knives.pl - ostra dyskusja

Noże => Hawki, siekiery, topory => Wątek zaczęty przez: Ajron w 26-12-2019, 20:13:36

Tytuł: Monstrualne kliny
Wiadomość wysłana przez: Ajron w 26-12-2019, 20:13:36
Tak mi się przypomniało, klika razy w odmętach youtubuów trafiłem na takie dziwne narzędzia. Ksztat klina, często niehartowane, duża waga 10- 15 kg.

https://youtu.be/GYK8M1zaYRs

https://youtu.be/pxELFAyPgx0
Tytuł: Odp: Monstrualne kliny
Wiadomość wysłana przez: witeg w 27-12-2019, 08:29:47
15kg podnosić nad głowę? Na wstępie ogarnął mnie sceptycyzm.
Skuteczność pracy przy sękatym kawałku utwierdziła mnie w zestawie - siekiera, siekiera do rozłupywania/siekieromłot, młot (ok. 5-7kg) i zestaw klinów począwszy od małych płaskich stalowych, przez co raz większe, aż do struganych na miejscu drewnianych jeśli zachodzi taka potrzeba.
Dziadek tak robił, ojciec tak robił, ja.....
Tytuł: Odp: Monstrualne kliny
Wiadomość wysłana przez: kapfryd w 27-12-2019, 08:37:18
Tylko tak szybciej, bo do pracy z młotem to jednak sprawniej w dwie osoby. Niemniej taka sztuka dla sztuki raczej, raczej w ramach crossfitu niż prawdziwej roboty ;)
Tytuł: Odp: Monstrualne kliny
Wiadomość wysłana przez: witeg w 27-12-2019, 09:23:41
Eeee.... nie bardzo sobie wyobrażam pracę młotem w dwie osoby... Że jeden trzyma klin, drugi wali?
Mnie nauczyli tak :
-jak drewno bez pęknięć, widocznych słabych miejsc, to spróbować siekierą zrobić choć delikatne pęknięcie
-w słabe lub to "napoczęte" miejsce wbić mały klinik ("szlif pełny płaski" bez załamań o dość ostrym kącie, ma się dobrze wbijać, bez tendencji do wyskakiwania), wbijanie jak gwóźdź, czyli najpierw lekko popukać trzymając klin w jednej, młot w drugiej ręce, jak już wstępnie się wbije wtedy można mocniej.
- potem sukcesywnie coraz większe kliny w linii pęknięcia
-przy mocno związanych kawałkach, po pęknięciu trzymające pasma drewna przeciąć siekierą
Co ważne w ten sposób pracujemy tylko nad jednym miejscem, trzeba się nauczyć wybierać gdzie i jak drewno będzie chciało pękać, czasem jest to kwestia 1cm. W przypadku ciężkiego siekieromłota o takiej precyzji trudno mówić.  Druga sprawa to drewno po uderzeniu nie wraca do poprzedniego kształtu, szczelina nie zamyka się, często jeszcze chwilę po uderzeniu w klin słychać jak drewno rozszczepia się dalej.
Tytuł: Odp: Monstrualne kliny
Wiadomość wysłana przez: kapfryd w 27-12-2019, 09:39:50
Eeee.... nie bardzo sobie wyobrażam pracę młotem w dwie osoby... Że jeden trzyma klin, drugi wali?

Nom, wydaje mi się, że tak sprawniej da się to robić niż odkładać młot, by wkładać kliny.
Tytuł: Odp: Monstrualne kliny
Wiadomość wysłana przez: witeg w 27-12-2019, 11:29:41
A jak się młot obsunie, ześlizgnie, nie trafi? Łapki ludziom nie odrastają.
Zdecydowanie klin wbija się jak gwóźdź, jedną ręką trzymasz klin, drugą młotem go wbijasz, jak już się dobrze trzyma w drewnie zaczynasz coraz mocniej uderzać, choć też na początku z wyczuciem bo klin lubi wyskoczyć ze sprężynującego drewna. Dopiero jak mocno siedzi i czuć, że za każdym uderzeniem zagłębia się i nie cofa, można nawalać  z całą parą. Takie łupanie to precyzyjna robota wymagająca myślenia, a nie bezmyślna napierdalanka. ;-)
Szybkość pracy zależy przede wszystkim od wyboru właściwego miejsca.
Co do BHP to absolutnie nie może być nikogo na drodze młota (tej zamierzonej i tam gdzie może się znaleźć w przypadku nieudanego uderzenia), poza tym tak jak pisałem zdarza się, że klin wyskakuje z drewna i leci nawet kilka metrów, w związku z tym lepiej, żeby w promieniu tych 4-5m nikt się nie kręcił, a samemu stawać tak by nie być na drodze takiego wyskakującego klina.
Tytuł: Odp: Monstrualne kliny
Wiadomość wysłana przez: Kosiara47 w 27-12-2019, 12:34:55
Fachowcem nie jestem ale swoje w młodości siekierą rąbałem (2 miesiące rąbania dzień w dzień wykopanych pni od "akacji) i bardziej traktuje to jako sztuka dla sztuki.
Jednak powiedzcie mi jedno: po kiego panu na 1 filmiku ten pasek na klacie  :dodge:
Tytuł: Odp: Monstrualne kliny
Wiadomość wysłana przez: InQuizitor w 27-12-2019, 12:38:44
Pulsometr - podaje w filmie wartości pulsu na potrzeby porównania zmęczenia przy machaniu tymi siekierami ;)
Tytuł: Odp: Monstrualne kliny
Wiadomość wysłana przez: Kosiara47 w 27-12-2019, 13:27:42
Aaa to nie moje czasy i zabawki ;)
U mnie miarą była ilość potu wylana i zadyszka ;) niemniej dziękuję za wyjaśnienie
Tytuł: Odp: Monstrualne kliny
Wiadomość wysłana przez: parampampam w 11-01-2020, 17:31:27
2 lata temu przerąbałem 3 lipy o średnicy na dole ponad metr w pół metrowych plasterkach dwoma klinami o kwadratowej podstawie ok 7-8cm i wysokości ~20cm zrobionymi z marchewki bez hartowania i małym o boku 5cm i z 12cm wysokości
drzewo to była gąbka, potrafiłem wszystkie 3 wbić tyle ile się dało i nie puszczało 
miałem do tego 2 młotki jeden 3kg na ~80cm patyku i 10kg na metrowym czy coś, lidlową plastikową 1,5kg siekierę do łupania i duże łomy 
po kilkunastu kilkudziesięciu uderzeniach 10 kilowym, młotek prowadził ciebie a nie ty jego i na dłuższą metę, przynajmniej na moją budowę ciała to poroniony pomysł czymś takim pracować, za to 3 kilowym machałem po kilka godzin z przerwami i jakoś to szło

tętno tego typa niewiele mówki, bo jak zmęczenie wejdzie to zupełnie inna bajka...
Tytuł: Odp: Monstrualne kliny
Wiadomość wysłana przez: wasut w 25-03-2020, 12:19:02
Lata temu, jako gówniak wakacjując się u brata na leśniczówce, bawiłem się min. takim młotem - w sumie nie wiem ile ważył ale był coś w klimatach ówczenych młotków na które się mówiło józef, leśniczówka zaopatrzona we wszystkie możliwe ówcześnie siekiery (druga połowa lat 90tych) i inne narzędzia do leśniej obróbki drewna, a ja byłem wtedy szczylem początek szkoły średniej około 60kg. Dzięki temu młotkowi w dwa dni obleciałem 3 duże świerki na opał, żadna siekiera nie miała startu do efektywności tego młota przy rozłupywaniu pniaków.