Autor Wątek: Jak NIE należy robić noży - część III z III  (Przeczytany 3821 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline bataki

  • Opinii: (90)
  • Użytkownik knives.pl
  • ***
  • Wiadomości: 307
  • Płeć: Mężczyzna
    • www.genshin.pl
Jak NIE należy robić noży - część III z III
« dnia: 22-02-2005, 01:01:24 »
SZLIFOWANIE

Co teraz? Trzeba nasz surowy produkt wyszlifować i naostrzyć. Znany nam już z pierwszej części opowieści Pan X (czyli frezer) na naszą prośbę poleca nam swojego znajomego szlifierza. Ponieważ  warsztat Pana Szlifierza jest daleko i zupełnie jest nam do niego nie po drodzę prosimy Pana X, który i tak jeździ do niego przynajmniej raz w tygodniu, żeby przy okazji zawiózł Red Bereta gdzie trzeba. Już w tym momencie mamy poważne i jak się niedługo okaże słuszne wątpliwości czy aby nie powinniśmy wyszlifować tego noża sami. Ale nie – jak profesjonalizm to profesjonalizm do końca. Przecież postanowiliśmy PRZEĆWICZYĆ PRAKTYCZNIE całą drogę produkcji noża przy pomocy maszyn i fachowców. Ćwiczymy więc dalej....

Próbujemy dogadać się co do kosztów szlifowania – w odpowiedzi słyszymy, że powinny być banalne... Nie możemy telefonicznie wydusić ze szlifierza konkretów ale słyszymy uspokajające – na pewno będzie Pan (czyli my) zadowolony, koszty są pomijalne.  Wierzymy, bo przecież sami możemy to zrobić – a co dopiero FACHOWIEC! Ponieważ jesteśmy już tym wszystkim zmęczeni przyjmujemy to stwierdzenie za dobrą monetę. Stanowczo nie wierzymy w prawo serii, fatum i inne podobne bzdury i zabobony. Szlifowanie to banał – sami przecież mogliśmy to zrobić śpiewająco!

Po tygodniu noż wraca nieskończony a na dodatek z koszmarną szramą - oczywiście na klindze a nie na przykład na tangu bo panu szlifierzowi “coś się tam omsknęło”. Czujecie, że zaraz poleje się czyjaś krew a od ilości ciemnych plam przed oczami robi się wam słabo. Jak to - po tylu cierpieniach, przeszkodach, wypadkach i przypadkach już na samym końcu DROGI  - takie coś!?!? NIE, NIE NIE.....

Ale jako człowiek zahartowany w wielu rynkowych bojach prędko się opanowujecie. Trzeba jakoś z tego wyjść, ponegocjować, może jakieś odszkodowanie za zniszczony nóż? I co się okazuje - nasz Pan X (frezer), który pośredniczył w całej tej operacji w ogóle nie staje po naszej stronie!!! Mówi spokojnie, że zapłacił już szlifierzowi (de facto za ZNISZCZENIE NOŻA I NIESKOŃCZENIE ROBOTY) 150 zł!!!!! Absurdalnośc sytuacji i jego paranoiczna argumentacja wywołuje w Nas głębokie załamanie psychiczne objawiające się totalnym uspokojeniem i odwołaniem się do ćwiczonych latami dalekowschodnich sztuk walki. Wspomnienie cięć kataną i radość jaką wywołuje świst rozcinanego ostrzem powietrza przywraca równowagę psychiczną (tym z Was, którzy mi jeszcze nie wierzą proponuję ponowne obejrzenie dwóch filmów - “Hero” i “Ostatni samuraj”). Sprawa jest już w tej chwili HONOROWA, a nie ma nic gorszego dla samuraja niż utrata twarzy. Popełnilismy przecież poważny błąd po raz drugi nie ustalając wcześniej ceny i zakresu wykonywanej usługi. Tak naprawdę powinniśmy po prostu paskudnie przekląć, zwymyślać wszystkich obecnych od najgorszych i zwyczajnie wyjść zostawiając wyrób nożopodobny tam gdzie jest jego miejsce...

Ale co z honorem samuraja? Nie można tak postąpić – wszelkie próby wytłumaczenia Panu X – czyli Pośrednikowi, że to nie my powinniśmy płacić szlifierzowi tylko on nam za zniszczony nóż (który kosztował nas już naprawdę kupę kasy) nie trafiają Panu X do przekonania. Ponieważ sytuacje absurdalne sa groźne dla zdrowia psychicznego decydujemy się zapłacić i wyjść. Honor został uratowany, w portfelu pusto ale wszyscy przeżyli. W końcu przeciwności losu są po to, żebyśmy się doskonalili wewnętrznie.... Co też skwapliwie czynimy!

No dobrze i co teraz? Co z tym szajsem zrobić? Po godzinie naprawdę spokojnych rozmyślań (pamiętajcie o katanie i potędze wyobraźni) wpadamy na naprawdę dobry pomysł! Jest ktoś kto jeszcze może uratować sytuację – i nóż. Jakiś czas temu kupiliśmy na Allegro dwa noże custom od, jak się szybko okazało, wspaniałego człowieka z Katowic. Jeden telefon i szybka jego decyzja – przysyłaj to nieszczęście, zobaczymy co da się zrobić. Ten człowiek to znany Wam zapewne Cromcruah – wyszlifował (już w stanie zahartowanym), wypiaskował powierzchnię klingi i dorobił rękojeść. Red Beret wygląda teraz wspaniale – takie jest moje zdanie bo to mój nóż... Ale tak naprawdę bardzo się podoba wszystkim tym, którzy mieli okazję poznać go organoleptycznie :-). Crom go dodatkowo wyważył (o czym ja po prostu zapomniałem – a okładziny rękojeści też przecież mają swoją masę...) i nóż wrócił do mnie - i cieszy mnie bardzo...

Czy już teraz wiecie dlaczego nie podawałem nazw warsztatów?

Wnioski końcowe:

1.Nie można polegać na fachowcach – jak się człowiek sam dobrze nie zna na tym co planuje zrobić to wpada w pułapki.
2.Z pierwotnego planu wcale się nie wycofuję. W końcu jestem managerem i będę dobierał właściwych ludzi do wykonywania wyznaczonych zadań i wiem, że oni gdzieś są a ja tylko musze ich znaleźć. Optymalizacja kosztów polega też na znalezieniu właściwych ludzi.....
3.W końcu przecież są firmy zawodowo zajmujące się MASZYNOWĄ  produkcja noży i te noże mają rozsądne ceny a firmy na tym zarabiają bo przecież ISTNIEJĄ!

Kończąc, chcę przekonać niektórych z Was, być może wahających się czy nie pójść w moje ślady, że dla własnych potrzeb i naprawdę ogromnej przyjemności warto zrobić sobie nóż WŁASNORĘCZNIE! Motywy, które mną kierowały były inne i nadal uważam, że były i są uzasadnione, ale jeśli naprawdę nie macie sami warunków do zrobienia noża zamówcie i kupcie coś od nożorobów z sasiedztwa, niekoniecznie bliskiego. Zamawianie noża w warsztacie to pomyłka z niemal każdego punktu widzenia.

Zamówienie Customa robionego ręcznie oznacza, że bedzie lepiej, taniej, szybciej i bez niepotrzebnych stresów.....

Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło – jakiś czas temu Red Beret pojechał do Pitera i będzie miał piękną, kydeksową pochwę z teklokiem. Mówię Wam - to naprawdę kawał solidnego żelaza, chociaż rodził się w wielkich bólach....

Bataki

Offline G3d

  • Plugawy Poganin
  • Niezlot PGK 2019
  • Opinii: (39)
  • *
  • Wiadomości: 2042
  • Płeć: Mężczyzna
  • Człowiek Kydex
(Bez tematu)
« Odpowiedź #1 dnia: 22-02-2005, 01:38:47 »
Naprawde serdecznie wspolczuje nerwow..
Wlasnie dlatego wole wszystko robic samemu...
Zakonczenie szczesliwe, nauka napewno posluzy nie tylko tobie ale i innym osobom, ktorym nie chce sie zlapac pilnika :)
Oby nastepne byly okupione mniejszym kosztem :)
Metrotactics 2004
G3D - CUSTOM CNC GEAR na Facebooku

Offline Kotwic

  • Opinii: (37)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 1073
  • Płeć: Mężczyzna
(Bez tematu)
« Odpowiedź #2 dnia: 22-02-2005, 08:16:20 »
Bataki, napisałeś niezłą trylogię, potem i nerwami okupioną.   :p
Dobrze że zakończyła się pozytywnie.  Miejmy nadzieję że wyczerpałeś limit problemów  przypadający na tworzenie noża.
pozdr.
Pilnikami noże tworzę.

Dom już mam, synów też, drzew już posadziłem wiele. Pochłonęła mnie praca, wobec czego brak mi czasu na robienie noży, fotografowanie i wędkowanie.
8/20

Offline Liczmistrz

  • Nozownik Karateka
  • Opinii: (6)
  • Użytkownik knives.pl
  • ***
  • Wiadomości: 467
  • Płeć: Mężczyzna
  • Twoj Stary!
    • Warszawski Klub Kyokushin Karate
(Bez tematu)
« Odpowiedź #3 dnia: 22-02-2005, 10:04:47 »
Im wiecej problemow podczas procesu tworzenia tym wieksza radosc z zakonczonej sukcesem pracy ;)
Wszystko dobre co sie dobrze konczy :D
KFP - Knives For Pleasure ;-)
GuldanoGeocamo & Stary Szczepana Fan :D
9/23

Offline melonmelon

  • Opinii: (154)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 5858
  • Płeć: Mężczyzna
    • moje narządy :)
(Bez tematu)
« Odpowiedź #4 dnia: 22-02-2005, 20:44:35 »
kurna menager
a w życiu codziennym dajemy się robić jak dzieci:
rysunek był?? (porządny i jednoznaczny)
umowa cywilnoprawna z wykonawcą?? (osobista rozmowa)
termin ustalono??
cenę ustalono?? (niech mi nikt nie mówi że się nie da, to jakby malarz pokojowy mówił ze nie wie ile za pokój,ale będzie oki)

wniosek
bardzo często w robocie debeściak nieziemski (znam z autopsji)
a jak coś dla siebie nie przez irmę to tak zyci nadstawiamy, ze trudno nas nie wydymać (po prostu sam chłop kce)

pozdro
Nie ma mnie, w Łodzi siedzę.
Zapraszam na blog o obróbce cieplnej http://blog.melontools.com/obrobka_cieplna/

trochu stali na noże?
https://forum.knives.pl/index.php?topic=184641.

kluczyki robię, gitarki, mogę skrzypce

DORADZTWO W ZAGADNIENIACH OBRÓBKI CIEPLNEJ STALI I NIE TYLKO

Offline bataki

  • Opinii: (90)
  • Użytkownik knives.pl
  • ***
  • Wiadomości: 307
  • Płeć: Mężczyzna
    • www.genshin.pl
(Bez tematu)
« Odpowiedź #5 dnia: 23-02-2005, 00:13:01 »
Co racja to racja.....

Często jak się wychylam poza obszar spraw na których się znam to tak to wygląda.....

Z zasady ufam ludziom......

Następnym razem bedzie lepiej......

Naprawdę uczę się na błędach!

Dodajesz mi otuchy.

Naprawdę nie ma w tym ani odrobiny złośliwości - żeby wszystko było jasne.

Ale sprawa jest skomplikowana - Hartownika nadal lubię i szanuję, naprawdę.

Teraz robię kopię Green Bereta i na pewno nie popełnię tych samych błędów, OBIECUJĘ!

Relacja w marcu.

Pozdrawiam

Bataki

Offline bataki

  • Opinii: (90)
  • Użytkownik knives.pl
  • ***
  • Wiadomości: 307
  • Płeć: Mężczyzna
    • www.genshin.pl
(Bez tematu)
« Odpowiedź #6 dnia: 23-02-2005, 00:19:14 »
melonmelon,

ale nie zapominaj o katanie!

Jest taki moment, że wszystko inne nie ma znaczenia.....

Dobrze wykonane cięcie. A przynajmniej wykonane lepiej niż ostatnio.

Czujesz?

B.

Offline cromcruah

  • knifemaker
  • Opinii: (7)
  • *
  • Wiadomości: 955
  • operator mopa
    • crom knives
(Bez tematu)
« Odpowiedź #7 dnia: 25-02-2005, 22:15:25 »
Bataki prosił zebym napisał cos na temat jego Red Bereta, a własciwie mojej ingerencji w jego powstanie.
 
 
Tytuł tego artykułu brzmi "jak nie robic.....", wiec nie pozostaje mi nic innego aby konsekwentnie temat potraktować.
 
Zasadniczo, to ostrze które dostałem do dopieszczenia było w 90% gotowe a moja rola polegała na kosmetyce.  
i tu sie zaczęły schody. Ostrze było po hartowaniu i jego powierzchnia raczej nie przypominała czystego metalu. Niechcąc szlifowac twardego metalu z nagaru wpadłem na pomysł zeby wypiaskowac goscia zanim zabiore sie za kolejne etapy. Pojechałem w tym celu do znajomego fachowca i zostawiłem mu obiekt po raz pierwszy i nie ostatni jak sie pózniej okazało. Na drugi dzien odebrałem. Nagar co prawda znikł, ale okazało sie ze szlifowanko i tak mnie czeka. Na ostrzu było paskudne "znamie" po pracy frezadki. Nijak nie do zaakceptowania, a maskowanie za pomocą gumy do żucia i farby srebrzanki było efektowne ale nietrwałe.
Co zrobić, szlifierka i pilniki z papieru sciernego, no i jazda. w tym momencie powinienem zrobic off pt.: "jak nie wymieniać tarczy w kątówce" ale to raczej temat na inną opowieść.
 
No nic, ostrze PRAWIE udało sie pozbawić frezerskiego znamienia, wiec kolej na dziurki. Coby okładziny zamocować.  
Jako posiadacz  wiertarki kolumnowej, wierteł wszelakiej konstrukcji i pochodzenia zabieram sie ro roboty i klne jak stado szewców. O ile dziurka na końcu rekojesci poszła jak masło/  nóż czesciowo odpuszczony/, to im bliżej ostrza tym ciemniej przed oczyma i wieksza piana na pysku. Jakoś jednak udało sie zrobić upragnione dziurki Fi 6. Tyle tylko ze ja stary osioł zapiołem wiertło Fi5. Poprawiam. Ale w sumie okazało sie ze niepotrzebnie, bo pod koniec roboty kiedy mocowałem okładziny, okazało sie ze sruby które chciałem zastosowac nie nadają się. Ale otem potem.
 
Teraz kolej na okładziny. Robota spokojna i dostarczająca tematu na następny off pt.: "dlaczego nie należy tekstolitu kłaść na okapie rozgrzanej kużni". Ale nic to. Po zrobieniu nastepnych, jeszcze fajniejszych okładzin mozna je montowac przed finałolwym piaskowaniem. Jak juz pisałem, sruby które załatwiłem nie nadają sie. Co zrobić? Montuje okładziny za pomocą stosowanych w rowerach srubek do tarcz. Efekt całkiem całkiem tylko że trza wiercic po raz trzeci. Dotychczasowe otwory, mimo usilnego wpatrywania sie w nie, nie miały zamiaru zmienic rozmiaru na Fi8. Więc wiertarka i heja. Zacząłem nawet to lubić.
 
Wreszcie okładziny sa na swoim miejscu, mocno zamontowane wiec trza rozkrecic i do piaskowania. Jade do fachowca. Po droze zbieram materiały do eseju pt.: "jak sie nie rozmawia z konduktorem".
Na drugi dzien Red Beret jest wypiaskowany, skręcony i.... nienaostrzony. Detal. Betka. Drobiażdzek.  
Zjechał mi kamień. Rysa na piaskowaniu w sumie nie przeszkadza, ba, jakby sie dłuzej przyjżeć to nawet mozna na siłe wmówić sobie, że to ornament. Na wszelki wypadek nie przyglądam sie, tylko jade do znajomego piaskarza. A w oczach mam obłed i żądze mordu. Konduktor nie podchodzi. Piaskowanko na poczekaniu i do warsztatu. Gotowy.
 
 
Jak nie robić noża?  
 
nie jarać przed robotą.
 
dziękuje za uwage, Cromcruach
_________________________________________________
cromcruah - apostoł
omnia mea mecum porto
http://crom.glt.pl

Offline Guldan

  • knifemaker
  • Opinii: (16)
  • *
  • Wiadomości: 5873
  • Płeć: Mężczyzna
  • wykwalifikowany pierdolec
(Bez tematu)
« Odpowiedź #8 dnia: 26-02-2005, 09:42:51 »
nie jarac, nie jarac.

kurwa, do maszyn na trzezwo! jakies minimum bhp trzeba zachowac.

to ja jeszcze moze maly off odnosnie postu croma.
jak wymieniacie tarcze w gumowce to odlaczajcie ja od pradu! bo glupio pourywac se wszystkie palce podczas zmiany tarczy...

Offline wojtekn

  • knifemaker
  • Opinii: (57)
  • *
  • Wiadomości: 3569
  • ciulkwens zmienilem nicka
    • NIE ROBIE NOZY NA ZAMOWIENIE
(Bez tematu)
« Odpowiedź #9 dnia: 26-02-2005, 11:03:42 »
nie, nie odlaczamy
NIE ROBIE NOZY NA ZAMÓWIENIE
koń roboczy nie musi być uwalony gównem po samą grzywę, żeby był roboczy[pecado]
Nie każdy chce żeby jego wiedza (i niektóre kruczki podnoszące jakość i estetykę) wyszła, że tak napiszę - na jaw!

Offline qkiel

  • defetyszytystyczny rzepa imitator
  • Opinii: (26)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 3330
  • Płeć: Mężczyzna
  • awatar "Blue Vampire" by Adam Rakowski
(Bez tematu)
« Odpowiedź #10 dnia: 26-02-2005, 16:18:57 »
sztuka w tym zeby zmienic tarcze we wciaz chodzacej gumowce
ciulkwens nakreci filmik instruktarzowy ;)
"A mądrość zawsze oznacza brak pewności czegokolwiek. Poza tym może, że niczego się nie wie." Jacek Sobota "Głos Boga" str. 132
Wiedza jest jak spirytus, tylko tęgiej głowie sluży.
Czas to Szczescie.

Offline G3d

  • Plugawy Poganin
  • Niezlot PGK 2019
  • Opinii: (39)
  • *
  • Wiadomości: 2042
  • Płeć: Mężczyzna
  • Człowiek Kydex
(Bez tematu)
« Odpowiedź #11 dnia: 26-02-2005, 16:26:07 »
Bierzcie gumowe do knajpy: bedziemy cwiczyc !
Metrotactics 2004
G3D - CUSTOM CNC GEAR na Facebooku