Autor Wątek: Masazumi Carbon Swedish Steel 210mm - Recenzja  (Przeczytany 3615 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline jucho

  • Opinii: (0)
  • Użytkownik knives.pl
  • **
  • Wiadomości: 130
Masazumi Carbon Swedish Steel 210mm - Recenzja
« dnia: 27-07-2014, 12:45:45 »
Takie nieco większe petty – pomyślałem jak go zobaczyłem.

Przyjechał do mnie dobrze zapakowany. Po wyjęciu z pudełka, nie golił i ciął ledwie poprawnie. Krawędź tnąca nie prezentowała się dobrze, nóż wyglądał, jakby był przykładany do szlifierki przez pijanego Chińczyka :winky: . Kąt po stronie ‘80’ zmniejszał się systematycznie w kierunku czubka, natomiast po stronie ‘20’ zwiększał, aż do momentu gdy osiągnął 90 stopni, lub niewiele mniej, bo krawędzi tnącej po tej stronie gołym okiem widać nie było. Dodatkowo sam czubek wyglądał, jakby był złamany i nieumiejętnie przez kogoś naprawiany. Być może to tylko jedyny taki przypadek, ale nie wierzę, że dali nam do testów gorszy produkt, skoro wiadomo, że będzie poddany surowej ocenie. Żałuję, że nie zrobiłem lepszych zdjęć, ale ten aparat ze mną nie chce współgrać.

Jest to dla mnie kolosalny minus – nóż od nowości wymaga poprawek. Co ma powiedzieć nowicjusz, który uzbiera kasę na swojego pierwszego japończyka i dostanie spaprany produkt? Jestem zdania, że albo wydajemy mało i kupujemy dobrego victorinoxa, albo wydajemy dużo i kupujemy dobrego japończyka. Po co mi średniak, za cenę 4 victorinoxów, którego w dodatku trzeba poprawiać?

Wziąłem go w stanie ‘fabrycznym’ do pracy i po godzinie odłożyłem na półkę z tępymi nożami. Pokrojenie kilku główek sałaty lodowej, radicchio, pomidorów, ogórków, papryki, sera i wędzonej ryby, o łącznej masie produktów ok. 8 kg, było kresem jego możliwości. Owszem, dało się nim jeszcze po tym wszystkim podciąć sobie żyły, ale chyba nie o takie krojenie chodzi :winky: . Wziąłem go do domu i naostrzyłem na JCK 1/4k, starając się zachować proporcje 20/80. Niech może Baw, pod wpływem swojej czarodziejskiej lupy się wypowie, czy fale Dunaju trochę się zmniejszyły w porównaniu z Santoku z ZDP :winky: . W każdym razie, golił, kartki też ciął dobrze, więc przyszedł czas na test w robocie.Byłem w dużym szoku, nóż nie do poznania. Tnie aż miło, warzywa, mięcho surowe, gotowane, pieczone, bez znaczenia. Nie można było tak od razu?

Czuć ‘inność’ przy krojeniu profilem 80/20, ale szybko się do tego przyzwyczaiłem i nie stanowiło to problemu ani dyskomfortu, oprócz przypadków, gdy potrzebowałem na chwilę zmienić nóż, wtedy kilka pierwszych cięć było niepewnych :winky: .

Trzymanie ostrości całkiem poprawne – po ostrzeniu na kamieniach wytrzymał całą zmianę bez podostrzania na musaku. Jego przerób dzienny wynosił wszystko to, co Santoku ZDP z wcześniejszej recenzji, plus ok. 50 kg mięsa, część surowego do wstępnego oddzielenia i oczyszczenia, lub skrojenia, a część pieczonego, gotowanego, do wyporcjowania.

Kolejne dni, to podostrzenia na diamentowym vicku 2 -3 (sporadycznie) razy w ciągu zmiany.
Muszę zwrócić uwagę, że nóż jest bardzo niski, przez co komfort pracy znacznie się zmniejsza, nie można go za bardzo wykorzystać jako tacki do przenoszenia produktów, a paluchy obijają się o deskę. Wyważenie też pozostawia wiele do życzenia – na rękojeść, czyli szybkie krojenie produktów w większej liczbie, zdecydowanie odpada. Krojenie gilotynowe, czy z udziałem dźwigni również.

Rdzewność. Pierwszym produktem jaki kroiłem, była sałata lodowa – bez zarzutu. Potem pomidor, ogórek, lekki zapach metaliczny dało się wyczuć, posmak też, ale bardzo delikatnie. Przy krojeniu mozarelli, brunatne zacieki pojawiły się na serze. Był to pierwszy i ostatni raz, nóż bardzo szybko złapał patynę i takie historie już się nie powtarzały. Oprócz patyny złapał też rdzę, w postaci kilkunastu małych kropek.


Niczym jej nie wytrawiałem, nie zauważyłem żeby się jakoś rozrastała, ale też nie znikała przy normalnym myciu, może już przykryła ją patyna :winky:Dla mnie to mały szczegół, bez wpływu na właściwości noża. Ogólnie – efekt naturalnego patynowania bardzo mi się podobał.
Mam małe doświadczenie w pracy z nożami w całości ze stali węglowej, ale zdziwiło mnie trochę, że największe ‘ciemnienie’ klingi zaobserwowałem przy krojeniu pieczonego mięsa, było widoczne z minuty na minutę – ciemne warstwy zalewały i tak szarą już klingę. Może ktoś mi wytłumaczy dlaczego tak się dzieje?
Podsumowanie.
Gdyby ten konkretny nóż nie miał fabrycznych wad i był wyższy o te kilka mm, za 400zł i tak bym go nie kupił :D . Nie zrozumcie mnie źle, nie jest to żadne gówno. Po naostrzeniu kroi dobrze i trzyma ostrość przyzwoicie. Nie ma większych niedoróbek (poza kt), nieźle leży w dłoni. Po prostu jak do mojej pracy, jest źle wyważony i przede wszystkim za niski.

Popularne na forum jest stwierdzenie, że „dla profesjonalisty bym go nie polecił ale do domu jak najbardziej”, przez co niejako wmawia się czytającym, że jak do domu kupimy coś mocno średniego, to będzie nas, nie wiedzieć czemu, cieszyć dużo bardziej niż na to wskazuje ta ‘średniość’.

Nie polecam kupna tego noża, choć zrobił na mnie spore wrażenie po naostrzeniu. Za tę cenę powinniśmy dostać lepszy produkt, bez wad fabrycznych.



Proszę o przeniesienie do odpowiedniego wątku, jeśli się takowy pojawi.

 
« Ostatnia zmiana: 27-07-2014, 15:05:25 wysłana przez jucho »

Offline baw

  • Szef działu
  • Opinii: (33)
  • *
  • Wiadomości: 3555
  • Troskliwy Miś
Odp: Masazumi Carbon Swedish Steel 210mm - Recenzja
« Odpowiedź #1 dnia: 07-08-2014, 13:31:36 »
Przyszedł czas na mnie. Z góry muszę przeprosić, chwilę po tym jak dostałem nóż, trochę się podziało i tak naprawdę na solidne testy nie było czasu, ba, nawet czasu w kuchni spędzałem zaskakująco mało, bo byłem w rozjazdach, stąd też recenzja będzie raczej krótką opinią na temat noża. Zdjęć niestety też brak.


Gdy Jucho przyniósł nóż wydał mi się dziwnie mały, przez chwilę myślałem, czy to 180mm, ale to po prostu moje przyzwyczajenie do gyuto 240mm. Głownia złapała już ten przyjemny kolorek węglówki i pierwszy odbiór był niezły. Niestety, po spojrzeniu na KT tak uroczo już nie było. Tak jak pisał Jucho, dało się zauważyć, że od nowości KT nie była równa i szczerze mówiąc ciężko byłoby ją od razu doprowadzić do odpowiedniego stanu, bo w jednych miejscach kąt był tak wysoki, że KT prawie nie było widać, a w innych KT była aż nadto widoczna.


Ostrzenie szło gładko, wiadomo- z węglówkami pracuje się fajnie. Nóż szybko zaczął ohoczo wchodzić w pomidorka. Taka ostrość jednak szybko uleciała po posiekaniu paru twardszych warzyw takich jak marchewka. Największą bolączką tego noża są w mojej ocenie dwie rzeczy, o której wspomniał już Jucho- wyważenie oraz wysokość noża. Nóż jest po prostu niski i pomimo tego, że jest on nowy, a ja mam małe dłonie, zdarzały się przypadki, że dotykałem już palcami deski podczas krojenia. A co będzie po kolejnych ostrzeniach, gdy będziemy zabierać cenne milimetry?


Pomijając te dwa mankamenty, praca nim była przyjemna, problem w tym, że są to mankamenty istotne, i o ile w domowej kuchni aż tak by nie przeszkadzały, o tyle do kuchni profesjonalnej wręcz eliminują ten nóż. Chciałbym też zwrócić uwagę na długość. Kolejny raz uważam, że długość 210mm jest w kuchni bezsensowna. Jeśli chcemy mieć tylko jeden nóż w naszej domowej kuchni- kupmy 240mm, jeśli możemy pozwolić sobie na więcej, kupmy 180mm i 240mm. Dlaczego? Ponieważ w mojej ocenie to co możemy zrobić gyuto 210mm i tak zrobimy gyuto 180mm, natomiast do zadan, z którymi nie poradzi sobie 210mm, potrzebujemy 240mm.


Jak oceniam ten nóż? Pytanie brzmi, czy kosztuje on tylko tyle, czy aż tyle? No cóż, 350zł za 210mm to cena, do której jeśli dołożymy już naprawdę niewiele, to możemy mieć inny, lepszy nóż. Gekko przyszło do mnie z naprawdę bardzo dobrą KT, ale wiadomo- Gekko to VG10, tutaj mamy węglówkę. Jednak jeśli wciąż w budżetowym Japończyku, jakim jest Gekko, można zadbać o KT, to dlaczego w innym budżetowcu rodem z Japonii nie można? Wszak często ludzie szukają swojego pierwszego, lepszego noża, widzimy ile pytań pada w naszym dziale, ci ludzie zazwyczaj nie mają doświadczenia w ostrzeniu. Jeśli od nowości dostaną nóż, który nie ma porządnej KT, to się tylko zniechęcą, ponieważ nawet nie będą świadomi, że parę ostrzeń i będzie lepiej- dla nich ten nóż będzie po prostu słaby, a wydali w końcu 350zł.
Otchłań czeka

Offline Kam6

  • Opinii: (17)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 662
  • Płeć: Kobieta
Odp: Masazumi Carbon Swedish Steel 210mm - Recenzja
« Odpowiedź #2 dnia: 15-10-2014, 12:59:23 »
Ok, przyszła pora i na mnie.
PA bardzo rozciągnięte w czasie, kilka osób zrezygnowało, ja znów mam nóż dużo dłużej niż pozostali z przyczyn ode mnie niezależnych. Dzięki temu miałam więcej czasu na testy, ale przyznam szczerze, że zbyt wiele tym nożem nie pracowałam, gdyż praca nim jest po prostu udręką. Dlaczego? Już piszę, zacznę jednak od początku.

Po rozpakowaniu Masazumi na mojej twarzy pojawił się niesmak. Nie tego się spodziewałam. Używałam już węglówek, zresztą sama mam ich całkiem sporo, ale tak korozyjnej stali jeszcze nie widziałam. Zapewne z racji zaniedbania poprzednich użytkowników PA to co stało się z nożem jest karygodne. Spójrzcie sami i oceńcie. Zdjęcia robione tuż po odpakowaniu.









Nie jest to ładna patyna, której oczekiwałam po kilku tygodniach użytkowania, a po prostu rdza i głębokie wżery. Po takim początku odłożyłam nóż na jakiś czas, bo nie było sensu zabierać go do kuchni w takim stanie, najpierw trzeba było go doprowadzić do stanu używalności. KT również, bo nóż był cholernie tępy, nie wiem jak i co chciano nim kroić...

Z pierwszych wrażeń zwróciłam również uwagę na wyważenie noża. Była już o tym mowa i powtórzę to samo, kozik wyważony jest tuż za piętą, jak dla mnie za daleko na rękojeść. Jednak dla osób preferujących to rozwiązanie jest to dobra propozycja.
Koledzy pisali również o wysokości noża. Po przyłożeniu go do deski stwierdzam, że z pewnością nie miałabym problemu z dotykaniem jej palcami. Jednak moje dłonie są małe, więc przyjmijmy, że dla osób o małych dłoniach nie stanowiłoby to problemu.

Ok, w końcu miałam chwilę, aby nóż "odświeżyć". Z grubsza, bo nie miałam ani czasu ani chęci, aby robić z nim cokolwiek więcej. Po prostu musiałam zacząć go używać, bo dni mijały i czas PA dobiegał powoli końca. Do pozbycia się rdzy używałam głównie wodnych papierów ściernych. Efekt końcowy był nie najgorszy.



Jednak, pod różnym kątem padania światła nadal widać pozostałości po zaniedbaniach. Niestety na tyle głębokie, że trzeba by tutaj usunąć dosyć sporo stali, aby zniwelować wżery.





Masazumi ostrzyłam na kamieniach JNS 1000 oraz JNS Aoto + wykończenie na skórze. Wszystko poszło szybko i przyjemnie. Jak to z węglem.
Kozik nabrał ostrości, jednak nie spodziewałam się cudów po takim profilu:





Z takim nożem to do lasu, a nie do kuchni... Tak czy tak, zabrałam go do pracy. A co, niech pokaże co potrafi w warunkach bojowych, a nie w zaciszu domowej kuchni. Na początek 2kg cebuli w piórka. Hmm, przyznam szczerze, że po 4 czy 5-ej odłożyłam go na bok i wzięłam coś innego, gdyż nóż się klinował i zamiast gładko wchodzić w produkt to go rozłupywał. Cebula nie to może coś innego. Pieczarki? Średnio. Marchewka? To samo, nóż jeszcze nie docinał do końca, a już słychać było jak warzywo pęka. Czyli Gyuto przy warzywach się nie sprawdza. Ok, wzięłam mięso, dokładniej wędzony boczek do skrojenia w kostkę ok 0,5mm. Po 2kg ręka bolała mnie bardziej niż zwykle, kostkę kroiło się dużo ciężej. Mimo że Masazumi było ostre to odczuwało się bardzo duży dyskomfort w pracy. Niestety, taki profil, siekiery do rozłupywania. Więcej testów nie przeprowadzałam, do krojenia papryki na salsę nawet nie odważyłam się brać tego kozika, bo szkoda było mi czasu, wiedziałam, że tu też nie będzie dobrze, a może być już tylko gorzej.
Dziwi mnie, że koledzy wcześniej pisali o tym, że praca tym nożem "była przyjemna". Ja tu żadnej przyjemności nie widziałam, szczerze to już wolę kroić pikutkiem, z uśmiechem na ustach...

Rdzewność. Hmm, to kolejna wada Masazumi. Już w trakcie krojenia cebuli zauważyłam, że sok na stali zaczyna się przebarwiać. Myślę, że gdybym kroiła dalej to zauważyłabym przebarwienia również na produktach co w moim mniemaniu jest niedopuszczalne. Po umyciu i dokładnym wytarciu noża do sucha, widać było pojawiające się plamki i nie była to ładna patyna. Miałam obawy, że po jakimś czasie z tego zaczną pojawiać się głębsze wżery. Dlatego też, nóż z pewnością wymaga więcej zachodu w pielęgnacji, zwłaszcza regularnym zabezpieczaniu olejkiem.

W zasadzie to by było na tyle z moich odczuć, mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam.

Podsumowując:
Czy bym kupiła ten nóż? Nie.
Czy bym go poleciła? Nie.
Czy warto za te pieniądze? Nie. Wolałabym nierdzewne Gekko lub dołożyć do czegoś konkretniejszego z węglówki lub po prostu kupić dużo tańszego Victorinox'a i cieszyć się z jego używania.

Dzięki za możliwość wzięcia udziału w PA!  :grin:



**********************


Swoją drogą czy ma ktoś doświadczenie z innymi nożami z tej konkretnie stali? Chodzi o wykonanie i obróbkę Masazumi czy szwedzka stal zawsze będzie tak mocno reaktywna? Odp na PW - dzięki  :grin:

Offline baw

  • Szef działu
  • Opinii: (33)
  • *
  • Wiadomości: 3555
  • Troskliwy Miś
Odp: Masazumi Carbon Swedish Steel 210mm - Recenzja
« Odpowiedź #3 dnia: 15-10-2014, 13:16:26 »
No na Twoją reckę czekałem.


To w jakim stanie dostałaś nóż to jest jakaś parodia. Jucho dostał nówkę i trochę nią popracował, ja dostałem już nóż z przebarwieniami od pracy, więc od razu było wiadomo, że stal mocno reaguje z produktami.


Jednak do konkretów. Tak jak pisałem, guzik, a nie popracowałem tym nożem. Zresztą i dobrze, bo mi się nim pracowało niewygodnie- jednak wolę octagon. Natomiast dziwi ta różnica w trzymaniu ostrości i rozłupywaniu produktów. Ja co prawda pobawiłem się z pomidorem, cebulą i paroma, wątłymi marchewkami, bo wiadomo, że te letnie to mikrusy w porównaniu do tych co mamy teraz, ale aż tak tego nie odczułem. Pytanie brzmi do poprzedników, czy brali się za ostrzenie i nie przeprofilowali przypadkiem za bardzo KT?


Odesłałaś już nóż? Bo ciekawi mnie jakby go przeprofilować maksymalnie na 50/50 i możliwie niski kąt.
Otchłań czeka

Offline Kam6

  • Opinii: (17)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 662
  • Płeć: Kobieta
Odp: Masazumi Carbon Swedish Steel 210mm - Recenzja
« Odpowiedź #4 dnia: 15-10-2014, 14:12:32 »
Odesłałaś już nóż? Bo ciekawi mnie jakby go przeprofilować maksymalnie na 50/50 i możliwie niski kąt.
Nie, nóż jest jeszcze u mnie, ale moim zdaniem to nie jest kwestia przeprofilowania, a porządnego odchudzenia noża. Podobne odczucia miałam przy pracy z Hiro Shiki Tsuschime Damascus, a Shiki ma właśnie profil 50/50. Dopiero jego odchudzenie dało wyczuwalną różnicę w użyciu i nóż zaciął ciąć, a nie rąbać.

Offline baw

  • Szef działu
  • Opinii: (33)
  • *
  • Wiadomości: 3555
  • Troskliwy Miś
Odp: Masazumi Carbon Swedish Steel 210mm - Recenzja
« Odpowiedź #5 dnia: 15-10-2014, 14:48:54 »
No jakby się zmniejszyło kąty, to na bank nad KT byłoby za grubo i trzeba by odchudzić. Chociaż to już czysta ciekawość, w sumie raczej nie warto tracić czasu na dalszą zabawę z tym nożem.
Otchłań czeka

Offline Kam6

  • Opinii: (17)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 662
  • Płeć: Kobieta
Odp: Masazumi Carbon Swedish Steel 210mm - Recenzja
« Odpowiedź #6 dnia: 15-10-2014, 15:15:51 »
Fakt, nie warto. Dla mnie nóż powinien być gotowy do pracy zaraz po wyjęciu z pudełka, a nie po kilku godzinach pracy przy nim...

Żeby nie było, że ten nóż nie kroi. Kroi, tylko nie tak jak trzeba.
Przed momentem nagrałam szybki filmik, żeby pokazać Wam różnicę w krojeniu między Masazumi, a 2x tańszym Shigeki Tanaka z VG-10.
Na szybko, bez obróbki, gorszej jakości, bez muzyki, krojenie dającej po nosie cebuli.
Co Wy na to?


Offline baw

  • Szef działu
  • Opinii: (33)
  • *
  • Wiadomości: 3555
  • Troskliwy Miś
Odp: Masazumi Carbon Swedish Steel 210mm - Recenzja
« Odpowiedź #7 dnia: 15-10-2014, 15:19:47 »
A my na to, ze film jest prywatny  :D
Otchłań czeka

Offline Kam6

  • Opinii: (17)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 662
  • Płeć: Kobieta
Odp: Masazumi Carbon Swedish Steel 210mm - Recenzja
« Odpowiedź #8 dnia: 15-10-2014, 15:48:45 »
A my na to, ze film jest prywatny  :D
Teraz?

Offline baw

  • Szef działu
  • Opinii: (33)
  • *
  • Wiadomości: 3555
  • Troskliwy Miś
Odp: Masazumi Carbon Swedish Steel 210mm - Recenzja
« Odpowiedź #9 dnia: 15-10-2014, 16:11:27 »
Poza geometrią to dla mnie tam jest też coś nie tak z tą KT. Powiedz w ogóle jak KT wygląda teraz? Dalej miliard kątów na całej długości?
Otchłań czeka

Offline Kam6

  • Opinii: (17)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 662
  • Płeć: Kobieta
Odp: Masazumi Carbon Swedish Steel 210mm - Recenzja
« Odpowiedź #10 dnia: 15-10-2014, 17:38:17 »
Fale dunaju choć mniejsze niż miał Jucho.

Online sawim

  • Pauper Comiliton
  • Szef działu
  • Opinii: (91)
  • *
  • Wiadomości: 2977
  • Non nobis, non nobis ...
Odp: Masazumi Carbon Swedish Steel 210mm - Recenzja
« Odpowiedź #11 dnia: 07-11-2014, 10:26:12 »

Dopiero teraz przeczytałem recenzję Moniki, i obejrzałem zdjęcia... Profil ostrza - do kotła, reaktywność stali - do kotła, rdza wgłębna/kratery... to już nawet bez komentarza - jakiś dramat... Co kosztuje taki kozik? Jeśli więcej niż 50 zł to zdecydowanie lepiej kupić Victorinoxa  :winky:
Gdzieś, znacznie poniżej IX kręgu piekieł jest specjalne  miejsce dla osobników mówiących pieniążki, schizofremia i bynajmniej.