Autor Wątek: Prayen Cubixa raz jeszcze  (Przeczytany 4823 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline rotpin

  • Moderator
  • Opinii: (129)
  • *
  • Wiadomości: 2566
  • Płeć: Mężczyzna
Prayen Cubixa raz jeszcze
« dnia: 21-12-2012, 12:36:36 »
Poltergeist Works Prayen

Na początku muszę napisać, że to była jedna z trudniejszych recenzji. Z dwóch powodów. Raz, że pierwsza część recenzji napisana przez Maria wywołała spore poruszenie na forum i wybuchła mała wojna na poziomie nożorób-użytkownik. Pokazała jak różne są oczekiwania klientów i twórców noży. W jej efekcie sporo osób się obraziło, posypały się ignory, kilka zrezygnowało z życia na forum.

Po drugie to nóż zupełnie nie w moim typie. Lubię proste noże w typie huntera Lovless'a czy Doziera a tu padło określenie „defensive edc fixed blade”. Co to takiego jest? Zapytałem wujka Google, wynik taki sobie a i ciotka Wiki też specjalnie nie wiedziała. No to na prosty chłopski rozum  przetłumaczyłem sobie jako obronne edc o stałym ostrzu. OK. Był tylko jeden problem.
Jak przetestować nóż zgodnie z jego przeznaczeniem. Aby oddać istotę tego noża musiałbym udać się na Pragę wieczorową porą. Ale tego moja polisa nie obejmuje więc pozostało pobawić się nożem w zwykły sposób.



Mimo że nóż nie jest w moim typie nie sposób mu odmówić swoistego uroku. Projekt interesujący,  niebanalny, wybijający się z masy noży zwykłych i użytkowych. Ma swój zdecydowany charakter. Powłoka, G10, kydex, kształty, wykonanie. Całość idealnie do siebie pasuje i współgra. Już na pierwszy rzut oka wiemy kto jest jego twórcą. Nie da się ukryć, że Cubix'owi udało się to co nielicznym polskim twórcom i  wykreował swój własny oryginalny, niepodobny do nikogo styl. Emanujący taktycznością, czernią i nowoczesnymi materiałami.  



Prayen to nóż typu full tang z głownią ze stali D2 o profilu trailing point. Pokryty powłoką GunKote prezentuje się bardzo elegancko. Głownia gruba na 5,2mm, długości 11,6mm od najdalej wysuniętego punktu okładziny, długość KT po łuku 12,1mm.Grubość głowni tuż nad krawędzią tnącą to 0,95mm, sama krawędź tnąca niewysoka ma niewiele powyżej 1mm, szlif wysoki i na całości równo położony na wysokość 19mm.



Wyjście szlifu jak i same szlify równe i symetryczne. Krawędź tnąca tej samej wysokości na całej długości głowni.



Szlif krawędzi tnącej rozpoczyna się na ostro od samego początku dzięki czemuś pośredniemu między notchem a choilem. Niestety na notcha zbyt duże na choila zamałe. Nawet przy ostrożnym położeniu tam palca z oparciem na niewielkiej gardzie istnieje spore ryzyko że paluch się omsknie i poleje krew.

Okładziny rękojeści wykonane z G10 optymalnie moim zdaniem obrobionego. Nie jest zbyt wypolerowane dzięki czemu nie jest śliskie. Dwie okładki skręcone trzema imbusami zagłębionymi w materiale. Okładziny w najgrubszym miejscu mają 14,25mm, a są długie na 13,1cm. Nóż kończy się linką z plecionym wezełkiem i tytanowym koralikiem. Nie jestem specjalnym zwolennikiem „kutasików” ale ten nie przeszkadza, ładnie się prezentuje i jest sprytnie zmontowany. Mocowanie to  zwane jest P.L.M.S. A de facto jest to ukryty w wycięciu tanga pomiędzy okładzinami pin przez który linka jest przewleczona.



Wykończenie bliskie idealnemu ale nie idealne. Pierwsza rzecz którą rzuciła mi się w oczy to nieco większa lewa okładzina przy końcu noża. Jest wyraźnie wyczuwalna choć przy chwycie nie przeszkadza. Kolejną sprawą chcąc się  jeszcze do czegoś przyczepić  to minimalne różnice odstępach pomiędzy nacięciami na grzbiecie i rękojeści. O ile naddatek okładziny da się stosunkowo łatwo zauważyć to różnicy w karbach w normalnych warunkach większość osób pewnie by nie wychwyciła.  Wnioski nasuwają się dwa Cubix to człowiek a nie maszyna i skoro są jakieś minimalne defekty nie ma żółtej karnacji skóry ani skośnych oczu ;P
Z okładziną a właściwie jej naddatkiem wyszła w czasie testów zabawna historia ponieważ po pewnym czasie nadmiar G10 zniknął!? Wydawałoby się że niemożliwe żeby okładzina się skurczyła w końcu to nie drewno więc nie pracuje, ale co się okazało. Okładzina nie jest przyklejona do tanga a jedynie skręcona i cięższych pracach dostała luzu i przesuwała się w pozycji góra -dół o prawie 1mm.



Po chwili poszukiwań imbusa calowego bez najmniejszych kłopotów rozkręciłem śruby. Okazały się być króciutkie, kotwiczące w nagwintowanym tangu. Okazało się też że mimo powłoki pojawiły się pierwsze ogniska powierzchownej rdzy przy ostatnim otworze.



Ergonomia? Tu będzie mniej obiektywnie a bardziej subiektywnie. Prayen nie jest nożem uniwersalnym. To nie jest nóż do przeciętnej lub większej od przeciętnej dłoni. W czasie testowania wiele razy pokazywałem go ”nożowym laikom” i co ciekawe najlepiej pasował i co jeszcze ciekawsze najbardziej podobał się płci żeńskiej ?!
Dla mnie, o ile projektowo nóż pretenduje do miana perełki to ergonomicznie leży i kwiczy. Mam sporą dłoń i nie udało mi się znaleźć wygodnego do pracy nożem chwytu. Nawet w rękawiczkach czuć wbijające się w wskazujący i środkowy paluch zakończenia podcięcia na rękojeści. Nie wiem czy nóż robiony był pod konkretnego zamawiającego czy do dłoni makera. Jeśli tak to znaczy że komuś może pasować. A wystarczyłoby nie robić podcięć wcale lub istniejące połączyć i wydłużyć a nóż pasowałby większości użytkowników. Najwygodniejszym chwytem okazał się rewers, choć i w tym przypadku przy ściśnięciu noża cierpi środkowy palec.
Profilowane pocięcia na palce na tyle przeszkadzają, że karbowania na rękojeści już nie czuć. Po prostu nie da się w moim przypadku na tyle mocno chwycić nóż żeby odczuwalnie przeszkadzało. Z kolei nacięcia na grzbiecie głowni są zbyt daleko żeby w chwycie floretowym wygodnie położyć na nim kciuk. Kciuk będzie na nich wygodnie leżał jedynie kiedy palec wskazujący umieścimy w choilo-notchu ale to już ryzykowna zabawa.
Uczciwość wymaga żeby napisać, że o ile dla mnie rękojeść jest nieakceptowalna to z kolei Kiediemu z naszego forum przeszkadzało w zasadzie jedynie karbowanie na rękojeści. Podcięcia pasowały.






Prayen jak większość o ile nie wszystkie fixedy w wykonaniu Cubixa pokryty jest powłoką. GunKote bo o niej tu mowa z jednej strony chroni rdzewną D2 od złapania rudej z drugiej nadaje nożowi elegancko złowieszczy wygląd no i zwiększa poziom taktycznej taktyczności :) Warstwa powłoki cieniutka, gładka i dość odporna na ścieranie. Przy zwykłym użytkowaniu nie zauważyłem jej ubytku. Dopiero cięższe prace typu batonowanie czy otwieranie puszki zostawiły na nie ślady zużycia.



Pochewka kydeksowa wykonana starannie z jednego kawałka tworzywa. Sama struktura kydexu inna niż w pochewkach do różnych noży będących w moim posiadaniu. Błyszcząca, o grubej fakturze. Dziwnie to zabrzmi ale taka bardziej plastikowa. Pochewka ma uformowane ucho do zawieszenia na pasie o maksymalnej szerokości 4,5cm a więc megataktyczne pasy tu się nie zmieszczą.
Najsłabszym ogniwem pochwy jest niewątpliwie szlufka. Wygodnie się na niej nóż nosi ale podczas siadania na wąskie krzesła z oparciami i kilka razy wsiadając do samochodu z nożem u pasa niewiele brakowało abym ją ułamał.



Pochewka skręcona trzema śrubami a ich rozstaw pasuje jedynie pod małego tekloka. Opcja jego montażu nie była zapewne przez makera brana pod uwagę ponieważ  mając ucho na pochewce da się wykorzystać jako punkty uchwytu jedynie dwa dolne otwory.



Jednak wtedy okazuje się, że rękojeść noża ląduje pod pachą a to już średnio wygodny sposób noszenia.



Sytuacja zmieni się na nieco lepsze jeśli pozbędziemy się szlufki. Jakby nie było, chcąc nosić nóż na tek-loku w miarę wygodnie nie niszcząc pochewki pozostaje pozycja tip up. Noszenie noża rękojeścią do dołu nie powinno stwarzać ryzyka jego utraty ponieważ nóż siedzi w pochewce solidnie i choć potrząsałem nie zdarzyło się aby wypadł.



Pochewka nie opina ściśle samej głowni, która jest „luźno” w niej umieszczona, mocno trzyma nóż  za jelec i wyprofilowane pocięcie na palec nic nie klekocze a sam nóż wchodzi z wyraźnym klikem. Ten luz wydaje się że wynika z troski o powłokę. Dzięki temu kydex nie rysuje głowni co jest często spotykane w przypadkach ciasnych pochew ;) Ale coś za coś. Powłoka na głowni bez typowych rysek ale  nie można tego samego napisać o G10 okładzin. W punktach uchwytu i styku z kydexem widoczne są wyślizgania na tworzywie rękojeści.

Z dobyciem noża brak problemów. Możemy szarpnąć za rękojeść czy dołączoną linkę lub chcąc zrobić to spokojnie i cicho oprzeć kciuk o niewielki występ na brzegu kydexu.  Szkoda tylko że ów występ nie został lekko wywinięty na zewnątrz byłoby znacznie wygodniej.
Na końcu pochewki niewielki otwór do odprowadzenia wody. Nie jest za duży ale w połączeniu z luźną pochwą sprawdza się bardzo dobrze.

Krawędź tnąca z jednej strony wyprowadzona na 20' z drugiej nieco poniżej 25. Ostrzenie znakomicie ułatwia choilo-notch. Nie ma martwej strefy na krawędzi tnącej, ostrzałka zaczyna zbierać stal od samego jej początku. Nóż ostrzy się łatwo i dość szybko.

,

Po tym przydługim wstępie czas na testy. Te sprawiły mi nieco trudności. Nóż został zdefiniowany jako narzędzie do samoobrony a w tej materii mam bardzo niewielkie pojęcie. Zainteresowanych odsyłam do Wara, on będąc autorytetem w walce na noże bez problemu oceni przydatność noża w tej kwestii.

Pozostały zatem zwykłe testy. W większości niezgodne co prawda z przeznaczeniem noża ale dające pogląd na jego możliwości, obróbkę stali, trwałość powłoki i oczywiście ergonomię pracy.

W kuchni tego noża nie widziałem, choć siłą rozpędu obrałem kilka owoców i robiłem kanapki. Nie da się napisać o wysokim komforcie pracy ale w ostateczności, przy braku innych narzędzi nóż daje sobie tu jakoś radę. Nie zauważyłem negatywnego wpływu powłoki na cięte materiały. Nie powoduje ona, w porównaniu do noży bez pokrycia, klejenia się miękkiego sera do głowni. Nie wpływa też ujemnie na krojone twarde wędliny. Nóż z uwagi znaczną grubość głowni, dość grubą KT przy dodatkowo niewysokim szlifie nie jest mistrzem cięcia. Twarde owoce i warzywa jak można się domyślić łupie. Mięso tnie jak większość ostrzy przyjemnie choć z uwagi na profil głowni wymaga zwiększonego nakładu pracy. Chcąc ciąć bowiem całą długością krawędzi tnącej dochodząc do czubka trzeba wysoko podnosić do góry rękojeść noża.

Batonowanie i rąbanie. Tych testów trochę się obawiałem. Raz, że nóż krótki o specyficznym kształcie głowni. Po drugie z D2 która ma opinię kruchej. I po trzecie, że w ujemnych temperaturach batonowanie czy rąbanie zmarzniętego drewna zdawać by się mogło nienajrozsądniejszym przedsięwzięciem.  Z racji chłodów i codziennego korzystania z kominka Prayen kilkanaście razy przygotowywał szczapki drewna na rozpałkę. Spisywał się bardzo poprawnie choć bez rewelacji. Poprawnie ponieważ nie mam żadnych zastrzeżeń co do obróbki stali. KT w najmniejszym stopniu się nie odkształciła ani nie wyszczerbiła, dodatkowo poprzez swoją grubość ładnie rozszczepiała polanka. Bez rewelacji natomiast ponieważ nóż nie jest do tego przeznaczony. Abstrahując od przeznaczenia noża po prostu profil trailing point  z uwagi na krótki odcinej prostej i wielgaśny brzuszek nie sprawdza się tu za bardzo. Batonowałem z powodzeniem ale co chwila byłem zmuszony poprawiać ułożenie noża w drewnie ponieważ przy podbijaniu czubka rękojeść ciągle szła do góry.



Przy batonowaniu najbardziej ucierpiała powłoka, pojawiły się liczne rysy do gołej stali.



W rąbaniu też Prayen nie sprawdzał się idealnie. Krótka głownia i jej profil, niewygodna rękojeść nie sprzyjały tej czynności. Przy rąbaniu i chwycie za końcówkę rękojeści brakowało kilku centymetrów dla pewnego chwytu. Tutaj moim zdaniem pomogła by zmiana oplotu na lince na przesuwalny. Przesunięcie „kutasika” bliżej rękojeści dałoby dodatkowy punkt uchwytu dla dłoni.

Czubek w fixedzie Cubixa jest mocny. Wbijanie w brzozę na głębokość 0,5 cm i wyłamywanie na boki nie spowodowały żadnego uszkodzenia. Podobnie z dziurawieniem blaszanej puszki. Samo dziurawienie, przyjemne zresztą, nie zostawiło na powłoce wyraźnych śladów. Dopiero otwieranie blaszanki lekko zarysowało płazy głowni.



Jednym z lepszych testów dla sprawdzenia ergonomii i właściwości tnących noża jest struganie.
I tu pokusiłem się o próbę wykonania drugiej w mojej karierze łyżki. Drewno to kawałek brzozy, sezonowanej, z zeszłego roku, odłupanej podczas batonowania. Prayen w tym zadaniu nie radził sobie najlepiej. Z jednej strony niewygodna rękojeść z podcięciami na palce nieprzyjemnie wbijająca się w dłoń. Z drugiej strony gruba KT. Krótko mówiąc mordęga. Po mniej więcej godzinie niespiesznej pracy i po trzech odciskach na dłoni otrzymałem wyrób łyżkopodobny. Z tego doświadczenia mam dwa wnioski. Z robienia łyżek bym się nie utrzymał i że Pryaen do tego typu pracy całkowicie się nie nadaje.
Dla porównania parę strużyn brzozy odciąłem Rantem i różnica była ogromna. Owalna rękojeść i cienka KT (BM miał 0,45mm) robią swoje.
Trzymanie ostrości po batonowaniu polanka i wystruganiu łyżki na dobrym poziomie. Nóż po wykonanej pracy płynnie ciął kartkę papieru i większością KT nadal golił.






Po wystruganiu łyżki ponownie podostrzyłem nóż do stanu golenia i zabrałem się za cięcie kartonu.
Znów tak sobie. Przez grubą, trójwarstwową tekturę nóż mimo wysokiej ostrości przechodził niezmiernie ciężko, klinował się na wysokości końca szlifu. Trzeba było używać znacznej siły aby zrobić cięcie. Ponadto, znów, persianowaty kształt głowni sprawiał, że tnąc karton prostymi ruchami nóż nie docinał do końca. Po przejściu tektury przez część prostą KT i część brzuszka czubek uciekał z kartonu. Rękojeść uwierała. Jelec w palec wskazujący, podcięcie w środkowy i serdeczny. I tu dokonałem odkrycia ;) zawinięcie linki i złapanie rękojeści noża przez układający się na podcięciach oplot znacznie poprawiło komfort pracy, prawie nic nie uwierało.



Suma sumarum pociąłem dwa wrednie twarde kartony o powierzchni całkowitej +/- 2m2. Nóż dość szybko przestał golić ale papier przestał ciąć dopiero pod koniec drugiego.




Po kartonach przyszedł czas na ostrzenie. Przywrócenie ostrości golącej od stanu szarpania papieru na czerwonych prętach Tadei T0918C wymagało ok 100 pociągnięć na stronę.

Na koniec cięcie liny. Kupiłem w OBI 2m najgrubszej dostępnej liny z naturalnych materiałów. Miała prawie 1cm grubości. Na podkładce z kawałka brzozy początkowo ciąłem co ok 1cm ale po połowie długości liny zacząłem drobić i ciąć co mniej więcej co 0,5cm. Co kilkanaście cięć sprawdzałem na kartce papieru. Koniec końców od poziomu golenia do szarpania papieru wykonałem 212cięć liny. Stal jest obrobiona na bardzo dobrym poziomie.





Podsumowując w stosunku do Prayena mam mocno ambiwalentne odczucia. To nóż pełen sprzeczności. Z jednej strony świetne wykonanie i obróbka cieplna stali z drugiej mocno dla mnie niergonomiczna rękojeść i bardzo przeciętne właściwości tnące. Atrakcyjny wizualnie ale mało użytkowy. Fighter ale raczej na półkę. Ma potencjał ale sporo wad. Krótko, to nie nóż dla mnie ale komuś innemu może przypasuje...


Link do dyskusji:
http://www.knives.pl/forum/index.php/topic,142668.0.html
« Ostatnia zmiana: 21-12-2012, 14:56:25 wysłana przez kali »