Autor Wątek: SOG Pentagon Elite I  (Przeczytany 3553 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline rotpin

  • Moderator
  • Opinii: (129)
  • *
  • Wiadomości: 2566
  • Płeć: Mężczyzna
SOG Pentagon Elite I
« dnia: 11-09-2013, 13:49:20 »
SOG Pentagon Elite I

Lubię foldery, używam je i noszę znacznie częściej niż noże o głowni stałej (w zasadzie od 7 lat, wcześniej były scyzoryki ale to się nie liczy ;) ) A jeszcze bardziej lubię foldery o ostrzu combo (te noszę już dobre 4 lata) Wcześniej naczytałem się na forach i internecie ze tylko plain, że ząbkowanie na krawędzi tnącej jest do bani. Prawie niemożliwe do zaostrzenia, kłopotliwe w codziennym użytkowaniu i w ogóle bez sensu. Na szczęście po przejściu wielu tajemnych, przerażających rytuałów, po których jeszcze następnego dnia światło ostre niczym wyjebolit naostrzony do poziomu niemożliwego wypalało gałki oczne a w głowie szalony kowal na czas skuwał damast młotem pneumatycznym osiągnąłem wyższy stopień wnożowienia i już wiedziałem że combo to jest TO.



Dlatego ucieszyłem się że dzięki uprzejmości CQB TACTICALotrzymałem Soga pentagon do zrecenzowania. O Sogu jako firmie rozpisywał się nie będę ponieważ wiele jak nie wszystko zostało już na naszym forum napisane. W skrócie firmę istnieje od 1986 roku, założycielem był Spencer Frazer. Nazwa firmy pochodzi od "Studies and Observation Group" jednostki specjalnej prowadzącej działalność w latach 60 i 70 ubiegłego stulecia w Azji Południowo-Wschodniej. Pierwszy nóż produkowany przez SOGa to fixed bazujący na nożu bojowym używanym w Wietnamie. Obecnie SOG obok Spyderco, Benchmade, Kershawa, Cold Steel czy CRKT jest liczącą się na rynku firmą mającą ma na swoim koncie setki zaprojektowanych noży.

Zainteresowani większą ilością informacji jeśli mają więcej niż jeden zwój istoty szarej znajdą bez problemu, jeśli natomiast zwój jest obecnie niedysponowany tu linki http://www.sogknives.com/http://forum.knives.pl/index.php/board,272.0.html



Soga dostajemy w kartonowym pudełeczku z nadrukiem loga producenta, nawet dla osób kupujących nóż pod wpływem......  hmmm impulsu informacja o firmie będzie czytelna ;) Słowo sog jest użyte jakieś 60 razy. Dobry marketing to podstawa :) Wewnątrz, obok noża kolorowy mini katalog z flagowymi produktami firmy i opisem zastosowanych technologii.




No dobra to szczegóły przejdźmy do clou recenzji czyli Pentagona.

Wymiary:
długość rozłożonego  218mm
długość głowni          100mm
grubość głowni             3,5mm
długość rękojeści       118mm
grubość rękojeści         14mm

Pierwsze wrażenie? Lekko mieszane uczucia.  Po wyjęciu z pudełka pierwsza w oczy rzuca się rękojeść. Plasticzana ale nie ze zwykłego plastiku. To GRN czyli nylon zbrojony włóknem szklanym (odpowiednik a właściwie to samo co FRN Spyderco). Duża i prosta, bez udziwnień.




Ma chropowata fakturę zapowiadającą doskonałe właściwości chwytne. I tak jest w rzeczywistości. Nóż w dłoni leży wyśmienicie, niezależnie od chwytu. Uniwersalny dla prawo- i leworęcznej osoby. W chwycie nie przeszkadza nawet przekładany, dwupozycyjny klips.





Jeśli jesteśmy już przy klipsie to wypada wspomnieć, że nie jest on zanadto dyskretny ponieważ po włożeniu do kieszeni wystaje z niej blisko 2,5cm rękojeści. Ma to oczywiście swoje wady i zalety. Z jednej strony wystaje z kieszeni kawał noża z drugiej jednak jest za co łatwiej chwycić i go wyciągnąć.



Umiejscowienie klipsa warunkuje pozycję głowni w nożu złożonym. Mamy tu wersję tip up, czyli czubkiem do góry. Ta opcja zdecydowanie zwiększa bezpieczeństwo przenoszenia noża w kieszeni. Trywialnie mówiąc nie grozi nam kastracja nawet gdyby arc lock z jakiegoś powodu puścił i nie był w stanie utrzymać głowni w pozycji zamkniętej. Głownia nie ma możliwości otworzyć się samoistnie do wnętrza kieszeni.

Klips przez wyfrezowane w okładzinach zagłębienie i trzy śruby mocujące doskonale trzyma się okładzin. Zero ruchów na boki. Jest przy tym na tyle dobrze wyprofilowany, że bez problemu można nóż wsunąć do kieszeni zahaczając go o krawędź spodni. Mimo, że jest ażurowy (a przez to lżejszy) nic nie traci na mocy trzymania. Wyprofilowany właściwie idealnie, trzyma w sam raz ani za mocno ani za słabo. Jedynym zgrzytem w klipsie są mocujące go śruby. Raz, że różnych rozmiarów a dwa, że różnego typu. Duża jest torxem a małe to phillipsy.





Wracając do rękojeści. Wspomniane wcześniej GRN opiera się z obu stron na stalowych linerach.



Dodatkowo półotwartą konstrukcję foldera wzmacnia  z tyłu backspacer z takiego samego tworzywa co okładziny rękojeści. Zwiększa sztywność rękojeści ale i tak przy mocnym ściśnięciu da się wyczuć delikatne uginanie się okładek pod naporem palców.



Na plus muszę zaliczyć, że mimo dość powiedziałbym agresywnej faktury samych okładzin, rękojeść z klipsem dobrze współgra i jest bardzo wyrozumiała dla kieszeni. Brak jest obserwowanego często zjawiska niszczenia krawędzi kieszeni przy częstym wkładaniu i wyjmowaniu noża.

W rękojeści mamy bogactwo śrubek. Obok trzech przynależnych do klipsa (torx nr 8 i 2*phillips) mamy dwie w tylnej części spajające okładziny i backspacer (torxy nr 6). Dodatkowo dwa torxy (nr6) mocujące stop-pin i arc lock. I w końcu duża śruba pivota (torx nr8). Na deser płaska śruba na samym mechanizmie blokady i krzyżak skręcający kołek. Dużo tego, chcąc samodzielnie serwisować folder potrzeba mieć nieźle zaopatrzoną skrzynkę narzędziową, w co najmniej wkrętak i cztery różne bity ;)













Chwyt jak już wspominałem jest uniwersalny i bardzo wygodny. Rękojeść symetryczna w obu płaszczyznach poza wcięciem na kołek. Dodatkowo na poprawę chwytu wpływa dwu- i pół centymetrowe karbowaniem na grzbiecie do oparcia kciuka i o połowę mniejsze na którym układa się palec wskazujący. Karbowanie w sam raz ani za płytkie ani za głębokie. Nie uwiera przy mocnym ściśnięciu a znacznie poprawia stabilność noża w dłoni. 




Po oględzinach rękojeści czas na otwarcie foldera i tu dochodzimy do blokady i szeroko pojętej mechaniki noża. Blokada zastosowana w Pentagonie to arc lock, bardzo zbliżona do axisa znanego z folderów Benchmade. Podobnie jak i on działanie arc locka opiera się na dwóch „omegach” i ruchomym sworzniu który stanowi element blokujący głownię w pozycji otwartej jak również zamkniętej. Różnica polega na tym, że ów sworzeń porusza się nie po linii prostej a po okręgu i mocowany torxem do linerów i okładzin.




Początkowo zastanawiało mnie po co została umieszczona śruba na sworzniu blokady. Dopiero po rozłożeniu noża na czynniki pierwsze wyszło szydło z worka :) Ów sworzeń jest skręcany z dwóch elementów i bez jego rozkręcenia nie ma możliwości zdjąć stalowy liner a tym samym dostać się do głowni.
Małym zaskoczeniem przy rozkręcaniu noża było to, że gwinty w żaden sposób nie były zabezpieczone przed samoistnym rozkręceniem.

Jak arc lock sprawdza w praktyce? Jest dobrze, nawet bardzo. Co prawda początkowo blokada nie zapadała do końca i nóż miał leciutki blade play w płaszczyźnie pionowej ale po kilku fliknięciach z nadgarstka wszystko się dotarło. Arc lock jest naprawdę dobrą blokadą. Nóż ze sprawnymi omegami w normalnych warunkach sam nie ma prawa otworzyć się w kieszeni, ba nawet z jedną sprawną sprężyną głownia nie ma tendencji do samoistnego otworzenia. Rozkładanie jest bardzo płynne, możemy rozłorzyć nóż spokojnie, wystrzelić z kciuka czy też używając nieco większej siły „fliknąć” z nadgarstka. Mechanicznie bez żadnych wspomagaczy w postaci militec'ków czy innych smarowideł głownia płynie podczas rozkładania. Długo porównywałem z BM710 i przy rozkładaniu noża większych różnic nie zaobserwowałem. Różnica jest przy składaniu. Pentagon ma mniejszy „skok” sworznia. W przypadku BM710 trzeba go pociągnąć nieco dalej aby dało się nóż złożyć. Arc lock podobnie jak axis jest blokadą dla prawo i lewo ręcznych osób.


Kołek jest obustronny skręcony za pomocą śruby. Jest optymalnie zaprojektowany. Ładnie wpasowuje się w bryłę noża i współgra z podcięciem w rękojeści przez co wygodnie się nim nóż otwiera. Nie kaleczy palców ani nie haczy się o kieszeń przy wkładaniu/wyciąganiu noża. Uroda jego może być sporna ale trzeba uczciwie powiedzieć, że do najbrzydszych nie należy ;)




I tak krok po kroku dochodzimy do sedna sprawy. Głowni. 10cm długości z czego 9,5cm krawędzi tnącej, spear piont, piaskowana ze stali VG-10. Poprzez rodzaj zastosowanego szlifu klinga wydaje się delikatna. To mylne wrażenie wywoływane jest przez fałszywkę, która nieco fałszuje rzeczywistość ;) Nie widać tego na pierwszy rzut oka ale głownia ma 3,5mm grubości.




Czubek niespotykany w innych nożach, określany przez Soga jako shark tooth - ząb rekina. Rzeczywiście bardzo go przypomina. Ciekawa konstrukcja. Czubek jak w sztylecie albo połączenie niewielkiego tano z reverse tanto jednocześnie. Jest jak igła z krawędzią tnącą na obu stronach. W dodatku dość delikatna igła. O podważaniu nim  możemy raczej zapomnieć natomiast jako narzędzie do wbijania sprawdza się wyśmienicie.



Przez te sztyletowate ostrze trzeba się mocno pilnować. Mimo ząbków z jednej strony kilka razy udało mi się próbować ciąć tępą stroną. To samo w sobie może nie jest szkodliwe (raczej nieskuteczne) ale kładzenie kciuka na wyimaginowanym grzbiecie bywa już bolesne.

Głownia piaskowana, matowa. Nie będzie więc niechcianych refleksów świetlnych w działaniach operacyjnych podczas obierania jabłka ;) Stal w zasadzie nierdzewna i trochę się obawiałem „rudej” przy takim wykończeniu klingi i okazało się, że nie bezpodstawnie. Chcę tu zaznaczyć, że nie zamierzałem celowo „zardzewić” głowni a nóż był traktowany jak wszystkie inne będące w moim posiadaniu.  W każdym bądź razie w trakcie EDC-owania na głowni pojawiły się punktowo plamki przebarwienia. Cóż uroki piaskowania.  Inne noże z VG-10 z którymi dotychczas miałem styczność tj Fallkniven F1 i Spyderco Bill Moran były znacznie bardziej odporne na korozję. Jak widać sposób wykończenia powierzchni ma na występowanie tego zjawiska olbrzymie znaczenie.



Szlif częściowy płaski nie jest idealny równy z obu stron klingi. Z jednej nie trafia idealnie w czubek noża z drugiej jest OK. Szlify KT równe i symetryczne, to samo się tyczy wyprowadzonej krawędzi na czubku.

Wariant ząbków użytych w Pentagonie jest chyba optymalny. Duży łuk, dwa małe i znów duży. Nie są bardzo głębokie i przez to tracą nieco na agresji cięcia ale za to są mocniejsze i łatwiejsze do ostrzenia.

Ostrość po wyjęciu z pudełka w języku znawców tematu określana jako duuuuża ;) W dużej mierze to zasługa kata ostrzenia, który w Pentagonie był poniżej 20' na stronę.

Z założenia nóż został przekazany bardziej do opisu i prezentacji aniżeli szeroko zakrojonych testów. Miał być używany w normalnych warunkach jako zwykle EDC bez umyślnego narażania na uszkodzenia. Tak więc jeśli ktoś nie ma czasu ani ochoty poczytać o obieraniu jabłka czy struganiu przysłowiowego patyka może na tym etapie szybko dopić kawę zrobić popcorn i poczytać sobie o cięciach biomechanicznych czy wyższości spierdalajdo nad wpierdol-jitsu w innym dziale..... ;)

Wracając do meritum. Soga ponosiłem i poużywałem blisko 2 miesiące. W tym czasie służył mi za jedyne ostrze do pracy (nie liczę sebenzy, którą od lat noszę ale jak powszechnie na forum wiadomo jej się nie używa a na chińską podróbkę tzn wzorowaną kopię mnie nie stać). Słowo praca brzmi może strasznie poważnie ale de facto służył mi do wszystkiego do czego potrzebowałem noża, począwszy od przygotowania posiłków podczas krótkiego urlopu, na grzybobraniu i spacerach leśnych, rozpakowaniu dostaw w pracy czy podczas struganie tektury dla zabicia nudy skończywszy. Jednym słowem normalne EDC. Jak w takim razie w takiej roli spisywał się Pentagon? Na to pytanie bardziej wtajemniczeni użytkownicy naszego forum należący do elitarnego grona mieszkańców a nawet co bystrzejsza świeża krew zapewne już sobie odpowiedziała. Doskonale zdają sobie oni sprawę że po Vercu i jego denku od puszki wszystko co da się naostrzyć się sprawdzi. Jedyną różnicą będzie na ile wygodnie i jak długo da się takim narzędziem pracować. A Sog jak i zresztą wiele zbliżonych mu konstrukcji wypada tu dobrze a często nawet lepiej. Ba w porównaniu do denka wręcz idealnie ;P Blokada po pierwsze daje pewność co do bezpieczeństwa naszych palców, po drugie jest przystosowana tak dla normalnych ludzi jak i mańkutow ;) samo to powoduje że góruje nad wieloma folderami innych producentów. Rękojeść zbliżona do trzonki młotka bez zbędnych podcięć i uwierających dynksów. Długa głownia o przyjemnym dla oka profilu. Tu pewnie znajdą się malkontenci że za duża, że combo, że spear point. Ale po pierwsze oni się nie znają a po drugie teoretyzując to jest idealna głownia do zastosowań taktycznych (cokolwiek to znaczy). Poza tym nie od dziś wiadomo, że duży może więcej ;)

Sog w kuchni.
Mogłoby się wydawać że folder do zadań kuchennych zupełnie się nie nadaje i głoszący tą opinię mieliby całkowitą rację gdyby tyko się.... nie mylili ;) Owszem praca składakiem jest mniej wygodna ale (patrz denko Verca) spokojnie można dać sobie radę. Nóż poprzez swój specyficzny czubek świetnie wbija się w kajzerki i jednym płynnym ruchem nadgarstka potrafi rozpłatać pomidora na połowę. Jest też i minus tego czubka. Spróbujcie wygarnąć dżemik z dna słoika :) Zero problemów z pokrojeniem kiełbasy czy piersi z kurczaka na grilla. Nawet jabłko czy pyrę pomimo ząbków można bez najmniejszych problemów obrać i mimo niskiego szlifu bezproblemowo pokroić na plasterki. Najgorzej wypadł Pentagon w cięciu miękkiego sera, tak pleśniowego jak i żółtego. Uprzedzając pytania kroił, co prawda dość grubo ale ciął ser. Najbardziej przeszkadzał bead blast. Plastry się kleiły do głowni i zostawiały na niej ślady. Zresztą podobnie było ze wszystkimi „mazistymi” produktami. Zostawał na głowni nalot, który przy ścieraniu palcem się rolował i złuszczał.




Teren
Tytuł trochę na wyrost ale z racji tego, że nóż nie należał do mnie i miał nie być uszkodzony teren wyszedł w wersji light. Najbardziej obawiałem się o losy czubka, sprawiającego dość delikatne wrażenie a że jedyny czubek który poległ u mnie należał też do Soga w dodatku też nie mojego pilnowałem się podwójnie. Długo wytrzymałem z solennym postanowieniem pozostawienia czubka w spokoju ale w końcu mój własny mr Hyde wziął górę i dorwałem się do konserwy. Powbijałem z drżeniem serca folder w denko a później otworzyłem puszkę. I? Puściła blokada... mentalna blokada ;) Nic się nie stało. Tak czubek jak i krawędź tnąca wytrzymały bez najmniejszego uszczerbku. Oczywiście taki wynik cięcia puszki to nic niezwykłego. Większość noży wbijanie wytrzymuję bez uszkodzenia a i spora ich część nie doznaje kontuzji KT przy cięciu blachy. Biorąc jednak poprawkę na moje lęki, cienki czubek i hartowanie na 59-60HRC ucieszyłem się z tego wyniku ;)



Nie ma testów terenowych bez strugania patyka na ognisko. I tak też było w przypadku Soga. Zdaję sobie sprawę, że nie przekonam ortodoksów, że combo do lasu jest całkiem dobrym wyborem. Nawet czy też zwłaszcza Bear Grylls mi w tym nie pomoże ;) Faktem jest jednak, że świeże patyki czy inne badyla z ząbkami wielkich szans nie mają. Z suchym jest trochę gorzej ale przecież połowa głowni to plain. A ta skończy to w czym ząbki nie poradzą i na odwrót. Ktoś może podnosić kwestię ostrzenia. Tak, ząbki trudniej naostrzyć ale wystarczy mieć „psią kostkę” czy kawałek innego kamyka o przekroju trójkątnym czy małym owalnym i mamy ostrzałkę tak do plain jak i combo. Jeśli ktoś jest już się uprze ostrzyć na otoczaku z dna rzeki to i tak ostrząc jak gładkie ostrze czubki ząbków zyskają na ostrości. Poza tym nawet w domowych warunkach używając a raczej nadużywając pikutków większość osób nigdy ich nie ostrzyła  a te dalej rżną jak szalone:P

Podczas edc-owania nie zaobserwowałem powstawania wykruszeń czy zawijania się krawędzi tnącej. Stal przyjemnie się ostrzy i na bardzo dobrym poziomie trzyma ostrość. Ostrzyłem zarówno na ceramice jak i na diamentach. W obu przypadkach szybko, przyjemnie i z doskonałymi efektami. Chcąc sprawdzić ile potrzeba czasu na naostrzenie od poziomu szarpania kartki papieru do gładkiego golenia włosów przejechałem kilka razy KT po krawędzi metalowego stołu. Tutaj trzeba pamiętać o fabrycznym kącie naostrzenia Soga poniżej 20' i o tym, że w obu przypadkach ostrzyłem na systemach ustawionych na 20'. I tak w przypadku ceramiki należało wykonać ok 70 pociągnięć na stronę a dla diamentów ok 25 %mniej. Miło, prawda :)






Przy moich typowych testach na kartonach SOG wypadł bardzo dobrze. Po pierwsze wygodna rękojeść pozwalała swobodną pracę bez większego zmęczenia dłoni, po drugie ostre ząbki bardzo tu się przydawały gdyż spowalniały tempo tępienia części gładkiej i nawet pod koniec testu kiedy plain już dogorywał nadal ładnie wgryzały się w cięty materiał. Z dotychczasowych moich doświadczeń z cięciem tektury VG-10 plasuje się znacznie powyżej AUS-8 od Cold Steela i poniżej D2 od Benchmade. Powiedziałbym blisko 154CM.



Podsumowując jednym zdaniem Pentagon Elite to bardzo dobry nóż i basta ;P


Zapraszam do dyskusji
http://forum.knives.pl/index.php/topic,153196.0.html
« Ostatnia zmiana: 11-09-2013, 13:53:07 wysłana przez rotpin »