Autor Wątek: Ontario Spec Plus GEN II SP42 - prezentacja a może nawet już recka.  (Przeczytany 3889 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Mario

  • Rat Fan
  • Redaktor
  • Opinii: (226)
  • *
  • Wiadomości: 11379
  • Płeć: Mężczyzna
  • MTPN
Ontario Spec Plus GEN II SP42

Autor: Mariusz "Mario" Gutowski



Byłem zawalony pracą po uszy gdy otrzymałem ze sklepu http://cqb.pl/ propozycję bym pobawił się nożami od Ontario. Nie byłbym sobą gdybym odmówił. Chętnie się zgodziłem i w moje ręce wpadł przedmiot poniższej prezentacji czyli Ontario Spec Plus GEN II SP42.
Jakoś tak się złożyło, że zawsze pisząc o noży zaczynam od suchych danych technicznych. Nie inaczej będzie i w tym przypadku.

Dane techniczne:

Stal: 5160
Twardość: 55-57 RC
Długość całkowita: 305 mm
Długość ostrza: 179 mm
Grubość ostrza: 4.7625 mm
Rękojeść: Kraton
Pochwa: Cordura
Wyprodukowano w USA

Nie zamierzam sam go mierzyć bo nawet jeśli wystąpiłyby jakieś odchylenia to kilka mm nie jest na tyle istotne by zawracać sobie tym głowę. Ważniejszy jest sam nóż. Zanim jednak przejdziemy do niego pomyślałem, że chcielibyście zobaczyć jak on wygląda i o czym właściwie piszę.
Więc oto on:




Prawda, ze zgrabny?
Nóż dostajemy w komplecie z pochewką. Nic wielkiego bo to przecież standard. Pochewka też w zasadzie standardowa typu kapeć.



Jest kompatybilna z systemem MOLLE. Przymocowana do plecaka trzyma dobrze i nie odstaje.



Swoje zadanie spełnia bardzo dobrze. Nóż trzyma się w niej dość pewnie, nie zdarzyło się abym przypadkowo go odpiął lub coś w tym stylu. Zapięcie tuż nad jelcem sprawia, że nóż nie lata nam góra-dół.



Skoro już przy zapięciu jesteśmy to warto wspomnieć, że jest regulowane i można dopasować je także do innego rozmiaru rękojeści.





W sumie otrzymujemy dość uniwersalną pochwę. Tym bardziej, że nie ma najmniejszej różnicy jak schowamy do niej nóż bo jest symetryczna i można zrobić z nią naprawdę wiele.
Dla niektórych jednak minusem może być to, że ze względu na konstrukcję zamontowanej w środku wkładki nóż klekocze. Ma to jednak swoje plusy można bowiem cały zestaw wykorzystać jako grzechotkę dla zabawienia jakiegoś bobasa.
A na poważnie to luźna wkładka nie jest minusem a raczej plusem. Po włożeniu nawet mocno upieprzonego noża bardzo łatwo doprowadzić ją do porządku. Jest grubsza niż głownia więc jakieś kamyczki które się tam dostaną nie zaklinują się i nie będą nam drapać głowni. Otwarty dół wkładki sprawia, że bardzo łatwo ją wypłukać nawet w kałuży. Jeszcze nie wspomniałem ale już się pewnie domyśliliście, że wkładka oczywiście jest wyjmowana. Łatwo i szybko. W pochewce trzyma ją tylko przewleczona przez dwa dolne otwory linka którą przy okazji można wykorzystać do przymocowania noża do uda.



Cały zestaw prezentuje się bardzo przyzwoicie i nie zawodzi po wzięciu do ręki. Choć myślałem, że będzie cięższy.
Czas na kilka mocno subiektywnych opinii o samym nożu. W mojej niewielkiej dłoni leży bardzo dobrze. W dużych rękach też układa się idealnie. Zasługa prostej i sprawdzonej rękojeści. Tu naprawdę nie ma co narzekać. Prócz tego, że rękojeść jest wygodna to trzyma się ją naprawdę pewnie i nie ma najmniejszej szansy na wyśliźnięcie się noża. Dodatkowo dłoń ograniczona jest jelcem i dupką. Jelec nie przeszkadza kompletnie w niczym a daje spory komfort psychiczny. Chwyt zasługuje na dużego plusa. Dla dodatkowego zabezpieczenia mamy linkę przewleczoną przez otwór w dupce noża.



Głownia typu spear point pokryta jest powłoką która trzyma solidnie i nie ściera się po pierwszych pracach. Ciut chropowata ale z czasem robi się trochę gładsza. W testowanym egzemplarzy krawędź tnąca równa. Wyjście szlifu też równe i symetryczne. A ostatnio przyznam szczerze, że nawet w sporo droższych produkcyjniakach nie trafiało mi się regularnie.

Ze względu na gabaryty i teoretyczne zastosowania nie jest to nóż na codzień i nie zawsze mam możliwość by poużywać czegoś więcej niż moje EDC.
Najważniejsze jednak, że udało mi się znaleźć dla niego jakieś zajęcia.
Na początek przy wizycie na działce okazało się, że jedno drzewko padło i trzeba je odciąć całkowicie. SP-42 jeździł w aucie już jakiś czas więc w końcu nadarzyła się właściwa okazja.



Kilka mocnych uderzeń i było po sprawie. Aż zrobiło mi się żal że tak szybko poszło.



Pobawiłem się jeszcze chwilę odcinając mniejsze gałęzie i gałązki. Lekko i przyjemnie. Pomyślałem jednak, że jak już mam leżące drzewo to mogę się trochę nad nim poznęcać a jednocześnie sprawdzić nóż.



Szło bez problemów, nóż pewnie się cieszył że go używam a cierpiało tylko drzewo w które wgryzał się coraz głębiej.



Na koniec zrobiłem jeszcze fotkę by pokazać, że się udało.



Powtórzyłem to jeszcze dwa razy. Nóż przetrzymał. Powłoka trochę się pobrudziła i lekko wyślizgała miejscami. Poźniej jednak po przepłukaniu z powłoki zeszły ślady po używaniu. Żadnego odprysku nie stwierdzono.
Skoro miałem już sporo drewna to szybka wizyta w sklepie po jakiś żarełko i można było rozpalić małe ognisko. Nóż dzielnie mi pomagał szykując drobnicę na podpałkę, strugając kijki a nawet krojąc pomidory, cebulę i kiełbasę. Teoretycznie żadna praca ale nie narzekałem ja jego rozmiary czy konstrukcję przy tych pracach. W międzyczasie noża nie chowałem do pochewki a po prostu lądował wbity w ziemię (oczywiście przed pracą spożywczą umyłem go)
Po jedzeniu z nudów podłubałem sobie jeszcze w drewnie. Sprawował się naprawdę nieźle.



Po powrocie do domu kartka A4 i szybki test. Nadal tnie choć na odcinku brzuszka szarpie już kartkę. Krawędź tnąca jednak cała, nie pozawijana ani nic. Chwila na diamentach od triangla, lekkie dogłaskanie na brązowych i jest ok. Ostrzenie bardzo przyjemnie a jednocześnie nie tępi się od patrzenia. Powiedziałbym, że przyzwoicie zahartowany.

W domu poużywałem go jeszcze do przygotowania jedzenia. Dawał radę choć przyznam, że nie potrzebuję mega równych i cieniutkich plasterków czy kotletów. W terenie z całą pewnością przygotować można nim smaczny posiłek. 




Nie nadużywałem go bo nie chciałem zniszczyć bezsensownie. Nie pracowałem zbyt wiele bo i był u mnie na określony czas. Jednak to co robiłem śmiało powala mi napisać, że mi pasuje. Chciałbym tylko żeby był ciut cięższy. Łatwiej by się nim rąbało i wykonywało tego typu prace.
Zapewne ważne jest też to, że ma stosunkowo niską i przystępną cenę (do sprawdzenia w sklepie).
Ktoś powie że w teren weźmie Morę i siekierkę. Ktoś inny będzie chciał noża którym można się pobawić. SP-42 awaryjnie lub w ramach czystej zabawy zastąpi siekierę i sprawdzi się też jako nóż powiedzmy "obozowy". Dodatkowo kształt głowni pomoże też przy ewentualnych pchnięciach i przebijaniu lodówek nawet pomimo braku fałszywki. 


A na zakończenie jak to zwykle u mnie bywa jeszcze jedna fotka.




Ogromne podziękowania dla CQB Tactical za udostępnienie noża do zabaw. 


Zapraszam do dyskusji:
http://forum.knives.pl/index.php/topic,150216.msg1349639.html#msg1349639