Autor Wątek: 7my Szczur  (Przeczytany 3617 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline bionick

  • Opinii: (1)
  • Użytkownik knives.pl
  • **
  • Wiadomości: 126
  • Płeć: Mężczyzna
7my Szczur
« dnia: 12-04-2006, 12:27:35 »
Mam go od grudnia. Toche sie z nim szwendalem, ale lepszy test dopiero nadejdzie (Bieszczady na przelomie kwietna/maja). Moze wtedy pokaze w pelni, na co go stac.
A teraz z grubsza wrazenia z pierwszego (i najwazniejszego) kontaktu. Ino bez zdjec. Jak ogol bedzie krzyczal, to dosle :rolleyes: :

Jakiś czas temu stałem się posiadaczem RAT-7 z D2. Co prawda zakupiony na Allegro, ale NIB, wiec cieszyłem, jakbym go kupił własnoręcznie za Wodą. Niestety brak czasu i urlopu uniemożliwiły porządne przetestowanie go na jakimś wyjeździe. Finalnie wziąłem autko i przejechałem się w najbliższe krzaki przetestować nożyk. Wrażenia niestety nie były najlepsze. Ale od początku:
1. Estetyka: oceniając go po zdjęciach z netu raz miałem max pozytywne odczucia, raz max negatywne. Ale finalnie się zdecydowałem i po otwarciu pudelka nie zawiodłem się. Nóż w całości jest szary, oprócz srebrnych: śrubek (nitów) na rękojeści, logo na ostrzu i krawędzi ostrza. Na rękojeści nieregularnie szary przechodzi w grafitowy. Całość daje wrażenie niezłego mocarza, z odległości kilku kroków budzącego zachwyt w oczach właściciela i niebezpieczne zwężenie tychże u innych podziwiaczy. Chwyt w łapkę i... o ... mać! Waży trochę i niech mnie szlag - jest nieznacznie cięższy na rękojeść. Wrażenia organoleptyczne najlepiej wyraziła moja Żona: "Z czego ta rękojeść? Z kamienia?" Rzeczywiście - ciężkawa i twarda jak kamień w uchwycie przypomina raczej płytkę z terakoty niż cos na bazie tkaniny i żywicy. Niestety przyglądanie się cacku z bliska zbliża moja szczenę trochę ku ziemi. Ostrze, jak w każdym "kuchenniaku" powinno być proste. Tu niestety nie jest - po przyłożeniu ostrza do blatu biurka pomiędzy nimi wyraźnie widać szczelinę na kształt niewielkiego recurve. Dokładniejsze oględziny i znamy już przyczynę - szlif krawędzi ostrza wyprowadzał chyba uwalony majster rodem z PRLu i to tuz pod koniec 3-ciej zmiany! Dodatkowo jest on tak nierówny, ze praktycznie można zaliczyć go do klasy chisel. Delikatny przejazd palcami po krawędzi i zgroza - drut jak drut! Nóż jest może i ostry (nie goli, ale to nie ta klasa, wiec się nie czepiam), ale nie wiadomo w sumie od czego i na jak długo. Oględziny rękojeści tez uwidoczniły mankamenty: na wysokość micarta nie jest idealnie spasowana ze stalą rękojeści. Niby nic - bo to różnice rzędu 0,5mm, ale zawsze to miejsca, w których zbierał się będzie brud i potrzeba będzie szczotkowania do jego usunięcia.
Do estetyki pochwy przyczepić się nie mogę - jak na pokrowiec z Cordury ma to, co trzeba i wygląda OK, przynajmniej na razie. Jest gustownie czarna, w środku ma wkładkę z plastiku (nie wiem dokładnie co to), a paracordu dali tyle, ze od biedy można się i na nim powiesić  ;-)
2. Funkcjonalność: Mimo wagi nóż leży w nieuzbrojonej łapce dobrze. Nie powiem, ze się klei, ale jest wygodnie. Niestety mam dłonie rozmiaru M (8/18,5 wg rybakowej miarki), dodatkowo o palcach równych długości śródręcza i po uzbrojeniu rąsi w zwykle rowerówki (bez żelu, sama szmatka) trzymanie noża z wygodnego zmienia się dla mnie w dyskusyjne. Będę musiał dopracować rękojeść papierem pod siebie. Mimo drutu na ostrzu struganie gałązek i ich zaostrzanie idzie szybko i sprawnie, nacinanie kiełbaski i przekrajanie buły na pół też. Na przerwę nie chowałem go w pochwę, tylko z lekkiego rzutu wbiłem w pniak. Zapomniałem o wadze noża i wyciągniecie wbitego na ok. 3cm ostrza zajęło mi chwilkę. Co mnie ucieszyło po wyciągnięciu to nie zmieniony stan powłoki - spodziewałem się lekkich rysek. Wziąłem się za ulubione testy większości, czyli rabanie  :rolleyes: I tu przykra niespodzianka - 3cm średnicy gałązkę musiałem brać na dwa razy! Wyciągnąłem Triangla i po 15min walki pozbyłem się drutu - D2 jednak jest toporna, jeśli idzie o ostrzenie. Po podostrzeniu sytuacja poprawiła się niewiele. Spróbowałem z kawałkiem podsuszonego, ale i podpruchniałego pnia. Wybrałem ładny kancik do przywalenia i srrruu... Zgrzałem się, ale za daleko nie doszedłem. Podobne wyniki miałem z grubszymi gałęziami. Po prostu nóż do tego nadaje się średnio. Raz, ze jest za krotki, dwa, ze cięższy na rękojeść, nie na ostrze, trzy, ze na razie przypomina naostrzony łom, a nie nóż. Owszem, w gardłowej sytuacji poradzi sobie, ale czysta przyjemnością to nie będzie. Bezproblemowo poradzi sobie z jednorazowym rąbnięciem czegoś na pniaku (kość, sznur, cieńsza gałąź), ale do cięższych prac tego typu polecałbym jednak cos innego. Oglądnąłem ostrze - rys na powłoce brak, ale za to uświniła się próchnem i czyms zielonym. Przylepiło się jak zaschnięte ptasie gówno do karoserii i nie schodzi nawet paznokciem. Zawsze jakaś odmiana :) Glass breaker przetestowałem na wyschniętym, twardym drewnie. Wchodził po micarte jak w masło, a rękojeść dzięki wyprofilowaniu siedziała stabilnie w dłoni. Tak sobie tylko pomyślałem, ze w czachę tym raczej zaliczyć bym nie chciał...
Pochwa sprawuje się nieźle. Nie wiem, czemu co niektórzy do niej się przyczepiali. Nie jest to kydeksowy high-tech, ale miewałem pochwy dużo gorsze, wiec ta uważam za przyzwoita. Zapięty nóż w niej nie lata, można go nosić w pozycji, jakiej się chce, jedyny zgrzyt to taki, ze początkowo przy szybkim wkładaniu noża do pochwy można go sobie przyblokować w tym plastiku, ale króciutki trening i problemik znika. I tradycyjne zapięcie przy rękojeści tez nie razi - to nóż do lasu, na obóz, do pracy - tam rzadko kiedy napadną mnie z zaskoczenia śledzie czy szpilki, nie będę się często bronił przed skaczącą mi do oczu znienacka kłodą drzewa lub wyskakującym z krzaków zającem - nie musze mieć jakiegoś systemu umożliwiającego błyskawiczne dobycie noża. Tak wiec to, co jest, uważam za wystarczające.
3. Ogólnie: Estetycznie mogłoby być nieznacznie lepiej (z 4 na 5), szczególnie z profilowaniem ostrza (3-), które przynajmniej w moim egzemplarzu wyprowadzone jest tragicznie. Z czystym sumieniem i świętym spokojem mogę polecić Szczur'a 7 na dobrego kompana do lasu, na biwak, czy jakąś twardsza wycieczkę. Poradzi sobie tez w kuchni, ale raczej jako tasak do podziału połówki łosia, czy dziczyzny, przepołowienia bulki tudzież rozkrajania i karbowania kiełbaski, ale fikuśniejsze prace będzie omijał już z daleka, a o krojeniu serka i pomidorka na plasterki wspominał nawet nie będzie (no, chyba ze przekroić wspomniany plasterek na pól. :wink: ). To dobry nóż do lekkich prac obozowych. Nie do filetowania. I nie należy o tym zapominać.
Ja osobiście stwierdziłem, ze mój Szczur potrzebuje kilka dni ostrzenia i przeprofilowywania na Trianglu (nie mam niestety diamentów :cry: ), żeby podpadał pod moja definicje noża. Wtedy przetestuje go jeszcze raz i ewentualnie dopisze, co i jak.

Offline rybak

  • fiddler on the roof
  • rybak
  • Opinii: (52)
  • *
  • Wiadomości: 21482
  • Płeć: Mężczyzna
  • sapere aude
    • Ostre miejsce w sieci
Odp: 7my Szczur
« Odpowiedź #1 dnia: 12-04-2006, 16:57:04 »
Ja osobiście stwierdziłem, ze mój Szczur potrzebuje kilka dni ostrzenia i przeprofilowywania na Trianglu (nie mam niestety diamentów :cry: ), żeby podpadał pod moja definicje noża. Wtedy przetestuje go jeszcze raz i ewentualnie dopisze, co i jak.

Lanskiego z diamentem sobie kup za pare dolcow. Tylko bedziesz musial klinge na raty robic.
Troche upierdliwe, ale da sie - i na pewno potrwa mniej, nizbys sie na trianglu zna zwyklych pretach meczyl.

Albo po prostu jakiego EZE-Lapa, albo DMT (tylko coarse), oprzyj o prety triangla i bedziesz miasz diamond triangle dla ubogich, taki jak sobei kiedys zrobilem dawno.
Jakigoś mje Ponie Buoze stwuozył, takigo mje mos... ن

Offline alx

  • Alek
  • Opinii: (2)
  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 40
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: 7my Szczur
« Odpowiedź #2 dnia: 12-04-2006, 19:15:37 »
Popieram Rybaka
Swojego Rat-a 7 na diamentach tri-angla cały dzień piłowałem (fakt że był nieszczęsliwie skopany w fabryce)
na brązowych prętach umrzesz stary - to jednak kawał grubej i wysoko zahartowanej D2

Offline bionick

  • Opinii: (1)
  • Użytkownik knives.pl
  • **
  • Wiadomości: 126
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: 7my Szczur
« Odpowiedź #3 dnia: 13-04-2006, 11:12:38 »
Eee! Problem skopanego szlifu sie rozwiazal szybko - w cenie najtanszych diamentow wysylam nozyk do jednego pana i wraca cacy. To co sie bede meczyl? ;) A diamenty moze sobie kupie w pozniejszym terminie. Teraz mi sie nie spieszy...

Offline Heimdall

  • Moderator
  • Opinii: (67)
  • *
  • Wiadomości: 2275
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: 7my Szczur
« Odpowiedź #4 dnia: 13-04-2006, 12:30:22 »
- po przyłożeniu ostrza do blatu biurka pomiędzy nimi wyraźnie widać szczelinę na kształt niewielkiego recurve. Dokładniejsze oględziny i znamy już przyczynę - szlif krawędzi ostrza wyprowadzał chyba uwalony majster rodem z PRLu i to tuz pod koniec 3-ciej zmiany!

Ehh, lekki recurve to bolączka wielu noży. Najczęściej jednak jego przyczyną jest tylko nieco odstające zakończenie krawędzi przy choil'u i wystarczy ten pipek zeszlifować. Lekki "recurve" pod koniec krawędzi zdarzył mi się nawet w Mili i Fallknivenach, był nawet w Nimravusie, choć dosłownie na odcinku około 3-4mm.

Pozdrawiam
Heimdall
Wracam online, stopniowo będę odpisywał na zaległe wiadomości, wybaczcie brak kontaktu.

Offline rybak

  • fiddler on the roof
  • rybak
  • Opinii: (52)
  • *
  • Wiadomości: 21482
  • Płeć: Mężczyzna
  • sapere aude
    • Ostre miejsce w sieci
Odp: 7my Szczur
« Odpowiedź #5 dnia: 14-04-2006, 14:36:31 »
JS to jest zawsze rozwiazanie, w dodatku faktycznie tanie ;)

Ale nie, jak masz do przeszlifowania wiecej nozy, wtedy nawet diamenty trianglowe moga wyjsc taniej ;)
Jakigoś mje Ponie Buoze stwuozył, takigo mje mos... ن

Offline kozi

  • Opinii: (4)
  • Użytkownik knives.pl
  • ***
  • Wiadomości: 250
Odp: 7my Szczur
« Odpowiedź #6 dnia: 14-04-2006, 15:18:15 »
a mój był całkiem dobry, i rąbie też nie najgorzej [jak na swoją klasę] i ząbek czosnku nim bez żadnego problemu pokroiłem  :P

jedyne do czego bym się przyczepiał to szlufka przytrzymująca w pochwie - obawiam się, że mogę ją nadciać przy wkladaniu/wyciąganiu noza


[coś słyszałem o felernej partii ratów przecenionej, którą niektóre sklepy sprzedawały jako dobrą ... prawda to?]
"Był długi i lśniący. Wyglądał jak coś stworzonego przez któregoś z geniuszy metalurgii - jednego z tych małych facetów z Zen, którzy pracują tylko o brzasku i potrafią skuć dwie płytki złożonej stali w coś, co ma ostrze skalpela i siłę uderzenia opętanego seksem nosorożca na prochach..."

Offline wysz

  • włóczykij
  • Opinii: (9)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 2235
  • Płeć: Mężczyzna
  • zielony zmrol
    • Pieczenie w Dupie
Odp: 7my Szczur
« Odpowiedź #7 dnia: 14-04-2006, 15:55:48 »
Z tego co wiem, to nie było jakieś felernej, przecenionej partii. :)

Chodzi raczej o to, że  Ontario lekce sobie waży kontrolę jakości - delikatnie mówiąc. Wszystkie noże ostrzone są ręcznie, i pomimo wielokrotnych interwencji Randalla i Perrina co jakis czas wypuszczane są z fabryki noże tak asymetryczne, że szlag może człowieka trafić. I w dodatku przełażą przez kontrolę producenta i dealerów, nie wiedzieć czemu. Nie jest tego dużo, ale zdarza się niestety trochę zbyt często. Może pracuje tam Pan Kazio, syn-szefa-nie-do-wyjebania-z-roboty? A potem takie kwiatki idą w świat. Zwłaszcza jesli wysyłka jest ze sklepu internetowego a nóż ma pojechać do któregos z krajów zwijających się, jak choćby nasza biedna RP.
RAT Team osobiście obiecuje w takich wypadkach wymianę noża "no question asked" i opierdzielenie winnych w Ontario. I dotrzymują słowa. Czasem nawet do przeprosin dorzucą jakiegoś gratisa,  ale nie każdemu chce się przeca wysyłać nóż za ocean i czekać cholera wie ile. Dlatego najlepiej kupować nóż który możemy obejrzeć w łapach, albo skorzystać ze sprawdzonych sprzedawców zaprzyjaźnionych z RATami - np. Marbles (DLT trading) czy inny Cumberland.

I wtedy nie ma boja, że cuś będzie nie tak.

Offline KrzysT

  • weirdo
  • Opinii: (14)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 643
  • Płeć: Mężczyzna
  • weirdo
Odp: 7my Szczur
« Odpowiedź #8 dnia: 15-04-2006, 18:10:27 »
Dlatego najlepiej kupować nóż który możemy obejrzeć w łapach, albo skorzystać ze sprawdzonych sprzedawców zaprzyjaźnionych z RATami - np. Marbles (DLT trading) czy inny Cumberland.

I wtedy nie ma boja, że cuś będzie nie tak.

Khem - tu ostrzegałka - ja kupowałem w Marblesach i mój TAK jest krzywy jak się patrzy ;)
No, chyba, że mógłby być bardziej, a to tylko ja mam wyobraźnię ograniczoną :P

Offline wysz

  • włóczykij
  • Opinii: (9)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 2235
  • Płeć: Mężczyzna
  • zielony zmrol
    • Pieczenie w Dupie
Odp: 7my Szczur
« Odpowiedź #9 dnia: 15-04-2006, 18:24:57 »
Ooo - u nich tyż? Żle się dzieje w państwie duńskim...