusa.

Skoro najpierw kwestie wizualne to napiszę jeszcze o pochewce.




Na stronie autora noża przeczytać możemy:
"Do wszystkich moich noży dołączam:
- jednoczęściową pochewkę ze zintegrowanym oczkiem na pas (kompatybilna z TekLok)"

Fakt. Pochewka jest jednoczęściowa. Ma też zintegrowane oczko na pas.



Ale zaraz....gdzie tu kompatybilność z TekLokiem? No właśnie niestety z moim teklokiem otwory w pochewce zgrać się nie chcą.

A wracając do oczka na pas. Niestety nie jest dobrze. Rzekłbym nawet, że jest źle.
Otóż przez oczko nie przejdzie nawet cienki pas 5.11, że o skórzanym nie wspomnę nawet. Nóż taktyczny ale na mały pasek?



Informacyjnie dodam, że na mniejszym pasku pochewka odrobinę lata a dość krótka dolna krawędź oczka nie gwarantuje, że nóż na pasku się utrzyma. Dodatkowo samo oczko sprawia wrażenie delikatnego i choć może jeszcze się nikomu to nie zdarzyło to istnieje ryzyko że pęknie i nóż zostanie zgubiony. Jedyne sensowne zintegrowane oczka to widziałem w pochewkach McClunga. Cała reszta to coś nie do końca dopracowanego. Fajniejszym rozwiązaniem byłby dokręcany do pochewki zaczep. Niech by to było takie oczko jak i teraz ale dokręcane jak u Kruga choćby.

Nóż w pochewce trzyma się całkiem nieźle. Lekko wchodzi i bez wysiłku się go wyjmuje. Przy wkładaniu i wyjmowaniu odrobinę cierpi jednak rękojeść rysując się od pochewki. Nóż trzyma się w pochewce w miarę solidnie jednak nie odważyłbym się nigdy nosić go rękojeścią w dół. Szkoda, bo często największą przewagą pochewek z kydexu bądź innego tworzywa nad skórzanymi jest właśnie możliwość troczenia rękojeścią w dół. Brakuje mi też większej ilości otworów które pozwoliły by na różne opcje montażu. No ale nie ja to projektowałem a sami doskonale wiemy, że Grale nie istnieją.
Ważne natomiast jest to, że Cubix nie zapomniał o otworze do odprowadzania wody która dostała by się do pochewki. Przydaje się to również przy czyszczeniu i płukaniu pochewki.



Informację o tym, że generalnie nie jest to nóż do lasu dostałem gdy miałem już niemal skończony tekst więc nie wiedząc o tym i nie znając przeznaczenia noża zabrałem go ze sobą w miejsce gdzie nigdy trafić nie powinien.



W lesie z nożem... jak to w lesie. Ściąłem jakiegoś kijka, oskrobałem a potem podziabałem na kawałeczki.
Dało radę tak samo jak zrobiłbym to jakimś np. Striderem. Jednak Mora lepiej sobie z drewnem radzi.



Spacerując sobie dalej znalazłem odpowiednio twardy kawałek drewna i postanowiłem potestować czubek Prayena.



Na fotce tego oczywiście nie widać ale wkładałem w dłubanie i wyłamywanie sporo siły. Jednak byłem spokojny. Mocny nóż, mocny czubek i ryzyka raczej nie było choć różnie się może w życiu trafić.

Solidnie zmęczony spacerem poświęciłem chwilkę by się pożywić. Tak się złożyło, że Prayen się nawet na fotkę załapał. Cienkich plasterków kiełbaski niestety się nie pokroi ale czy naprawdę trzeba? Umówmy się jednak, że nie jest to nóż do prac kuchennych.



Ja tu pitu, pitu a każdy by o jakiś crash testach chciał poczytać czy innych lodówkach.
No niestety lodówek w lasach coraz mniej więc przy następnej wizycie w lesie żeby wypad nie poszedł na marne postanowiłem sobie porzucać nożem. Nie, żebym od razu umiał rzucać lub miał jakiekolwiek o tym pojęcie czy praktykę. Ale rzucanie modne więc postanowiłem się pobawić w ten sposób. Jakże wielkie było moje zdziwienie gdy rzucałem i nóż się wbijał. Przyznam szczerze, że nawet nożami dedykowanymi do rzucania nie szło mi tak dobrze. Choć oczywistym jest, że dziesiątki razy również nie trafiłem i nóż mocno odbijał się "dupką" lub bokiem od drzewa. Za każdym razem na szczęście wychodził z tego bez szwanku. Nic się nie gięło, nic nie łamało, nic nie odprysło, czubek cały.
A rzucało się naprawdę fajnie.
Poniżej fotka z mojej zabawy. Nie, nie jest "do góry nogami". On po prostu tak się wbił.



Niestety samotnie ale grałem nim również sobie w "pikuty" i jak za starych czasów miałem z tego sporo frajdy.
Wbijanie w ziemię, w drewno czy nawet mega hardcorowe przebijanie kapsla nie wyrządziło powłoce zbyt wielkiej szkody choć pozostawiło sporo rys.



W ramach różnych "grupen test" Prayen załapał się na struganie drewnianego klocka. Szczegółowo i więcej może kiedyś wspomni o tym Petrus ja powiem tylko, że niestety rewelacji nie było.



Niemal zapomniałem napisać choć kilku słów o powłoce. Przy porównaniu na żywo z powłoka stosowaną przez CRK to ta Cubixowa wygląda słabiej. Ściera się też jakby inaczej. Ale generalnie po wszystkich zabawach tragedii nie ma i nóż wygląda tak:



Jako, że to nóż taktyczny to oczywiście pokusiłem się o wykonanie nim bardzo taktycznych i popularnych w wojsku prac.



Czyli po prostu użyłem go do obierania ziemniaków.
I powiem szczerze, że można. Naprawdę się da. Ale czy warto? Obieranie to katorga. Nie ma możliwości na dobry chwyt a grubość i kształt głowni nie sprzyja temu zajęciu.

Noża nie ostrzyłem. Tą zabawę specjalnie zostawiłem dla kolejnego testera by też miał o czym popisać. Jednak mogę śmiało stwierdzić, że ostrość trzyma na bardzo przyzwoitym poziomie. Po rąbaniu zapiaszczonej gałęzi na krawędzi tnącej pojawiły się malutkie wybłyszczenia.

Myślę, że warto jeszcze ponownie wspomnieć i podkreślić jakość wykonania, dbałość o szczegóły i wykończenie noża. Naprawdę miałem dużo różnych customów. I chyba, żaden nie zbliżył się nawet do jakości noży od Cubixa. A podkreslam że widziałem wiele jego noży. Chłopak jako pierwszy i jedyny u Nas robi noże o tak dużym zacięciu "taktycznym". Wiem, szerokie pojęcie. Ale jakoś wszystkie jego projekty tak mi się kojarzą. Wizualnie są dopracowane naprawdę na maxa.
A choć uważam, że w kwestii ergonomii czy użyteczności moim zdaniem są niezbyt udane to wszystko jeszcze przed nim. Bo to że coś nie pasuje mi nie znaczy że nie podpasuje któremuś z Was.

Customy z Poltergeist Works to w sumie ciekawe alternatywa dla Striderów i innych mocno taktycznych noży. I choćby dlatego uważam, że Prayen to podobnie jak wiele noży z mojej kolekcji raczej nóż "do mania" niż do używania. Oczywiście, że zrobi się nim wszystko a nawet więcej ale jest masa praktyczniejszych noży.


Na zakończenie w ramach podsumowania zacytuję info od autora noża:
"Model nie ma konkretnego przeznaczenia, lecz zdecydowanie nie jest to nóż do kuchni czy też do lasu. Jeden klient określił go jako "defensive EDC fixed blade", być może jest to trafne określenie. Miałem chęć stworzyć nożyk w stylu persjan który niekoniecznie będzie delikatny, stąd grubość w której występuje (tak aby oprócz cięcia był dobrym "szpikulcem")."

Nie chciałem bezsensownie niszczyć noża więc nie katowałem go. Tym bardziej, że nóż miał "wędrować" do kolejnego recenzenta. Mimo to planowałem pobawić się nim więcej. Jednak złamana noga a potem choroba skutecznie mi to uniemożliwiły. Jednak co robiłem opisałem. Po drodze otworzył jeszcze jakiś karton, coś tam przeciął. Innych zajęć dla niego nie znalazłem bo i czasu na szukanie na siłę nie miałem.
Mam nadzieję, że nie zanudziłem Was.

I standardowo jeszcze jedna fotka.



I sorki za jakość fotek ale niemal wszystkie z telefonu.



Zapraszam do dyskusji:
http://www.knives.pl/forum/index.php/topic,137875.new.html#new