Autor Wątek: MTPN przedstawia - Cold Steel Pocket Bushman - blogo wątek recenzencki  (Przeczytany 26547 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Pitt

  • sheathmakers
  • Opinii: (525)
  • *****
  • Wiadomości: 7536
  • Płeć: Mężczyzna
  • Inwalida w stopniu umiarkowanym
Zasada jest prosta.
Noszę i używam tytułowy nóż przez równo dwa tygodnie od wczoraj (27.04.2009).
W miarę możliwości codziennie opisuję swoje wrażenia i wrzucam fotki.
Sądzę, że w wątku można pisać, bez czekania na kolejną część blogu - na koniec z pomocą moderatorów się posprząta i scali bloga w całość.

No to jedziemy:


Na początek garść informacji katalogowych.

Cold Steel Pocket Bushman.
- nóż składany
- clip point
- stal nierdzewna Krupp 4116
- otwarcie za pomocą obustronnego kołka
- rękojeść stalowa
- blokada RAM SAFE LOCK
- klips stalowy tip-up przekładany lewa/prawa
- długość głowni: 114 mm
- długość całkowita: 264 mm
- waga: 190 g


Dzień pierwszy.

Wczorajszy kilkugodzinny wypad nad J.  Zegrzyńskie był pierwszą okazją do przetestowania noża ze stajni Cold Steel, modelu Pocket Bushman.
Na dworze ciepło, więc krótkie spodnie na dupę, nóż do kieszeni i… no i trzeba podciągnąć portki i pasek zapiąć na inną dziurkę.
Co tu dużo ukrywać – to wielki kawał składanego noża. 26,5 cm długości całkowitej z czego na ostrze przypada 11,5 cm (krawędź tnąca 10cm).

W kieszeni nóż wypełnia całą jej głębokość; klips jest nieproporcjonalnie mały, ale trzyma kieszeni jak bulldog ratlerka. O dziwo nóż nie przeszkadza zanadto w prowadzeniu samochodu, siedzi się standardowo, nic nie uwiera. Niestety nóż wystaje z kieszeni na 3 cm – dyskrecja noszenia słaba.

Po dotarciu nad „zalew” dobyłem noża i przystąpiłem do operacji otwierania ostrza. Nadmienię, że do otwierania producent zamontował na ostrzu obustronny kołek. Niestety ostrze nawet na 5 mm nie wylazło z blaszanej rękojeści za to mój kciuk się z lekka zdefasonował. Ostrze otworzyłem przy pomocy obu rąk. Pełne otwarcie zostało przypieczętowane szczękiem potężnej blokady.


Zadania dla podręcznego buszmena były całkowicie wymuszone.
Wbiłem nóż kilkakrotnie w oponę,  tę samą oponę trochę pociąłem, strugałem patyki (suche z twardymi sękami), wierciłem czubkiem dziurę w starym zwalonym drzewie, rąbałem gałąź ca 4 cm średnicy (drewno bardzo twarde), pocięcie i na koniec odcięcie młodej huby, przecinałem starą zapiaszczoną linę sizalową.

Tzw. agresja cięcia przyzwoita, ale to tylko zasługa ostrzenia fabrycznego z postawionym microserrations. Za to pełny płaski szlif bardzo ładnie się sprawdził. Nóż świetnie tnie. Jest przy tym zaskakująco mocny. Moc ostrza wynikła prawdopodobnie z kątów krawędzi tnącej – tak 25st z jednej strony i 30st z drugiej. Znaczy się – grubo i krzywo… Moc rękojeści wynika z idiotoodpornej konstrukcji (dość gruba blacha wygięta w literę „U”) oraz blokadzie. Nie wiem jak to rozwiązanie jest nazywane w marketingowym slangu producentów noży, ale jest to gruba sztaba metalu biegnąca wzdłuż rękojeści, która blokuje głownię w stanie rozłożonym. Zwolnienie blokady polega na odciągnięciu w tył całej konstrukcji (najwygodniej ciągnąć za sznurek dołączony do noża). Obsługuje się to dwoma rękami, ale naprawdę intuicyjnie. Wszystko chodzi płynnie i nie trzeba używać dużej siły.

Po wszelkich pracach na krawędzi tnącej pojawiły się liczne wybłyszczenia oraz mikro wgniot na samym czubku. Pomimo tego nóż nadal nieźle tnie. Rys na ostrzu nie zauważyłem – to chyba zasługa wykończenia głowni: stone washed.

c.d.n.
« Ostatnia zmiana: 02-05-2009, 11:46:45 wysłana przez Pitt »
Uwaga - nieogarniam paczkomatów, wysyłam tylko DPD

Offline Szabas

  • Opinii: (107)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 3936
  • Płeć: Mężczyzna
  • Sympathy for knives.
Odp: Cold Steel Pocket Bushman - blogo wątek recenzencki
« Odpowiedź #1 dnia: 28-04-2009, 21:27:30 »
Uważaj na palce Pitt.
Nie zamykaj go po piwku. ;)
CS PB to wyjątkowo zdradliwy skurwysynek jest. :<
Dylu dylu na winylu...

>El Solo Lobo<

Offline Pitt

  • sheathmakers
  • Opinii: (525)
  • *****
  • Wiadomości: 7536
  • Płeć: Mężczyzna
  • Inwalida w stopniu umiarkowanym
Too late... żonce pół godz. temu przyciął skórę na dłoni. Jutro opiszę.
« Ostatnia zmiana: 28-04-2009, 21:38:59 wysłana przez Pitt »
Uwaga - nieogarniam paczkomatów, wysyłam tylko DPD

Offline Mario

  • Rat Fan
  • Redaktor
  • Opinii: (226)
  • *
  • Wiadomości: 11389
  • Płeć: Mężczyzna
  • MTPN
Świetny początek i doskonały lekki tekst.
A fotkę z oponą w wodzie to bym widział w Galerii.

Czekam na kolejne dni.

Offline qkiel

  • defetyszytystyczny rzepa imitator
  • Opinii: (26)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 3330
  • Płeć: Mężczyzna
  • awatar "Blue Vampire" by Adam Rakowski
Pitt moze przemyslisz przeniesienie tematu do Ogolnych badz NB?
chyba troche mniej osob zaglada do dzialu MTPN jako z natury bardziej organizacyjnego, szkoda zeby recki sie "marnowaly"
"A mądrość zawsze oznacza brak pewności czegokolwiek. Poza tym może, że niczego się nie wie." Jacek Sobota "Głos Boga" str. 132
Wiedza jest jak spirytus, tylko tęgiej głowie sluży.
Czas to Szczescie.

Offline Ypoznan

  • Niemłody, niewykształcony, z wielkiego miasta
  • Zasłużony dla knives.pl
  • Opinii: (61)
  • *
  • Wiadomości: 12528
  • Płeć: Mężczyzna
  • WKMN, PSTNiBB
    • Navaja.pl
Pitt moze przemyslisz przeniesienie tematu do Ogolnych badz NB?
chyba troche mniej osob zaglada do dzialu MTPN jako z natury bardziej organizacyjnego, szkoda zeby recki sie "marnowaly"

Przyłączę się do tej prośby.
Wyobraźcie sobie, że powstanie ileś tam Klubów regionalnych i każdy z członków piszących recenzje, wklei je wyłącznie w swoim klubowym dziale, toż to istna sieczka będzie...  :frown:
Jeśli zależy wam, by było wiadome, że recenzja powstała dzięki działalności konkretnego Klubu, to można to zaznaczyć w temacie.
Ps. Dzięki za dobry początek Pitt :)
« Ostatnia zmiana: 29-04-2009, 04:56:32 wysłana przez ypoznan »
Ponieważ "Ypoznan" w konwersacji brzmi tak jakoś bardzo oficjalnie, dopuszczam także: Januszku, Jasiu, Jachu i inne miłe określenia. ;)

http://www.navaja.pl/

Offline Vercengetoryx

  • Quant4life
  • sheathmakers
  • Opinii: (87)
  • *****
  • Wiadomości: 6726
  • Płeć: Mężczyzna
A ja skomplementuję przedramię Pitta :D
Mocny nóż dobrze wygląda w mocnej łapie.

Offline Mikko

  • Opinii: (42)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 15709
  • Płeć: Mężczyzna
Rekojeść trochę wygodniejsza niż w Sebenzie, ale nadal to nie jest to.
« Ostatnia zmiana: 29-04-2009, 07:07:09 wysłana przez Mikko »
*****

Offline Pitt

  • sheathmakers
  • Opinii: (525)
  • *****
  • Wiadomości: 7536
  • Płeć: Mężczyzna
  • Inwalida w stopniu umiarkowanym
Pitt moze przemyslisz przeniesienie tematu do Ogolnych badz NB?
chyba troche mniej osob zaglada do dzialu MTPN jako z natury bardziej organizacyjnego, szkoda zeby recki sie "marnowaly"

Decyzja o przeniesieniu bądź nie nie jest zależna ode mnie. Z mojego punktu widzenia nie ma przeszkód; finalna decyzja zależy jednak od Zarządu MTPN.
Uwaga - nieogarniam paczkomatów, wysyłam tylko DPD

Offline rotpin

  • Moderator
  • Opinii: (131)
  • *
  • Wiadomości: 2579
  • Płeć: Mężczyzna
Kawał noża. Mi też nie udało się rozłożyć go jednoręcznie a i ze złożeniem jest dwuręcznym było ciężko  :?.

Wątek znajdzie się oczywiście w NB.

Offline allmadey

  • Opinii: (793)
  • Użytkownik knives.pl
  • ****
  • Wiadomości: 585
  • Płeć: Mężczyzna
A jak tam z ergonomią? Palce od spodu nie naruszone po mocnym struganiu?
Ciekawy jestem, bo jak go tak tylko widzę, to się boję, że rękawice potrzebne.

Offline Pitt

  • sheathmakers
  • Opinii: (525)
  • *****
  • Wiadomości: 7536
  • Płeć: Mężczyzna
  • Inwalida w stopniu umiarkowanym
Dzień drugi

Po tym jak otworzyłem rano oczy, umyłem się i ubrałem, kolejną czynnością było włożenie noża do kieszeni (sztruksy). Skonstatowałem, że muszę do tej czynności aktywować oprócz mózgu obie ręce. Jedna wsuwa nóż do kieszeni, w tym czasie palce drugiej lekko odginają klips. Można, to zrobić też od biedy jedną ręką, ale potem pomoc innego domownika przy rozplątywaniu palców mile widziana. Oryginalnie klips jest twardy i w początkowej fazie mało odgięty. Gdyby nóż należał do mnie zmienił bym kształt pierwszego centymetra klipsa za pomocą szczypców płaskich i imadła.

Jako że udało mi się zmobilizować jedynie do wyjazdu do ogólnomeblowego molocha rodem ze Szwecji większość czasu spędziłem w domu. Zaprzęgnąłem Buszmena do pracy przy robieniu skórzanej pochewki. Wpierw zgrubne wycięcie obrysu w skórze 3 mm (skóra twarda, kark bydlęcy). Dupa. Nie da się przeciąć. Okazuje się, że duży kąt fabrycznego ostrzenia plus moje wczorajsze cięcie opony powodują, że to zadanie przerasta ten nóż.



Za to udało mi się odciąć kawał wosku pszczelego. Muszę nadmienić, że każdy nóż – nawet taki bez wyprowadzonej KT to zrobi. A juz nóż dedykowany do cięcia sera przetnie koncertowo. Oczywiście nóż po cięciu wosku wyglądał, jakby narobił na niego mastodont. Umyłem go w benzynie ekstrakcyjnej.
Po tych działaniach nóż otwierał się tak ciężko, że do otwarcia angażowałem moje dwie ręce, żonę i lewą stopę. Pies odmówił współpracy.
Poluzowałem śrubę osi głównej do pojawienie się luzów ostrza (dobrze ponad pół obrotu śruby) i zakropiłem oliwą do maszyn precyzyjnych. Wyregulowałem śrubę. Znów było jak dawniej – mogłem zrezygnować z usług stopy i żony; dwie ręce wystarczyły. Dodam, że ostrze obraca się na łożyskach ślizgowych wykonanych z brązowo-złotawego metalu, ani chybi fosforobrązu.
Dalej Pocket Bushman przeciął nitki, metkę w bluzeczce córki. Resztę prac przy robieniu pochewki zrobiłem innym nożem.

Wieczorem poszedłem do sklepu i przytargałem butlę taniego Wermutu, wodę mineralną gazowaną i cytrynę. Wszystko w celach uzupełnienia poziomu alkoholu we krwi.
Zrobiłem drinki i Bushmanem obrałem i pokroiłem cytrynę. I wiecie co? Naprawdę świetnie się tym nożem pracowało. Zarówno ergonomia tego wielkiego foldera, jak i kształ ostrza powodowały że obranie cytryny zajęło mi poniżej minuty. Potem zrobiłem kanapki – bułki kajzerki tym ostrzem rozcina się jednym cięciem. Zaleta długiej KT i płaskiego szlifu. Super!
Noża po dalszym pocięciu cytryny nie umyłem, tylko zgrubnie wytarłem (o spodnie).
Rano nie było jakichkolwiek przebarwień. Jestem miło zaskoczony.



Niestety zdarzył się drobny wypadek jeszcze tego samego wieczora. Noż podczas dwuręcznego składania boleśnie przyszczypał skórę dłoni mojej małżonce. Podobno zdarzało się to już innym osobom, więc zapisuje jako wadę rozwiązania.

P.S. Uzupełniając opis dnia poprzedniego w temacie ergonomia. Niestety rękojeść wykonana jako wytłoczka z blachy o kształcie (przekrój) litery „U” ma swoje minusy. Przy cięższej pracy ranty blachy uwierają w palce. Nie jest to jakaś straszna niewygoda, ale gdybym miał tak pracować godzinę bez przerwy to dobre rękawice zdają się być konieczne.

c.d.n.
« Ostatnia zmiana: 29-04-2009, 21:28:46 wysłana przez Pitt »
Uwaga - nieogarniam paczkomatów, wysyłam tylko DPD

Offline maba

  • Opinii: (649)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 15812
Gratuluję pomysłu i świetnego tekstu :)

I zgodzę się. Mnie też ten mały-wielki skurwysynek nieźle pogryzł.. zacząłem go się bać ;) Zresztą to typowy folder do pracy - a jako, że nie uznaję składaków do ciężkiej pracy (blokada..), to pozbyłem się go dość szybko. W dodatku, gdy było wilgotno, złapał mi kilka razy rdzę powierzchniową - mocno mnie to irytuje..

Offline Pitt

  • sheathmakers
  • Opinii: (525)
  • *****
  • Wiadomości: 7536
  • Płeć: Mężczyzna
  • Inwalida w stopniu umiarkowanym
Dzień trzeci

Było nudno.
Cały dzień w garniturze, w pracy...
Testowałem bardziej akceptowalność społeczną, niż użyteczność w codziennych pracach. Powiedzmy sobie szczerze: przecięcie taśmy klejącej, otwarcie paczki czy rozcięcie folii bąbelkowej to nie jest wyzwanie nawet dla produktów Master Cutlery. Aczkolwiek powiem szczerze, że coraz bardziej doskwiera Bushmanowi tępota ostrza. Wybłyszczeń jest coraz więcej i płynne rozcięcie tektury jest wyzwaniem. Stal Krupp 4116 tępi się szybko. Mam wrażenie, że szybciej niż AUS8 (tak, wiem... różnie różne firmy potrafią hartować...).
Akceptowalność społeczna w takim miejscu, jak biuro jest zerowa, a biorą pod uwagę moje stanowisko, to ujemna. Moi pracownicy tylko przez kurtuazję i obawę o pracę nie mówią „Szefie... będzie pan nas zarzynać?” . Po wyjęciu noża z kieszeni pracownicy milkną i zaczynają z większą uwagą niż zazwyczaj przeglądać swoje notatki. Dodam, że wszyscy wiedzą o moim zamiłowaniu do noży. William Henry takich reakcji nie wywoływał...
Minimalnie sytuację ratuje fakt dwuręczności otwierania noża. Usłyszałem komentarz „O! Jaki duży scyzoryk!”. Jednak szczęk zapadającej blokady burzy tę szczątkową sielankę i nastaje groza!
Bardzo fajną sprawą w przenoszeniu noża w kieszeni jest jego płaskość. Nic nie przeszkadza, nie gniecie. Niestety nóż widać. No, ale jaki idiota lata z Pocket Bushmanem w pracy? No ja chodzę... :-)

P.S. Aha... nikt z pracowników nie umiał złożyć otwartego przeze mnie noża.
P.P.S. Dziś wyjątkowo bez zdjęć – poprawię się w weekend.
Uwaga - nieogarniam paczkomatów, wysyłam tylko DPD

Offline Szabas

  • Opinii: (107)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 3936
  • Płeć: Mężczyzna
  • Sympathy for knives.
Dobra robota Pitt. :shades:
Czytam, czytam i coraz fajniej jest...
Dylu dylu na winylu...

>El Solo Lobo<

Offline Pitt

  • sheathmakers
  • Opinii: (525)
  • *****
  • Wiadomości: 7536
  • Płeć: Mężczyzna
  • Inwalida w stopniu umiarkowanym
Dzień czwarty i piąty

O wczorajszym dniu nie napiszę nic. Bo cóż można napisać o 12h noszenia noża w kieszeni bez wyjęcia go ani razu…
Za to dziś…
… dzień zacząłem od jajecznicy. 20 deko szynki, do tego 8 jaj, kanapki z salami oraz wariacja z szynką z góralskiej beczki. Nawet biorąc pod uwagę, że w/w szynka nie widziała ani górala, ani beczki za to została napompowana chemią, to smakowało wybornie.
Szynkę do jajówy ciąłem wpierw w paski by potem je poszatkować. Buszman sprawdził się fenomenalnie. Najlepiej pracowało mi się brzuścem. Nawet lekko przytępiony nóż za sprawą szlifu płynął przez wędlinę.



Potem zgarnąłem rodzinę do bryki i po upojnych 2h i przebyciu 50km (jebane korki) dotarliśmy na działkę.
O! Zawadziłem ostrzem truskawkę.



Wziąłem się w końcu do roboty.
Zaczęło się niefortunnie – nóż znowu przyszczypał mi dłoń przy rozkładaniu ostrza. To jedna z największych wad tej blokady. Blokada pracuje ruszając się w przód i w tył dokładnie w miejscu, gdzie spoczywają palce (u mnie mały palec prawej ręki) i przycina skórę między elementem blokady i blachą rękojeści. Bolało.
Po tym doświadczeniu chciałem się zemścić na nożu i zacząłem na chama wiercić czubkiem dziurę w brzozie (ścięte świeże drzewo). Kręciłem, jak wariat tylko czekając na trzask metalu bądź wygięcie. No i się nie doczekałem. Dziura z minuty na minutę się powiększała a ostrze pozostawało w niezmienionej konfiguracji – jeszcze pół godziny a przewiercił bym się na wylot.



Potem zacząłem ciachać brzozę, by sprawdzić jak nóż połowicznie tępy poradzi sobie z drewnem. I znów sukces za sprawą „pełnego i płaskiego”. Wióry leciały!



Co jeszcze robiłem nożem? Obciąłem wąż ogrodowy, w butelki typu pet zrobiłem lejek do płynu do spryskiwacza samochodowego, pokroiłem ciasto które to jedliśmy po obiedzie,  a także zastrugałem kijek. Po co zastrugałem? By ładny był, nie? :-)



c.d.n.
Uwaga - nieogarniam paczkomatów, wysyłam tylko DPD

Offline Jaranek

  • Opinii: (28)
  • Użytkownik knives.pl
  • ***
  • Wiadomości: 495
Pocketa miałem przez prawie pół roku. Byłem bardzo zadowolony, dawałem mu nieźle do wiwatu i uznałem za prawdziwego twardziela. Tym co go zabiło były próby rzucania nim ( tylko bez wyzwisk proszę ). Po rozkręceniu noża okazało się, że wypadła sprężyna ( !). Chociaż wiadomo, że folderem nie należy rzucac to jednak zdziwiło mnie to jak szybko uległ destrukcji. Wystarczyły dosłownie trzy rzuty w pniak i było po wszystkim.

pozdrawiam 
MADE IN HEAVEN INSPIRED IN HELL

Offline maba

  • Opinii: (649)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 15812
To coś jak pisać, że nóż ma stal do dupy bo się wyszczerbił/złamał czubek przy wkręcaniu śruby :D

Offline Pitt

  • sheathmakers
  • Opinii: (525)
  • *****
  • Wiadomości: 7536
  • Płeć: Mężczyzna
  • Inwalida w stopniu umiarkowanym
Szósty – dziewiąty


No, trochę mnie nie było… przepraszam. Takie to życie jest – obowiązki w pracy, obowiązki w domu, potem człowiek tak zmęczony że nawet spać ciężko.
Przyznam się bez bicia: nie zawsze noszę Bushmana. Kiepskie z niego EDC.
No na przykład dziś.
Mam za parę chwil spotkanie z moimi pryncypałami zza zagranicy. But wypolerowany, koszula wyprasowana, zwis męski elegancki, marynara. I gdzież tu pasuje ten wielki blaszak? Normalnie jak świni siodło. Tytanowy William Henry wykopał „paketa” z kieszeni.
Jednak muszę być sprawiedliwym w ocenach. Cold Steel Pocket Bushman w kategorii maksimum użyteczności versus cena dzierży palmę pierwszeństwa. W kategorii niezajebywalność vs. cena również....

W krótki „długi” weekend byłem znów na działce, by pies mogł w końcu srać gdzie indziej niż w domu, dziecko zobaczyło trawę, żona opaliła swe bladości, a ja... zapieprzał za kosiarką, walił siekierą, naprawiał co popsute. Wszak kurde odpocząć trzeba, nie?

No to jak już zacząłem sobie „odpoczywać”, to wsadziłem Cold Steela w kieszeń i nie musiałem czekać długo aż znajdę dla niego zadanie.
Postanowiłem ulżyć skołatanym nerwom, dać się ponieść fanazji, wyrwać chwasta... Postawiłęm na pieńku do rąbania drewna puszkę po mieszaninie cukrów, kofeiny i tauryny, dobyłem nóż z kieszeni, położyłem kciuk na kołku i....? Taaadaaaammm!!! Otworzyłem Pocket Bushmana z kołka nie czyniąc z siebie pacjenta pogotowia ratunkowego. Po wielokrotnych otwarciach i zamknięciach co miało się dotrzeć się dotarło. Nie powiem, bym został fanem takiego otwierania, nadal nie jest to przyjemne, no ale się da.
Jak już ostrze się zablokowało z miłym trzaskiem bez namysłu wbiłem je w denko puszki posamą rękojeść, potem wchwyciłem zestaw w obie ręce i po chamsku rozerżnąłem puszkę na dwa kawałki, przecinając również ten twardsy zagnieciony rant.



Powiem szczerze, że nóż spisał się wyśmienicie. Przez denko i ścianki boczne przeszedł niemal bezoporowo; ten rant był wyzwaniem i namęczyłem się nieco. Jak łatwo się domyśleć, krawędź tnąca po tym zabiegu obfitowała w wybłyszczenia niemal na całej długości. Jednak nadal da się strugać drewno, dłubać dziury, otworzyć worek z węglem drzewnym, czy uciąć sznurek czy cienki drut miedziany.

Acha... zapomniałem dodać na wstępie: nóż przy rozkładaniu znów przyszczypał mnie w palec. To się robi po woli wkurzające.
Na tyle wkurzające, że ze złością zacząłem wyżywać się na „pakecie” tnąc jakąś 50 letnią papę przypominającą kawał smoły wrzucony do żwirowni. Chrzęt kamyków o klingę był muzyką dla ucha. Płaski szlif dawał radę i tępym nożem dawało się odkrawać długie, równe pasy tego smolistego materiału.

Po tych zabiegach Cold Steel Pocket Bushman jest tępy. Jednak i tak nie dałbym go do zabawy mojej 3 letniej córce. Na ostrzenie nadejdzie czas, kiedy stanie się bezpieczny dla trzylatki :-)


Uwaga - nieogarniam paczkomatów, wysyłam tylko DPD

Offline elkrakerso

  • Scrapper
  • Opinii: (70)
  • Mieszkaniec knives.pl
  • *****
  • Wiadomości: 2222
  • Płeć: Mężczyzna
  • ...cut 'em like it's butter man...
Super się czyta Pitt, dobra robota :D
JA poketa kupiłem bo mi się podobał, na początku mnie wkurzał, ale z czasem się okazało że jak na prawdę było coś do zrobienia to zawsze w ruch szedł poket. Do kuchni on bo łatwo umyć a tnie bardzo ładnie, jak się zapaćka to pod kran i tyle, cytrusów, musztard czy krojenia na talerzu się nie boi bo co tam. a Innych to zawsze było szkoda.
Był i jest naczelnym nożem do wszelkiej "brudnej" roboty.
I choć słabo trzyma ostrość a dwie osoby się za jego pomocą na zszycie wysłały i wiem że ja kiedyś będę trzeci, to nadal jest w codziennym użytku (wewnątrz domu bo edc to słabe).
Mine is Strength... and Lust... and Power!