Autor Wątek: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)  (Przeczytany 10065 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Vercengetoryx

  • Quant4life
  • sheathmakers
  • Opinii: (87)
  • *****
  • Wiadomości: 6726
  • Płeć: Mężczyzna
Witamy
   Po krótce, nie jest to recenzja w zwyczajowym rozumieniu tego terminu, ale raczej radosna wariacja na temat. Nie znajdziecie tu informacji jaką ilość tektórowych pudeł, które należy przerobić na konfetti by ostrość spadła o 1,6 %. Co prawda, by nie zaserwować Wam strumienia świadomości, postarałem się o odrobinkę technikaliów. Niemniej, nie jest to opis noża jako aluminium, stali, śrub, smaru, podkładek, lecz raczej wrażenia jakie robi, klimatu jaki posiada i relacji w jaką można z Nim wejść. Smacznego  :-)

   Część Ilony

   Dziś postaram się odpowiedzieć na odwieczne pytanie trapiące bynajmniej nie ludzkość a jedynie mnie od kilku tygodni.
Dlaczego powstał i czym jest Kershaw Boa?
- Nożem!
Krzyczy potargany mężczyzna bez polotu.
Chwilę po nim głos zabiera spod byka patrzący komandos.
-Toż z niego urodzony zabijaka!
- Jest czymś pomiędzy zwietrzałym szalem a pępowiną!
Dobiega skądkolwiek uwaga niezrównoważonego żartownisia.
Niestety żadna z odpowiedzi nie jest w pełni satysfakcjonująca, ale, jako że każdy z niepytanych panów miał trochę racji, wszystkim zostanie wręczona nieprzewidziana nagroda pocieszenia w postaci zestawu małego saksofonisty i zbitej doniczki.
   A teraz zapomnijmy o tym incydencie i porozmawiajmy o przedmiocie badań. Nasze pierwsze spotkanie nie było niczym szczególnym. Jak to przy każdym zakupie Verca wypadało się z nożem zapoznać i rzucić przelotne „no fajny”, co w wolnym tłumaczeniu znaczy „riki tiki zielone patyki”, czyli dokładnie nic. O ile jego ogólny wygląd nie przyciągnął mojej uwagi (gdyby w tamtym momencie łamiący tabu prezenter talk show poprosił mnie o zamknięcie oczu i dokładne opisanie Boa zapewne zaczęłabym się głupio tłumaczyć trudnym do zdefiniowania kształtem ostrza i niedookreśloną formą rękojeści, a następnie zaszyłabym się na siedemnaście minut w lesie po tak poniżającej klęsce w starciu z wyimaginowaną postacią) to flipper owszem, bo zabawa jest z nim przednia, jeden niewymagający ogromnego nakładu pracy ruch palca wskazującego i ostrze wyskakuje z impetem wypędzając z okolicznych drzew stado gawronów. Vercengetoryx (pożytek z tej ksywy taki, że „recenzja” jest dłuższa) wyszedł ze śmiałą propozycją, aby Boa pomieszkał sobie chwilkę u mnie. Pomyślałam, czemu nie, a nóż pewnego razu zgubię się w lesie a on pomoże mi zabić czas strugając patyki, po czym zostaniemy oddanymi przyjaciółmi. Niestety przez długi okres nie mieliśmy okazji wybrać się na spacer, bo Boa był zbyt zajęty leżeniem na biurku i nie komponowaniem się z kolorowym, fantazyjnym wystrojem pokoju. Żyliśmy więc sobie obok, względem siebie zupełnie nijak, ja i On, dziewczyna bez mimiki i niezłomny w swej bezczynności nóż. Do czasu gdy (budująca napięcie muzyka sugerująca, że za chwilę wydarzy się coś przełomowego dla całej opowieści) dokładnie mu się przyjrzałam i uznałam, że jest tak bardzo nie dla mnie, że aż pragnę go mieć przy sobie, aby móc konfrontować własną, posklejaną z żółto-purpurowego żwiru i chrapania łasicy rzeczywistość z jego zwartą formą czarnego, ciężkiego i ostrego narzędzia.
I nie żyliśmy długo i szczęśliwie, bo On niestety nie jest mój
   Boa zdaje się kontemplować sam siebie w ciemnym, osnutym mgłą tajemniczości kącie mojego biurka. Chwytam go ostrożnie z zachowaniem pełnej powagi i nadętą miną, wiedząc, że nie cierpi być podejmowanym jak średniej klasy klej do papieru. Bezpiecznik jest zasunięty, co odczytuję jako niechęć do jakichkolwiek kontaktów wymagających użycia ostrza. Uspokajam go mówiąc, że chodzi o zwykłą rozmowę. Nie wywołuje to w nim trudnego do opanowania ataku euforii połączonego ze ślinotokiem, ale też nie jest urażony i zniesmaczony jak któregoś popołudnia, gdy poprosiłam go o posiekanie cebuli. Widocznie ma silne poczucie własnej wartości i świadomość swojego przeznaczenia. Vercen twierdzi, że tym przeznaczeniem jest wbijanie go ludziom w czaszki, ale ja staram się odkryć jego drugą, bardziej romantyczną stronę. Dlatego wczorajszego ranka przywdziałam moją zwiewnę, białą suknię z okresu wiktoriańskiego po czym zaprosiłam Go na spacer po ogródku gdzie przysłużył się mi przy przycinaniu róż. Chyba uznał za zabawne wykonywanie przez kogoś tak groźnie wyglądającego i mrocznego jak on tak trywialnej i uroczej czynności, bo róże nie miały żadnych szans obrony czy ucieczki przed jego ostrzem, nawet gdyby nie były roślinami. Tak więc pomimo tego, że sprawia wrażenie noża myślącego o sobie w kategoriach nadnoża potrafi czasem wykazać odrobinę samo dystansu. Choć otworzenie nim danonka czy przebranie go w kubrak pluszowego maszynisty nie zaliczyłoby się w jego poczuciu do dobrego dowcipu i nie zaryzykuję tego uczynić, bo jak mają w zwyczaju mawiać włoscy ichtiolodzy „kto z noża żartuje ten dostaje dwóje”.
   Na początku musiałam się bardzo starać, aby zdobyć choć łyżkę jego zaufania i deko szacunku ze względu na pokłady uprzedzeń w stosunku do płci żeńskiej jakie w nim drzemały (mam nadzieję, że to fabryczny defekt, a nie wpływ Verca). Kobiety uważał za istoty mniej warte od zmechaconej rękawiczki utytłanej w barszczu i wierzące, że wszystko to, co dzieje się w „modzie na sukces” jest prawdziwe. Żeby wywrzeć na nim dobre wrażenie sprowadzałam do pokoju tony książek o skomplikowanie brzmiących tytułach nikomu prócz zapalonych tenisistów nieznanych rosyjskich i skandynawskich pisarzy. Albo niekoniecznie.    Fakt faktem po pewnym czasie zdołał zauważyć, że reprezentuję sobą coś więcej niż tylko fajne cycki i obgryzione paznokcie. Nagle zapałał do mnie sympatią i już nie robi min obrażonej surykatki podczas otwierania go dla samej frajdy używania flippera. A i ja go polubiłam, na tyle na ile dziewczyna może polubić kawałek stali i anodyzowanego aluminium, czyli bardzo. Jest dla mnie ideałem. Na tyle niewielki, aby kobieca dłoń wygodnie go trzymała i na tyle groźnie wyglądający abym mogła straszyć nim znajomych. Pożytku wielkiego z niego nie mam, nie rozczesze mi włosów, nie nakarmi psa, nie opracuje szczepionki przeciwko AIDS, nie obierze nawet jabłka, ale za to samo podziwianie go sprawia mi ogromną przyjemność porównywalną z tą, jaką miłośnicy uprawiania ogrodu odnajdują w mizianiu nożyc do przycinania żywopłotu.
   Grip nadal jest moim wiernym, wesołym kompanem, z którym można sobie pożartować przy otwieraniu paczki precelków, ale Boa jest nożem, którego pieści się w dłoniach ponurego, jesiennego wieczoru wizualizując rozkoszną scenę przebijania nim czaszki kierowcy autobusu, który z łaską i pogardliwym prychnięciem sprzedał nam bilet.

   Część Vercengetoryxa

   No to moja kolej. Boa to nóż nad którym nie myślałem, nie śniłem po nocach, nie rysowałem go na serwetkach, nie żył we mnie od zawsze. Nie wiem dlaczego, ale pewnego dnia, bez specjalnej przyczyny poczułem ogromną potrzebę posiadania Go, ot tak, nawet nie oglądałem wcześniej jakoś specjalnie jego zdjęć, nie czytałem recenzji, sowem NIC. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale mogę przybliżyć: to coś jak nagły atak ochoty na pizze, albo niczym nie powodowana potrzeba zjedzenia paczki m&m'sów. Zwyczajnie ten nóż spadł na mnie i kiedy przytrafiła się okazja zakupienia Go po bardzo korzystnych warunkach, nie mogłem odmówić. Co ciekawe wcześniej nie miałem Go w łapach, ale mam pełne zaufanie do noży, które projektuje Onion, więc specjalnie się nie martwilem kwestią ergonomii. Jakoś niedługo po tym jak go zamówiłem, miałem okazję pomacać Boa na zlocie. Łał.Ten nóż został stworzony po to bym mógł go trzymać. Niestety długo się nie pobawiłem, bo musiałem wcześniej zmykać do domku. Niewiele zapamiętałem z tamtego spotkania, On był jakiś taki nie-mój, ja nie-Jego, było ciemno, mgliście, alkoholowo.
   Jakiś czas minął. No i przyszła paczuszka. A to ci dopiero! Jakiś taki krępy, ubity, gęsty a smolisty. Dziwnie się go trzyma w dłoni, na razie zamkniętego. Zdaje się być niespokojnie ciężki. Przyjemnie chłodny, ciemny, ponury, taki wyczekujący, chyba nieco ospały, a jak się ma za chwilkę okazać, podstępny i zwodniczy. Łapię tak jak zwykłem łapać noże przed otwarciem. Odbezpieczam, kładę palec wskazujący na flipperze. Kocham te dwie, trzy sekundy niby zawahania przed pierwszym otwarciem nowego noża. No i chooooop. TRZASK!!! Brrrrr, ciarrrrki. Ależ On piękny! Zasadniczo nie sposób dobrze oddać słowani tak subiektywnych odczuć jakie wiązały się z pierwszym odpaleniem Boa. Niemniej...Ostrze jest jak dla mnie esencją wszystkiego co agresywne, brutalne, złe i zwyrodniałe. Wspaniale płynna linia, ślicznie wyprowadzony szlif, skromne, lecz poprowadzone po prawie całej długości klingi fałszywe ostrze oraz przerażające zębiska. Ten nóż aż wyrywa się by odebrać komuś życie, a przynajmniej dotkliwie okaleczyć.
   Rękojeść leży w dłoni cudownie, po raz kolejny nie zawiodłem się na zmyśle ergonomii Oniona. Delikatne wcięcie pod palec wskazujący, garda powstała z flippera, jakieś wgięcia, przegięcia, obłości a wszystko subtelne i przemyślane po stokroć. Nie istnieje sposób trzymania przy którym ten nóż nie leży dobrze. Komfort i bezpieczeństwo chwytu określił bym jako cholernie mocne z ambicjami na genialne. Całość jest pięknie spasowana, upchana, skondensowana, zwyczajnie Onion zrobił kawał dobrej roboty gospodarując przestrzeń tego noża. Gdy tak Go trzymam w dłoni to przychodzi mi pewna myśl “jeśli coś jest naprawdę zwarte i gotowe, to musi to być Kershaw Boa”. Okładziny z anodyzowanego na kolor jesiennej depresji aluminium wybornie spasowane z linerami, miło trzyma się w dłoni, a te kropkowane frezowanie faktycznie polepsza chwyt. Rękojeść długości ma 4,75 cala, by podać choć jeden konkret.
   Ostrze. Skoro to taki potwór to czas coś pociąć. Na pierwszy ogień poszły jakieś po AGD-RTV'owe kartony. Miód. Ząbiska tną jak dzikie ale pod warunkiem, że karton jest wystarczająco gruby. Przy cieniutkich kartonikach zębiska pomagały zacząć cięcie, lecz lepiej było je dokończyć gładką częścią krawędzi tnącej. Jednakże przy co grubszym zwierzu nóż pokazywał co potrafi. Dla porównania użyłem totalnego chlastacza jakim jest Benchmade Skirmish wyostrzony do granic absurdu. Przy wystarczająco grubej tekturze (zwykła złożona na pół) dawało się wyczuwać lekką przewagę Boa. Mimo iż ciął mniej gładko, nie miał tendencji to cięcia skokami, ząbki zapewniają ciągłość ruchu. Niemniej Skirmish po prostu wycierał przy pomocy Boa podłogę gdy przyszło ciąć luźne kartki ( jednak co 4,25 cala gładkiej s30v, to nie 2 cale gładkiej s30v). Następnie pociąłem wszystkie tekturowe rurki w mieszkaniu. Dość dziwnie czułem się odwijając z rolki a następnie składając w kwadrat folię aluminiową, ze słowami na ustach “i tak kiedyś trzeba będzie tę rolkę wyrzucić”. Tnie rewelacyjnie, ząbki to jest to co lubię. Przyszedł czas na zmianę repertuaru. Pomidor, kiełbaska, papryczka, cebulka, ziuuuu, plasterki. Czleb i masło, ziuuuu, chleb z masłem. Co prawda brakuje mu kilku centymetrów ostrza, by mógł stać się władcą kuchni, lecz sprawdził się świetnie. Co ciekawe ząbkami cudownie zaczyna się cięcie i nie ma “pomidorowego problemu” czyli sytuacji gdy ostry jak brzytwa nóż nie jest w stanie przekroić pomidora, bo wygłaskane na lustro ostrze zamiast się wgryzać, ślizga się po tłustej skórce opornego warzywka. Jakiś czas później przyszedł czas na moją ukochaną kuchenną czynność, porcjonanie kurczaka. Jest to coś co pomaga sprawdzić nóż w szerokiej gamie zastosowań. Od brutalnego cięcia kości i chrząstek, aż po delikatne wycinanie drobinek tłuszczu i tkanki łącznej z kurzej piersi. Odcięcie ptasich członków to dla Boa mniej niż gest. 3,375 cala s30v z częściowym uzębieniem zżnie mięcho, kości, chrząstki, ścięgna z równą łatwością z jaką plasterkuje pomidora. Coś niesamowitego. Zasadniczo da się prawie każdym nożem pokroić kości, ale Jego zębiska (większe niż standardowe od np. Spyderco czy ColdSteela) robią to w sposób wręcz wzorowy. Aż mi się ciepło zrobiło na myśl jak łatwo taką kosą jest kogoś pozbawić palca, dłoni, a w przypływie fantazji, np. Kilku żeber. No cóż, w sumie nóż ten został stworzony raczej jako narzędzie służące do ukrócania różnorakich żywotów niźli strugania łódeczek w sosnowej korze. Jako ostateczny test postanowiłem poćwiartować kurzy kręgosłup. Znaczy sie, zrobić z niego takie makabryczne puzzle. O ile takie proste parcie ostrzem nie dawało powalających na kolana rezultatów, o tyle cięcie zębiskami, połączone ze zmianą kąta nachylenia ostrza do podłogi o jakieś 45 stopni zadziałało jak piła mechaniczna (takie cięcie łączące ruch przód-tył z góra-dół poprzez ruch przypominający poruszanie się łodzi na falach). Po paru chwilach kręgosłóp rozpadł się na równo tuzin części. Nic tylko pokolorować, spakować w gustowną tekturkę i dać 3 letniemu bratankowi na święta. Po tym wszystkim nóż nadal golił, co nie ukrywam, wprawiło mnie w osłupienie, choć i tak większość roboty wykonałem ząbkami. Widać Kershaw ma znacznie lepszą obróbkę cieplną niż sie powszechnie zwykło domniemywać.
   Speed-Safe, cudowny wynalazek, który nie tylko ułatwia życie, ale daje sporo radości. Jest to wspomaganie otwierania, czyli taki półautomat. Wystarczy lekko popchnąć kołek, bądź nacisnął flipper by ostrze się odpaliło. Nie daje się oczywiście energii otwarcia porównywać do tego co reprezentuje ze sobą, moim zdaniem, król automatów Protech, ale jest na tyle szybkie, że pocieszne jak i bardzo pomocne gdy np. działamy w rękawicy albo mamy łapska utytłane w jakimś oleistym mazidle i nie bardzo idzie nam otwieranie kołkiem. A tak, naciskamy tego dzyndzla i włala, ostrze gotowe do akcji w ułamek sekundy.
   Klips jest bardzo dyskretny. Nie uwiera podczas pracy nożem jak i pozwala dość głęboko schować Go w kieszeni.
   Było słodko i pachnąco, teraz zrobi się smutno i smrodliwie. Nóż ten ma wady. Dokładnie dwie. Pierwsza z nich to śruba osi głównej. Otóż lata sobie ona uroczo wokół własnej osi co skutecznie uniemożliwia odkręcenie jej by np. Wymienić torsion bar'a (sprężynka odpowiedzialna za speed-safe). Jestem ciekawski więc rozkręcam każdy nowy nóż. Rozkręcenie Boa zajęło mi wieczór. W końcu udał się patent polegający na tym, że kładę nóż na biurku, opieram go powierzchnią śruby o coś gumowego i wystającego, po czym napieram całym ciężarem ciała na noż i manewrując torxem między palcami jakoś odkręcam śrubę osi głównej. Niby pierdoła, wystarczy dać taką lekko spłaszczoną, jak w Benchmade'ach, by można bezproblemowo regulować mechanizm, bez uciekania się do metod siłowych. Przy okazji obadałem bebechy Boa. W środeczku jest ciasno ale schludnie. Podkładki są różnych rozmiarów (kwestia przestrzeni) obie z brązu.
   Druga wada wyszła na jaw przy pierwszym dobyciu noża z kieszeni, które pociągnęło za sobą, w dosłownym znaczeniu, kilka nitek. Otóż nacięcia pod kciuk i na flipperze są w tym nożu tak diabelsko agresywne, że aż ostre. Nie to, że szybciej się kieszeń wyciera. Po dwóch dniach moja kieszeń była popruta. Na szczęście zabawa z papierem ściernym załatwiła sprawę w kwadrans. Ale niesmak pozostał. W tak dopieszczonym nożu, aż nie wypada czynić takich głupot.
   Zadaje się, że tu kończę opis właściwy. Czas leciutko poluzować wodze wyobraźni.
   Otóż, jak pisałem wcześniej, w tym nożu jest coś z definicji złego, okrutnego, nieludzko bestialskiego i sadystycznego. Jednocześnie jest porażająco piękny, pociągający, sensualny a czasem aż ociekający seksem. Nie wiem dlaczego ale zbrodnia popełniona tym nożem zdaje się być jakby lżejsza, trochę usprawiedliwiona. To coś jak archetyp mordercy doskonałego, którym zachwyca się współczesny świat. Wysoki, przystojny brunet, niewiarygodnie inteligentny, którego ofiary zabijane są w sposób ocierający się o sztukę. Długotrwałe tortury, podczas których niewiadomo gdzie zaczyna się erotyka a kończy okrucieństwo i końcowa scena, wktorej ofiara po raz ostatni patrzy zabójcy w oczy i płacze ze wzruszenia i wdzęczności, że ten w końcu zdecydował się skończyć jej cierpienie. Gdy ktoś taki morduje, to zdaje się śmierć taka jest innej jakości niż gdy ktoś umiera z powodu rozległego krwotoku wewnętrzego po tym jak skopała go grupka pijanych szalikowców. Boa jest przeniesieniem tego archetypu na formę noża. Czasem aż boję się mieć go w kieszeni, wracając w nocy z uczelni, ciemnymi, osiedlowymi uliczkami...
   W nożu tym zaklete są wszystkie pierwotne uczucia, płonące żądze i najgorsze instynkty. Dosłownie i w przeności Czarna Magia.
 

   Dialog końcowy

- Zdaje się kochanie, że nie odpowiedziałaś na pytanie, czym jest i dlaczego powstał Boa.
- Sama nie wiem, on jest niechętny do rozmowy i określenia swego położenia w świecie, ja natomiast bardziej go udczuwam niż postrzegam. Jestem zmęczona i niewiele brakuje abym dała za wygraną i sprowadziła jego jestestwo do solidnie wykonanego noża.
- Hmmm...nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę ale w regulaminie forum jest paragraf, który za użycie zwrotu tożsamego z "to tylko nóż" skazuje na śmierć przez zakrztuszenie się anodyzowanym na niebiesko kołkiem.
- Bez sensu, kto nie marzyłby o takim końcu?
- No dobra, może od razu przyznamy, że nam się nie chce rozmawiać o nożu, o którym powiedzieliśmy sobie juz wszystko?
- Tak! A jeżeli ktoś mimo wszystko będzie miał niedosyt, mam tu jeszcze w zanadrzu kilka wierszy pisanych pod jego natchnieniem i scenariusz westernu z Nim w głównej roli!
- Zachodzi podejżenie, że powinniśmy się napić herbaty z miodem i w końcu porządnie wyspać.

Czas na zdjęcia.

Ot Boa






« Ostatnia zmiana: 28-12-2011, 09:06:04 wysłana przez Vercengetoryx »
A society grows great when old men plant trees whose shade they know they shall never sit in.

Offline Ripper

  • Kolekcjoner myśli
  • Opinii: (37)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 2697
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nie karmić psychopaty.
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #1 dnia: 11-12-2006, 23:45:02 »
No tak. Takie recenzji jescze nie było :D
Super robota. Zdjęcia też niczego sobie ;)
Free men own guns. Slaves don't.
Ponad 1/3 życia w tym grajdołku :}

Offline pecado

  • Wsparcie techniczne
  • Szef
  • Opinii: (162)
  • *
  • Wiadomości: 24099
  • Płeć: Mężczyzna
  • clava curva pie vinco in spelunca
    • Knives.pl na FB
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #2 dnia: 11-12-2006, 23:45:36 »
Jeśli mógłbym zasugerować to czarnobiałe fotki wywal z recenzji, bo nie pasują i wrzucaj do Galerii!!

Sama recka fajna, nietypowa :-)
Dobrze się Was czyta :-)
pozdrawiam
pecado
Fanklub Taktycznej Rusałki |#| Barankom mówię moje stanowcze nie :mad:
hokka hey hadree hadree succomee succomee

Offline Blacha

  • heretyk
  • japonskienoze.pl
  • Opinii: (82)
  • *
  • Wiadomości: 5752
  • Płeć: Mężczyzna
  • cham i prostak
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #3 dnia: 11-12-2006, 23:49:54 »
pieprzyć recenzje
dawaj wiecej zdjeć Ilony ;-)

a nóz jak nóż ;-) - nie spodziewaj sie zachwytu nad nożem przy takich fotach ;-)
albo jedno albo drugie - mózg nie moze rejestrować zbyt wiele bodźców na raz ;-)
- A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? -spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. - Co wtedy? - Nic wielkiego -zapewnił go Puchatek. - Pamiętaj tylko, aby zginąć z mieczem w dłoni, inaczej nie dostaniesz się do Valhalli.

Offline Lachim

  • Opinii: (28)
  • Użytkownik knives.pl
  • ***
  • Wiadomości: 246
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #4 dnia: 12-12-2006, 01:12:01 »
Ostra recenzja
Też mam BOA :mad:
Sancte Michael Archangele, defende nos in proelio; contra nequitiam et insidias diaboli esto praesidium. Imperat illi Deus; supplices deprecamur: tuque, Princeps militiae coelestis, Satanam aliosque spiritus malignos, qui ad perditionem animarum pervagantur in mundo, divina virtute in infernum detru

Offline Pele76

  • Moderator
  • Opinii: (37)
  • *
  • Wiadomości: 4687
  • Płeć: Mężczyzna
  • Taktyczna świnia na fecie ;)
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #5 dnia: 12-12-2006, 02:15:46 »
pieprzyć recenzje
dawaj wiecej zdjeć Ilony ;-)

a nóz jak nóż ;-) - nie spodziewaj sie zachwytu nad nożem przy takich fotach ;-)
albo jedno albo drugie - mózg nie moze rejestrować zbyt wiele bodĽców na raz ;-)
Az glupio byloby sie nie zgodzic!
Niektore foty to do OSTRYCH FOTEK sie nadaja...
A dla mnie najlepsza fotka NOZA jest ta gdzie wisi miedzy kluczami na scianie... Kutwa rzeczywiscie niezle narzedzie ;)
Najpiękniejszym uczuciem, jakie możemy przeżyć,
jest odczucie tajemnicy. To ono jest źródłem autentycznej
sztuki, prawdziwej nauki. Ten kto nigdy nie odczuł tej emocji,
kto tego nigdy nie spróbował, jest jak umarły. Jego oczy są zamknięte.

  Albert Einstein



8,5/19

Offline Vercengetoryx

  • Quant4life
  • sheathmakers
  • Opinii: (87)
  • *****
  • Wiadomości: 6726
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #6 dnia: 12-12-2006, 07:28:30 »
Dzięki za miłe słowa, ale zdjęcia to tylko dodatek, którym ma oddać klimat noża  :-)
A do galerii już nigdy nic nie wrzucę bo fotografia mnie nie interesuje, a Wojtas zawsze na mnie krzyczy  :cheesey:  ;-)
A society grows great when old men plant trees whose shade they know they shall never sit in.

Offline kangoo

  • ~sługa psa swego~
  • Opinii: (84)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 9521
  • Płeć: Mężczyzna
  • Venit summa dies et ineluctabile fatum
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #7 dnia: 12-12-2006, 09:17:08 »
Potem przeczytam ,ale objętościowo nieliche dzieło :) .

Edyta/
No, no co dwie głowy ,to nie jedna , stąpacie  po zaminowanym gruncie . :) Wysz-beletrysta może się poczuć zagrożony i zaatakować ;) .
« Ostatnia zmiana: 12-12-2006, 10:41:17 wysłana przez kangoo owner »

Offline rotpin

  • Szef działu
  • Opinii: (129)
  • *
  • Wiadomości: 2568
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #8 dnia: 12-12-2006, 09:47:09 »
Uwielbiam tak zaczynać dzień w pracy, kawusia i doskonała recka :-)



Edzia:literówka
« Ostatnia zmiana: 12-12-2006, 10:27:54 wysłana przez rotpin »

Offline FRN

  • Opinii: (138)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 2055
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #9 dnia: 12-12-2006, 10:22:15 »
Uwielbiam tak zaczynać dzień w pracy, kawusia i dokonała recka :-)

DOKŁADNIE!!!

Choć nozyk mnie nie specjalnie kręci to świetnie sie czytało - dzieki  ;-)

Offline wysz

  • włóczykij
  • Opinii: (9)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 2235
  • Płeć: Mężczyzna
  • zielony zmrol
    • Pieczenie w Dupie
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #10 dnia: 12-12-2006, 10:27:06 »
Takie recki to ja lubię :D
Dzięki :)

Offline Mario

  • Rat Fan
  • Redaktor
  • Opinii: (226)
  • *
  • Wiadomości: 11375
  • Płeć: Mężczyzna
  • MTPN
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #11 dnia: 12-12-2006, 22:27:24 »
Fotki Ilony do ostrych wrzucaj !! i dorób jeszcze  :cheesey:

Nóż jak nóż, nie budzi u mnie większych emocji, a właściwie żadnych.

Fajny tekścik, macie talent, zwłaszcza jedno z Was.

Ale na pewno nie nazwał bym tego "recenzją". ( wiem, czytałem że to jest " radosna wariacja na temat" ... )
A tak w ogóle to ja lubie konkretne testy. ;)

Offline Vercengetoryx

  • Quant4life
  • sheathmakers
  • Opinii: (87)
  • *****
  • Wiadomości: 6726
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #12 dnia: 12-12-2006, 23:10:10 »
Zdjęcia mojej Pani nie wylądują nigdy w ostrych fotkach, bo nie traktuję Jej jak pary cycków  :/
Swoją drogą za te szowinistyczne komentarze pewnie waśnie Was znienawidziła do końca życia  ;)
Konkret, konkret, następnym razem zrobię tabelkę skuteczności cięcia konkretnych materiałów i zwymiaruję nóż z dokładnością do dziesiątej części milimetra  ;)
Ehhh, tylko troszkę szkoda, że odzew mizerny, wszak troszkę roboty nas to kosztowało, zdjęcia, tekst, etc. Ale tak już bywa jeśli nie pisze się recenzji Sebenzy albo Busse  ;)
Pozdrawiam
A society grows great when old men plant trees whose shade they know they shall never sit in.

Offline Lubomir

  • leniuch
  • knifemaker
  • Opinii: (3)
  • *
  • Wiadomości: 446
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #13 dnia: 12-12-2006, 23:29:49 »
ty chyba chory jesteś - jakie szowinistyczne komentarze  :special:

na prawdziwe piękno ludzie są wrażliwi a ty im od szowinistów... :x
słyszałem o uczciwej i rycerskiej walce, nie chcę mieć z nią nic wspólnego

Offline Vercengetoryx

  • Quant4life
  • sheathmakers
  • Opinii: (87)
  • *****
  • Wiadomości: 6726
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #14 dnia: 12-12-2006, 23:31:12 »
(...) Swoją drogą za te szowinistyczne komentarze pewnie waśnie Was znienawidziła do końca życia  ;) (...)

dlatego też na końcu zdania jest adekwatna emotka  :-)
A society grows great when old men plant trees whose shade they know they shall never sit in.

Offline MarcinJ

  • Opinii: (1)
  • Świeża krew
  • *
  • Wiadomości: 26
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #15 dnia: 14-12-2006, 22:05:08 »
Boa to najładniejszy nóż produkcyjny z tych które widziałem. Jest ładniutki, do ręki przylega wygodnie, tnie jak wściekły - za to właśnie go kupiłem ;) i jestem zadowolony z posiadania. To opinia nienożocholika, czyli nie skrzywiona ;), mam tylko 2 folderki (najpierw Kershaw Blackout, potem Boa) i jakiś scyzor Victorinoxa ojciec posiada (gruby i niewygodny z dużą ilością bzdetów).
Mimo tych niezaprzeczalnych zalet Boa jest jeden problem - jak tego cholernika dobrze naostrzyć? :dodge: Czubek już prawie doprowadziem do ostrości (po nauce na triangle'u, zaokrąglił się nieco ;)) ale dlaczego nie wychodzi mi naostrzenie części wewnętrznej ostrza (od flipperka do brzuszka)?
Ostatnia fotka to tzw. arabska gra wstępna?  :D :P ;) :cheesey:

Offline Vercengetoryx

  • Quant4life
  • sheathmakers
  • Opinii: (87)
  • *****
  • Wiadomości: 6726
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #16 dnia: 14-12-2006, 22:07:32 »
Hej  :-)
Chodzi Ci o ząbki, tak ?
Te się ostrzy na krawędzi Triangla, albo jakimiś wynalazkami jak crock stiki i takie tam.

A society grows great when old men plant trees whose shade they know they shall never sit in.

Offline MarcinJ

  • Opinii: (1)
  • Świeża krew
  • *
  • Wiadomości: 26
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #17 dnia: 14-12-2006, 22:11:48 »
To miejsce gdzie na twoim są ząbki, u mnie ich nie ma. I nie wiem dlaczego nie moge go tutaj dobrze naostrzyć. Ja przyglądam się ze swiatłem z boku to błyska na krawędzi szlifu, jakby były tam małe miejsca stępione, zupełnie jakbym tylko tam nie mógł kąta utrzymać :(

Offline Vercengetoryx

  • Quant4life
  • sheathmakers
  • Opinii: (87)
  • *****
  • Wiadomości: 6726
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #18 dnia: 14-12-2006, 22:13:47 »
Aaaaa, bo widzisz to miejsce to rekurva i tam ostrzy się na ceramicznych prętach, albo krawędzi triangla (na boku pręta) i działa  :-)
Pozdrawiam szczęśliwego posiadacza Boa  :-)
A society grows great when old men plant trees whose shade they know they shall never sit in.

Offline Mario

  • Rat Fan
  • Redaktor
  • Opinii: (226)
  • *
  • Wiadomości: 11375
  • Płeć: Mężczyzna
  • MTPN
Odp: Recenzja Kershaw Boa autorstwa mojego i Ilony (sporo fot)
« Odpowiedź #19 dnia: 09-01-2007, 19:38:50 »
......
Konkret, konkret, następnym razem zrobię ............ i zwymiaruję nóż z dokładnością do dziesiątej części milimetra  ;)
...........

Normalnie słowny z Ciebie chłopak....

OAL: 5.25"
Blade Type: Recurve Spear Point
Blade Length: 4.25"
Blade Thickness: 0.156"
Blade Material: CPM 154CM
Blade Finish: Black Tungsten DLC
Field Maintenance Easy 0.375" Pivot Hex Shaft Nut
Handle Material: 3D Machined Black G10
Locking Method: Liner Locking


 ;)